Fantasy · 4 min czytania
ZDRAJCA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Waszmość siedział na wielkim fotelu popijając z glinianego kufla herbatę. Nagle coś otwarło okno jego domu. Po chwili to coś, co otworzyło okno stłukło szybę. Wielmoża wziął szablę i podszedł do przeklętego okna. - No łobuzie ty! Jak cię dorwę! Masz szczęście… - powiedział wściekły i odszedł. Przed sobą zobaczył ostrze noża. To był jego ostatni widok. Dzieciaki, które rozbiły szybę widziały jak bogacz wypada przez otwarte okno. Podeszły doń i zobaczyły zakrwawioną twarz. Przeraziły się i uciekły. Morderca stał w owym czasie w oknie. Skrzywił się i wbił długi, zakrwawiony nóż w parapet.
***
- Widzieliście tego „mordercę”? – zapytał wysoki rycerz. - Tak, był ubrany na czarno i miał żółte oczy. Miał też szary pas, za którym było kilka noży. – odpowiedziały dzieci chórem. - Dzięki młodzieńcy, a teraz wracajcie. – powiedział rycerz i odszedł. Rycerz podszedł do kilku innych rycerzy i rzekł. - A więc mógł to być albo „Zamaskowany Billy” albo „Czarny Płaszcz”. Obaj specjalizują się w tym samym, zabijaniu nożem. - Racja sir. Musimy jednak coś poradzić. – odpowiedział równie wysoki rycerz. - Może zacznijmy od tego kto chciałby zabić tego jegomościa. – powiedział wysoki rycerz o imieniu Idgr. - Znam jednego człowieka, który skarżył się, że pan jegomość odebrał mu część ziemi. – powiedział drugi rycerz o imieniu Grad. - Jak się nazywa ten człowiek. - To jakiś Bob czy jakiś tam. Ważne, że mieszka w tej wiosce nie daleko domu magnata i, że na rękę było mu go zabić. – powiedział Grad. - No to w drogę sierżancie Grad. – rzekł Idgr.
***
- Ale ja naprawdę go nie zabiłem mości rycerze! – powiedział przestraszony kmieć. - Podobno skarżył się pan, iż jegomość magnat odebrał panu kawał ziemi. – powiedział Idgr. - Racja, racja, ale to nie powód by od razu go zabijać. – powiedział kmieć. - Każdy tak mówi… - powiedział Idgr.…