Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Zmierzch Ery Wampirów cz.4

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział IV Ćwiczenia czynią mistrzynię.

- Źle! niedobrze - długowłosy elf wrzeszczał niemiłosiernie - zakryj się! Co ty wyprawiasz, nie nie tak! Jesteś do niczego... Teraz unik, piruet i blok. No teraz lepiej, ale niestety do ideału brakuje ci jeszcze dużo.

Armin był surowym trenerem. Miał prostą metodę, która najwyraźniej skutkowała. Nie chwalił, a obelgami rzucał na prawo i lewo. Dajenna była tu dopiero od kilku dni, a już ogarnęły ją wątpliwości. Wszystko ją bolało i na całym ciele miała sińce. Odkąd żyje, nigdy nie pamiętała takiego treningu. Te kilka godzin dziennie wykańczało ją zarówno psychicznie jak i, a może przede wszystkim, fizycznie. Mimo , że dziewczyna była wysportowana i przystosowana do różnych trudów, na takie coś się po prostu nie umiała przygotować. Nie wiedziała czy wytrwa do końca, gdyż selekcja była bardzo ciężka, a poprzeczka wysoka. Pamiętała ostre słowa powiedziane do niej i kilku innych nowicjuszy, przez dyrektora akademii kilka dni temu, które teraz wydawały się jej latami. „Musicie przygotować się na najgorsze, pot, łzy, krew - to najmniejsze z waszych zmartwień. Nie liczcie sińców, to nie ma sensu - każdy to nauczka, to możliwość zginięcia... To czego się tu nauczycie będzie procentowało, a to czego nie zaliczycie, będzie się na was mściło do końca życia.” To właśnie on przydzielił jej Armina.

- Blokada, piruet, unik! Teraz atak, atak do cholery, to walka nie balet! Tu toczy się gra o twoje życie - te dźwięki szybko wyrwały ją z zamyślenia. Tańczyli ze sobą w pełnej zaciekłości harmonii. Atak - unik; piruet - blok. Radziła sobie coraz lepiej, ale ciągle za słabo, by ćwiczyć ze wszystkimi. Nie była wystarczająco zwinna, szybka, brakowało jej siły. Wiedziała, że Armin jest dla niej surowy, ale sprawiedliwy, trochę jak starszy brat, tyle że bardziej denerwujący. W istocie jednak miał dobre serce i chronił ją przed resztą akademii. - Na dzisiaj już wystarczy - powiedział nagle ciepłym, pełnym politowania głosem. Dziewczyna nie kryła radości, ale nie miała siły by zbyt wylewnie ją okazywać. Odezwała się tylko wdzięcznym głosem:-Dziękuję. Jestem ci wdzięczna.Ale jego nie było w pobliżu. Zobaczyła go nieopodal, przy jego plecaku.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%