Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 8 min czytania

Zakład

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dzisiejszy dzień nie zapowiadał się ciekawie. Za oknem chmury, a w szkole same najnudniejsze lekcje. Na dodatek moja najlepsza przyjaciółka, Inka, jest chora. - Nie wiem, jak wytrzymam w budzie bez ciebie. – Marudziłam jej do telefonu. - Kaśka, dasz radę. – Pocieszała. – Muszę już kończyć, gardło strasznie mnie boli. - Jasne, pa.

Na pierwszej godzinie miałam angielski, potem wf i geografię. - Frankowska, pała. – Westchnęła pani Bielica. – Kiedy wreszcie zaczniesz się uczyć? „Chcę być malarką, po co mi do tego znajomość wyżyn, nizin i jakieś zatoki.” – Pomyślałam. Kolejną przerwę chciałam (jak wszystkie inne) spędzić pod klasą. Nie przewidziałam jednak, że zostanę napadnięta przez mojego starszego brata – głupka i jego kolegów, też głupków. - Co, maleńka, tak siedzisz sama? – Zagadnął. - A co cię to? – Odparłam. - Właśnie tak gadaliśmy z chłopakami – Hubert kiwnął na nich głową, żeby się przysiedli – i robiliśmy małe zakłady. Może byś się przyłączyła? - Nie, dzięki. - Tak jak mówiłem. – Zobaczyłam jak się podnosi i powoli odwraca do mnie plecami. – Ma stracha. - Nie mam i w każdej chwili mogę ci udowodnić. Popatrzył na mnie ze zdziwieniem. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że najzwyczajniej w świecie mnie podpuścił. „Nie będę się nim przejmować, ani tym głupim zadaniem, które mi dadzą.” - Masz tydzień. - Na co? – Zapytałam. - Zaprosisz na randkę... – Rozglądnął się dookoła i nagle się rozpromienił. – Tego w granatowej bluzie. Jeśli ci się nie uda, przez dwa miesiące robisz mi lekcje. Mogłam się tego spodziewać. Hubert wiedział, że „chłopak w granatowej bluzie - Łukasz” mi się podoba. Przeczytał kiedyś mój pamiętnik. Dupek. Pomyślałam, że mogę się jeszcze wycofać, ale mój brat już podawał mi rękę i kazał przeciąć swojemu tłustemu koleżce. - Stoi? - Stoi, ale jeśli mi się uda, kupujesz mi cztery nowe ciuchy.

„Jaka ja jestem głupia! Beznadzieja! Jejku, ale się wkopałam!” – Ganiła mnie jedna połówka mojej duszy. „Ale możesz wygrać nowe ciuszki! Nie będzie trudno, traktuj to jak zabawę. To jest zabawa.” – Mówiła druga.

Wieczorem włączyłam na chwilkę GG. Ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam, że Inka jest dostępna. Szybko wszystko jej opowiedziałam, a ta - jak zwykle - zaczęła zasypywać mnie tonami dobrych rad.

Ja: No i co myślisz? Inka: Że jak zwykle dasz sobie radę! Kto, jak kto, ale ty? Ja: A jak mam go zaprosić? Inka: Lepiej nie mów, że to zakład, chłopacy tego nie lubią. Zapytaj, czy mógłby pomóc Ci w geografii! On ma z tego same piątki! :) Ja: No tak! Dzięki. :* :* Chciałam iść do Łukasza już następnego dnia i zapytać o „korepetycje”, ale stchórzyłam. „Przecież próbowałam!” - Cześć. – Zaczepiłam go przed matematyką. - Cześć. – Spojrzał na mnie zdziwiony. – Co tam? - Gdzie? - No u ciebie. – Zaśmiał się, a ja zobaczyłam w szybie odbicie mojego megaburaka na twarzy. - Spoko. Chciałam się ciebie zapytać... Już nic. Żal mi siebie.

W środę wcale nie było lepiej, Łukasz nie przyszedł do szkoły. Tak samo w czwartek. Zobaczyłam go dopiero w piątek. Podchodziłam właśnie (znowu cała czerwona) do niego i jego kolegów, kiedy podszedł do mnie Hubert i skutecznie od niego odciągnął. To samo powtarzało się na KAŻDEJ przerwie. - Nienawidzę cię. - Wiem.

- Hejka. – Rzuciłam na przywitanie Ince, kiedy przyszłam do niej z lekcjami. - Siemka, jak zakład? - Okropnie. Oto stoi przed tobą Katarzyna Frankowska, piętnastoletnia mistrzyni w przegrywaniu wszelkich zakładów. - Uspokój się. Dostałaś tydzień na wykonanie zadania, więc masz czas do poniedziałku. Wiesz, co? Chodźmy szybko do mojego pokoju, napiszesz do Łukasza na GG i będziesz miała to z głowy.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zakład — czytnik · opowiadania