Zebranie Mafijne
Zbeletryzowana wersja pewnego skeczu Pythonów.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zebranie mafijne
Kręte schody zdają się nie kończyć. Prowadzą mnie na pierwsze i jedyne piętro tej starej kamieniczki. Zostałem wezwany na to spotkanie wczoraj wieczorem. Szef opracował plan. Pamiętam, jak dziś, co mówił do mnie jeszcze miesiąc temu: „Ron, wkrótce opracuję plan, którym zaimponujemy wszystkim Rodzinom w tym mieście”. I stało się. Szef wezwał wszystkich członków naszej rodziny na naradę. Wreszcie schody zostały w tyle, a przede mną wyrosły drzwi. Jestem w środku. - Ron, czekaliśmy na Ciebie. Cieszę się, że jesteś. – powitał mnie szef. Zakłopotany, że czekali tylko na mnie, rzuciłem… - Witam Cię stryju, witam wszystkich. Mam nadzieję, że rozumiecie. Okropne korki. – nie wiedziałem, co mogę więcej powiedzieć. - Nic nie szkodzi. Ken… - Ken sprawdził teren. Po chwili wrócił, mówiąc. - Teren czysty.! Szef wstał ze swego miejsca, rozwinął na stole, przed nami plany ulic. - Doskonale! – zaczął. – Witam zatem wszystkich! Przedstawię Wam teraz mój plan, nad którym pracowałem przez dwa dni, opierdalając się przez resztę miesiąca! Oto ulica High Street. Ta, zaś to East Street. Przy High Street mieści się zakład jubilera, a przy East Street spotykamy się po wykonaniu zadania. Jasne?! No i dobrze!
Nie wiedziałem, jak się zachować. Kiwnąłem tylko głową. Zebrani przy stole byli tak samo, jak ja zagubieni. Szef zaś mówił dalej… - Redge – powiedział. Siedzący przede mną Redge wstał szybko z miejsca. - Tak – powiedział przestraszony Redge. - Musisz załatwić samochód o 10:45. - Zrobione – odrzekł brawurowo Redge. - Więc za kwadrans jedenasta Redge podwiezie mnie i Kena samochodem do jubilera przy High Street. Na miejscu będziemy za dziesięć jedenasta. Wyjęliśmy notesy i zanotowaliśmy podane godziny. Szef ciągnął dalej. - Wysiądę z samochodu. W tym momencie zaczyna się twoja praca Rich. - Jestem gotów – rzekł pewnie Rich. - Więc Rich przebrany za klienta w sklepie wręczy mi sto siedemdziesiąt złotych. O dziesiątej pięćdziesiąt jeden wkroczę do jubilera. Rozejrzę się i o dziesiątej pięćdziesiąt dwa podejdę do lady i zakupię zegarek za sto siedemdziesiąt złotych. O…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Grobowicz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…