Inne · 5 min czytania
Złodziej
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Złodziej
Boję się zegarów. Ich tykanie przyprawia mnie o dreszcz. Ciężkie, uparte, obce, jak zaszyfrowana wiadomość z zaświatów. Albo kroki kogoś, kto przybywa pośród śnieżnej nocy, by cię w nią zabrać. Na plecach ma wór, zakrada się do ogrodu, krąży, krąży wokół domu, i choć na razie nie wchodzi do środka, wiesz, że wciąż tam jest. Że czeka. Tyk, tyk, tyk – tup, tup, tup. Nie uciekniesz. Słyszałem je w domu moich dziadków. Staruszkowie siadywali za stołem w milczeniu, wyglądali, jakby już nie istnieli, a zegary, ciężkie, ozdobne, z wahadłami, obejmowały we władanie ich domostwo. Kawałkowały ciszę, spowijały nas gęstą siecią monotonnych rytmów, paraliżowały. Ze ścian i komód patrzyły na nas ich blade, okrutne twarze. Najgłośniej tykał wielki, drewniany zegar skrzyniowy z wahadłem, zawieszony w sypialni, nad komodą z marmurowym blatem. Wskazówki miał czarne, ostre niczym włócznie, tarczę pokrywały plamki rdzy. Prawdziwy Król Zegarów. Lubiłem patrzeć przez przeszklone drzwiczki jego skrzyni na kołyszące się wahadło. Dziadek musiał go co jakiś czas nakręcać wielkim, żelaznym kluczem, ale nigdy nie udało mi się zobaczyć, jak to robi. Pewnego dnia, kiedy zostałem w domu sam, wdrapałem się na marmurowy blat komody, stanąłem na niej niepewnie i otworzyłem skrzynię zegara. Pod jego płaską tarczą ujrzałem setki zębatych kół, sprężyn i przekładni. Jedne z nich poruszały się w rytm tykania, inne obracały się tak wolno, że z największym trudem można było uchwycić ich ruch, jeszcze inne sprawiały wrażenie, że stoją w miejscu. Wiedziałem, że to tylko pozory. Wahadło utrzymywało mechanizm w nieustannym ruchu. W mosiężnym ciężarku zawieszonym u jego końca odbijały się pokój, okno, ogród, i ja, wszystko uwięzione w bursztynowym świetle, rozkołysane i obce. Prawa-lewa, prawa-lewa. Tyk-tyk, tyk-tyk. Wstrzymałem oddech i wyciągnąłem rękę w kierunku wahadła. Jeszcze go nie dotknąłem, ale wnętrzem dłoni czułem jego ciężar, o wiele większy, niż waga mosiądzu, z którego je wykonano. Gdzieś w środku mnie narastał lęk. Odwróciłem się i spojrzałem na ogród za oknem, ale nikogo w nim nie było. Potem zamknąłem oczy i zacisnąłem dłoń na chłodnym metalu. Wahadło…