Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 4 min czytania

Zefir cz. 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Szedł on spokojnym krokiem. Światło księżyca oświecało mu drogę. Gwiazdy były jego mapą. Jeszcze nie wiedział, dokąd zmierza, ale domyślał się, że idzie w dobrym kierunku.

Wiatr zarzucił mu na twarz jego siwe włosy. Wyglądał jak starzec, ale miał siłę i umysł młodzieńca. Nikt nie wie skąd pochodzi, ile ma lat i jak się nazywa. Mówili na niego Zefir, czyli wiatr. Nigdy nie wiadomo było gdzie się pojawi i co zrobi. Ludzie mu nie ufali i na jego widok chowali się. Toteż Zefir także unikał ludzkich siedzib. Teraz szedł wąską ścieżką, która od dawna nie widziała stopy człowieka. Wokół niej rósł ciemny i gęsty las. Nikt przy zdrowych zmysłach tędy nie szedł, tym bardziej nocą. Zefir nie znał przesądów, toteż się ich nie bał.

Nagle przystanął. Wyczuł w powietrzu jakiś zapach. Powoli odwrócił się. Za nim stała młoda i piękna dziewczyna. Wyczuł, że ją skądś zna.

-Witaj. Od dawna na ciebie czekam.

W blasku księżyca zobaczył, że jest do niej podobny tyle, że on jest dużo starszy. Może to jego rodzina? Od tak dawna czekał na taką chwilę, ale teraz nie jest pewny czy słusznie.

-Kim jesteś?- zapytał po chwili.

-Twoją matką.

-Ale, jak to możliwe? Ty…

-Chodź do mego domu, tam ci wszystko wyjaśnię.

Okazało się, że mieszka bardzo blisko. Jej dom był rozpadającą się ruiną i wyglądał jakby miał niedługo runąć. Tak było tylko na początku. Gdy Zefir bliżej się przyjrzał temu miejscu zauważył, że jest tu bardzo czysto i zadbanie, a zewnętrzny wygląd budynku zapewne miał odstraszać…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zefir cz. 1 — czytnik · opowiadania