Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 6 min czytania

Zwierzenia Ryśka, czyli...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"Zwierzenia Ryśka, czyli pociąg nie jedzie bo kolejarze strajkują"

Wszystko to działo się dawno, dawno temu, zanim rodzaj ludzki pojął w swe władcze ręce Ziemię. Ziemią, która na dzień dzisiejszy służyła za dom potężnym i dzikim dinozaurom. Ciszę słonecznego poranka mógł zakłócić jedynie lekki podmuch wiatru, ewentualnie majestatyczny lot pterodaktyla. Bujna roślinność osiągała rozmiary, przy których dzisiejsza marchewka zzieleniałaby z zazdrości, a ogórek zaczerwienił się z wstydu. Rozmiary jakich człowiekowi oglądać nie dano. Drzewa uginały się pod ciężarem owoców. Natura bez żadnych ingerencji ze strony człowieka, osiągała rezultaty iście rekordowe. Była wdzięczna zwierzętom, które ją szanowały. Nie mściła się na nich powodziami, tajfunami, ani trzęsieniami ziemi. Czasami dawała znać o swej uśpionej, aczkolwiek przeogromnej potędze malutką erupcją wulkanu. Na miejscu dzisiejszej Statui Wolności słodko pluskali się przodkowie ssaków. Podążając na północ krajobraz stawał się bardziej dostojny. Drzewa inwestowały w wielkość, przez co stojąc w lesie pełnym sekwoi, narzucała się pokora. W takich warunkach ewolucja by dotrzymać kroku roślinności, musiała przyśpieszyć. Zwierzęta były tutaj nieco bardziej rozwinięte od innych przedstawicieli swojego gatunku. Następowały pierwsze próby nawiązania werbalnej komunikacji:

- Franek! Franek! Gdzie, do diabła, się chowasz w tym lesie?! – stegozaur ubrany w czysty i schludny garnitur był bardzo zdenerwowany zaistniałą sytuacją. Nie drzyj się tak!

- Popłoszysz wszystkie pterodaktyle w okolicy! Mówiłem, że mnie przycisnęło, musiałem opróżnić pęcherz. – Na jego pysku pojawił się prawdziwie błogi uśmiech. – Ehhh... Kilka hektolitrów mniej. – z krzaków naprzeciwko Józka wyłonił się tyranozaur w poobcieranych dżinsach, podkoszulku DinoStara i krzywo założonej dżokejce.

- I to był zaiste powód, żeby iść pół mili w las?!

- A co miałem podlewać drzewa koło dinostrady, żeby wszyscy mogli sobie popatrzeć?! – Franek uniósł nozdrza, pozorując gniew.

- Dobra. Już dobra. Nie denerwuj się prowadź do drogi.

- Yyy.... ale ja nie wiem gdzie jest droga. – Tyranozaur oblał się rumieńcem.

- Co?! Ty... – stegozaury były z natury łagodnymi stworzeniami, a wyjątek potwierdzał regułę.

Po krótkim monologu Józka, w którym naubliżał Frankowi, jego matce i kilku poprzednim pokoleniom, ruszyli przez las. Słodką ciszę słonecznego poranka przerywały jedynie lekkie podmuchy wiatru, ewentualnie majestatyczny lot pterodaktyla, przekleństwa powtarzane wkoło przez stegozaura w garniturze oraz pochlipywanie tyranozaura.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Zwierzenia Ryśka, czyli... — czytnik · opowiadania