Fantastyka · 6 min czytania
Zbyszek II
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zbyszek jeszcze zaspanym wzrokiem popatrzył w lustro. Po prostu poddawał się lustracji, co w dobie ogólnej lustracji nie powinno być chyba niczym dziwnym. Obejrzał mocny podbródek i przyklepał rękami rozwichrzone włosy. Po porannej toalecie i ubrany, jeszcze raz (już bardziej krytycznym wzrokiem) dokonał oględzin swego wyglądu. Chciał przestać rzucać się w oczy. No, niby był przystojny (choć trudno w tym względzie było mu silić się na obiektywizm), ale co z tego, kiedy – widział to dokładnie, wyglądał (bez obrazy...) jak bibliotekarz? Nosił brązowe lakierki, spodnie z kantem i kamizelkę... no sorry. Z czym do ludzi? Do tego dodać trzeba jeszcze pomadę na włosach (jak w XIX wieku...) i okulary niby denka od szklanek. GÓRZE wydawało się, że w takim stroju nie będzie się rzucał w oczy. Chyba zobaczyli za dużo odcinków „Nowych przygód Supermana” i pewnie zdawało im się, że Book’owski w jednej chwili zamieni się we wspaniałego macho. Aha… Dodaj do tego zieloną hulajnogę i sam widzisz drogi czytelniku, że GÓRA ma przestarzałe sposoby myślenia. A przecież w XXI wieku należy liczyć się z opinią publiczną... Dlatego Zbyszek postanowił zmienić swój image... Odwiedził kilkanaście najlepszych butików z modnymi kolekcjami dla modnych mężczyzn i wybrał coś dla siebie. Czarne (markowe, żadne podróby, to dobre dla mięczaków) jeansy, czarna koszula (niedbale rozchełstana na piersi...), na to narzucił również czarną skórzaną kurtkę. Stanął przed lustrem, popatrzył… Przechylił głowę jak filmowy amant i szepnął złowrogo: - Co ty wiesz o wypożyczaniu książek? Nałożył ciemne okulary i wskoczył do swego czerwonego BMW. Zanim ruszył, włączył na maksa „The Offspring” uszczęśliwiając wszystkich zasięgu 15m rykiem wokalisty i gitary prowadzącej. Cool… - no, w drogę. Z piskiem opon brał każdy zakręt, podążając do miejsca przeznaczenia. Nagle, tuż przed sobą: ledwie 20 – 25m, zobaczył dziwnego facecika ubranego na niebiesko. Stróż prawa machał na tego idiotę w BMW, który drogą lokalną pędził 200km/h. Zbyszek nacisnął hamulec i auto od razu się zatrzymało. Co ABS to ABS… Glina już chciał go zdrowo objechać, już marzył, co kupi za prowizję z tak dużego mandatu; jednak bibliotekarz machnął mu tylko przed oczami służbową legitymacją i już miał osłupiałego stróża porządku daleko w tyle. Nawet nie wyłączył odtwarzacza… Zresztą był nietykalny - w końcu - agent FBI (Funkcjonariusz Biblioteki Interaktywnej), KGB (Krajowe Grono Bibliotekarzy), SB (Służba Biblioteczna), mgr bibliotekoznawstwa oraz pracownik naukowy, w pewnych kręgach jest naprawdę kimś. Kiedy dojechał na miejsce, najpierw poszedł dowiedzieć się o co chodzi, bo jak zwykle nie wiedział. Wszystkie takie sprawy załatwiał w rozsianych po całym kraju bibliotekach lokalnych. Wszedł pewnym krokiem, łypiąc na wszystkich z góry, i z miejsca zapytał o szczegóły misji.…