Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Złota torebka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ulica Szeroka. Pełna ludzi, kamienic, a w nich sklepy. Za szklanymi oknami kuszą nas swoim wzrokiem wystawione na manekinach ubrania, a w księgarniach na półkach książki. Pamiętam, że to był piątek. Idąc toruńskimi ulicami nie mogłam się zadziwić jak to miasto robi na mnie wrażenie. Piękne w swojej starości budynki stały jakby mówiły „ my się niczego nie boimy”. Idąc tak powolnie obserwowałam ludzi. Jedna osoba mnie bardzo zainteresowała. Wiem, że przyglądanie się jest nie ładne i wręcz wredne, ale ta kobieta by każdego sprowokowała do tego czynu. Przedmiot moich obserwacji był wysoki i smukły, co podkreślała jaśminowa sukienka ze zwiewnego materiału. Jej jasna urodę uwydatniały czarne loki opadające bezwiednie na ramiona. Obserwowała wystawę, na której przedstawiono ostatni krzyk mody- złotą torebkę. Właśnie jej poświeciła najwięcej uwagi. Usiadłam na ławce, która znajdowała się na rogu ulicy Mostowej i Szerokiej skąd mogłam bezpiecznie zza gazety obserwować co się dzieje, przed wielka szybą. Kolejne wydarzenia potoczyły się w dosyć chaotycznym tempie. Do kobiety obserwująca z zaciekawieniem bezbronną torebkę podszedł mężczyzna. Powiedział coś do kobiety. Ów dżentelmen był w podeszłym w wieku. Miał nie więcej niż 60 lat. Garnitur i siwe resztki włosów postarzały go. Dama, bo wtedy tak można było o niej powiedzieć, gdyż ze szlachecką dumą i manierami odwróciła się i skinęła głową. Starzec znowu coś powiedział, a w odpowiedzi kobiecie zaczęły wypływać z oczu łzy i przytuliła się do mężczyzny. Ten również płakał, na pewno ze szczęścia. Odeszli we dwójkę razem bez przerwy rozmawiając. Zaczęłam szperać wszędzie o owej kobiecie i mężczyźnie. Byłam niemalże pewna, ze to stara para kochanków, która złączyła się po latach. Wojna przecież wszystkich rozdzieliła. Kobieta nazywała się Ewelina Kulko, mężczyzna Aleksander Walt. Młoda kobieta zginęła pod kołami samochodu dwa lata po owym piątku, a starzec miał wylew, rok później. Obydwaj teraz nie żyją, a ich historia musi przetrwać. Dzięki pomocy przyjaciół i rodziny tej pary mogę wszystko odtworzyć Zacznę od pewnych wyjaśnień. Uprzedzam was, że zaczynam od bardzo dawnych lat, a dokładnie odkąd wysoka kobieta miała jakieś 5 lat. Było to tuż przed wojną, przypuszczalnie sierpień roku 1939. Nasza mała Ewelina była pełna szczęścia. Mieszkała w kamienicy na rogu ulicy św. Jakuba i Piernikarskiej. W jej pokoju były duże okna. Bardzo charakterystyczne dla owej kamienicy były rzeźby, które podziwiał, każdy pieszy. Przedstawiały one dwie kobiety. Ja kojarzyłam je sobie z mitycznymi syrenami, ale raczej te ozdoby nie posiadały rybich ogonów. Wracając do dzieciństwa małej Eweliny zdarzyło się coś, co dzisiaj jest już faktem dokonamy- wybuchła wojna. Jej ojciec, wtedy człowiek po czterdziestce, wdowiec wyjechał na front walczyć o wolną Polskę. Przed wyjazdem obiecał osieroconej córce jedna rzecz, złotą torebkę. Dziewczyna uczyła się pisać od…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%