Inne · 4 min czytania
Zdrada
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Bóg wiedział, że to było dobre… Ja – wiedziałam, że to było złe. Wieczór. Pokój opatulony osłoną ciemności. W jego bezdusznym rogu telewizor. Migoczące obrazy, próbujące nam wmówić, że żyją, są naprawdę. Czerwona kanapa. Anka siedziała wpatrzona w obraz jak w najpiękniejszy obraz świata. Jej głowa bujała się w dwie strony, hipnotyzując samą jej właścicielkę. Daniel. Siedział na kanapie, lekko rozchylając nogi. W dłoni trzymał ipoda. Nie słuchał muzyki. - Zamień się – mój głos zaćmił telewizor. Anka nie zauważyła tego, była na tyle zapatrzona w film, by nie poczuć zimnego ostrza noża tuż przy swoim gardle, nawet gdyby zabójca dyszał niczym chory pies. - Nie. Możesz się o mnie oprzeć – odpowiedział Daniel, uśmiechając się pod nosem. Zmarszczyłam nieco brwi i posłuchałam „rady”. Oparłam się o niego, myśląc jedynie… „To, co robie jest złe” Zamilkliśmy. Cisza uderzała w me skronie z coraz większą mocą. Irytowała mnie. Głos dobiegający z telewizora zmienił się tylko w szum, jakby rój pszczół szykował się do ataku. Miałam wrażenie, że mogę zobaczyć dźwięk. Denerwujący dźwięk roju robactwa, a wokół niego gruba, ciężka zasłona ciszy. Stuk Stuk Stuk Do ciszy i brzęczenia dołączyło miarowe stukanie w oparcie czerwonej jak wino kanapy. Moja głowa wypełniona była tylko tymi odległymi głosami i cichym szeptem… „To, co robię, jest złe” Złapałam go za nadgarstek. Jednocześnie osunęłam się niżej. Anka spojrzała w naszą stronę. Przypatrywała się nam, jednak ja byłam zajęta udawaniem, ze oglądam film i ściskaniem nadgarstka Daniela, by nie usłyszeć więcej tego denerwującego pukania. Po chwili poczułam, jak jego mięśnie się rozluźniają. Zareagowałam na to puszczeniem jego ręki, która niczym w zwolnionym tempie, opadła na moje ramie. Wzdrygnęłam się. Mimo, ze nie chodziłam z Maćkiem już od kilku tygodni, czułam się źle. Zdradzałam go. Zdradzałam go w swoim własnym świecie. I