Komedia · 5 min czytania
Zebranie Mafijne
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zebranie mafijne
Kręte schody zdają się nie kończyć. Prowadzą mnie na pierwsze i jedyne piętro tej starej kamieniczki. Zostałem wezwany na to spotkanie wczoraj wieczorem. Szef opracował plan. Pamiętam, jak dziś, co mówił do mnie jeszcze miesiąc temu: „Ron, wkrótce opracuję plan, którym zaimponujemy wszystkim Rodzinom w tym mieście”. I stało się. Szef wezwał wszystkich członków naszej rodziny na naradę. Wreszcie schody zostały w tyle, a przede mną wyrosły drzwi. Jestem w środku. - Ron, czekaliśmy na Ciebie. Cieszę się, że jesteś. – powitał mnie szef. Zakłopotany, że czekali tylko na mnie, rzuciłem… - Witam Cię stryju, witam wszystkich. Mam nadzieję, że rozumiecie. Okropne korki. – nie wiedziałem, co mogę więcej powiedzieć. - Nic nie szkodzi. Ken… - Ken sprawdził teren. Po chwili wrócił, mówiąc. - Teren czysty.! Szef wstał ze swego miejsca, rozwinął na stole, przed nami plany ulic. - Doskonale! – zaczął. – Witam zatem wszystkich! Przedstawię Wam teraz mój plan, nad którym pracowałem przez dwa dni, opierdalając się przez resztę miesiąca! Oto ulica High Street. Ta, zaś to East Street. Przy High Street mieści się zakład jubilera, a przy East Street spotykamy się po wykonaniu zadania. Jasne?! No i dobrze!
Nie wiedziałem, jak się zachować. Kiwnąłem tylko głową. Zebrani przy stole byli tak samo, jak ja zagubieni. Szef zaś mówił dalej… - Redge – powiedział. Siedzący przede mną Redge wstał szybko z miejsca. - Tak – powiedział przestraszony Redge. - Musisz załatwić samochód o 10:45. - Zrobione – odrzekł brawurowo Redge. - Więc za kwadrans jedenasta Redge podwiezie mnie i Kena samochodem do jubilera przy High Street. Na miejscu będziemy za dziesięć jedenasta. Wyjęliśmy notesy i zanotowaliśmy podane godziny. Szef ciągnął dalej. - Wysiądę z samochodu. W tym momencie zaczyna się twoja praca Rich. - Jestem gotów – rzekł pewnie Rich. - Więc Rich przebrany za klienta w sklepie wręczy mi sto siedemdziesiąt złotych. O dziesiątej pięćdziesiąt jeden wkroczę do jubilera. Rozejrzę się i o dziesiątej pięćdziesiąt dwa podejdę do lady i zakupię zegarek za sto siedemdziesiąt złotych. O…