Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Zbyszek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Najpierw usłyszałem przeciągłe i beztroskie beknięcie poprzedzone odgłosami mlaskania i połykania dopiero co spożytej kolacji. Następnie poruszyła się nie ubrana w poszewkę i dotąd nieruchoma pościel, spod której wystawała jedynie nieduża głowa z wetkniętą weń łyżką. Pościel ta nie spiesząc się nigdzie osunęła się z wielkiego owalnego cielska, aż w końcu opadła bezgłośnie na ziemię i została brutalnie nadepnięta siwą, wielokrotnie cerowaną skarpetą. Na kanapie leżał Zbyszek, który najwidoczniej postanowił wstać. Z trudem oderwał ślepia od ekranu telewizora, ziewnął głośno i przeciągle, usiadł na starej, zniszczonej sofie tak mocno eksploatowanej codziennym i niemalże całodziennym oglądaniem telewizji. Zresztą można przypuszczać, że, gdyby nie typowo fizjologiczne potrzeby, Zbyszek pewnie siedziałby na swojej sofie, którą głośno przeklina z powodu uwierających go sprężyn, cały dzień i jestem pewien, że niejedną noc również. Oczywiście oglądając telewizję w najogólniejszym znaczeniu – program za programem, stacja za stacją: programy kulinarne, opery mydlane, teleturnieje, filmy, których przegrywanie stało się prawdziwą pasją i spowodowało powstanie pokaźnej wideoteki, reklamy, rozmowy na głupie tematy, czyli jednym słowem wszystko i nic zarazem. Siedząc napił się świeżej, dopiero co przyniesionej przez żonę, kawy, spojrzał na stojący za oknem wieżowiec, zmrużył oczy, jakby chcąc wyłapać coś niezwykłego w tym codziennym widoku i w końcu, zaciskając lekko wargi, wstał.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%