Komedia · 4 min czytania
ZŁODZIEJE
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przed lasem stał piękny, jednorodzinny dom. A przed domem stało trzech oprychów. Była pierwsza w nocy. - Rudy, ja nie wiem czy to kurwa dobry pomysł na zdobycie mamony- mówi pierwszy - Bosy, nie bój żaby, ta hacjenda jest puściutka- odpowiada drugi - A jak skończymy w mendowni? - Oj, nie trzęś tak galotami. Nie skończymy. - Ta nasza nowa profesja nie bardzo przypadła mi do gustu- wtrąca się trzeci - Profesja? Wiesław, czy twoja stara rozwaliła ci dziś na baniaku jaki słownik? - Rudy, ja tylko nie chcę by Smerfy nas dopadły. - Nie dopadną. Nie bryncz już. - A jak wchodzimy? Frontem czy przez tylne drzwi? - Bosy, oczywiście, że frontem. Tak będzie agresywniej. - Frontem?! Nie zgadzam się. - Wiesław, zamknij jadaczkę. Idziemy. Oprychy przechodzą przez furtkę i dochodzą do drzwi głównych. - Rudy, mamy cholerne szczęście, że nie dopadł nas jakiś kejter. - Wiesław a czy ja ci nie mówiłem, że jestem pieprzonym farciarzem? Bosy otwórz drzwi. - Kurwa! - Co jest Bosy? - Nie otworzę tego. Za skomplikowany zamek. - No nic. Z chuja mąki nie wydusisz. Wchodzimy na papucia. - Rudy, chyba nie masz zamiaru wywarzyć tych drzwi? - Wiesław ile razy mam ci powtarzać żebyś trzymał mordę w kubeł. Bosy, wypierdol te drzwi z zawiasów. Oprych wykonuje zadanie i cała trójka wchodzi do środka. - Ulala, ale odpicowana ta chata. Widzę, że nieźle się dziś obłowimy. - Rudy, to naprawdę zły patent na zdobycie bejmów. - Bosy, weź mi tą pierdołę bo mu pizgnę. - Wiechu stul pysk, bo szef się wkurwia. - Jak nas złapią to będzie zajedwabiście. - Zajedwabiście? - No to teraz, Wiesław zajebałeś jak łysy grzywką o parapet. Byłeś u spowiedzi i poczciwy ojczulek zakazał ci się wyrażać po naszemu? - Nigdzie nie byłem. W tym momencie oprychy wchodzą do salonu gdzie stoi ogromny plazmowy telewizor - Bosy, ale walnąłeś…