Melodramat · 6 min czytania
"życie?"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Obudziłem się. Otworzyłem oczy i poczułem ten sam co zwykle ból w karku. Zrzuciłem stary, ciepły koc na ziemię i postanowiłem wstać. Kanapa trzeszczała, kiedy wstawałem, informując mnie o swoim, jak na kanapę podeszłym wieku. Sięgnąłem po kubek i przyłożywszy go do ust, uświadomiłem sobie, że jest pusty. Był pusty już od dawna. Rozejrzałem się po pokoju i nie znalazłem nic ciekawego, na czym mógłbym zatrzymać wzrok. Cały czas nie mogłem się nadziwić, że nie było tam Ciebie.
Wciągnąłem powietrze nosem. Cuchnąłem. Nie myłem się od dawna. Uznałem, że muszę to zrobić. Poszedłem do łazienki, zrzuciłem z siebie ubranie i wszedłem pod prysznic. Przypomniałem sobie, jak potrafiłaś godzinami siedzieć w łazience. Zwłaszcza wieczorem. Relaksowało Cię to. Twoje kosmetyki nadal leżały przy lustrze. Wyszedłem spod prysznica. Ubrałem się i wróciłem do pokoju. Czułem się trochę lepiej, a raczej odrobinę mniej źle.
Siedząc na fotelu rozejrzałem się jeszcze raz, spojrzałem na nieco jaśniejsze prostokątne miejsce na ścianie. Zdjąłem wszystkie twoje zdjęcia. Za bardzo mnie to przygnębiało. Nie pamiętam nawet, gdzie je schowałem. Ty lubiłaś wieszać zdjęcia na ścianach. Pamiętam, że w twoim rodzinnym domu było ich dużo. W ogóle lubiłaś zdjęcia. Przypominam sobie, z jaką pasją opowiadałaś mi o każdej postaci na fotografiach w twoich albumach. Uwielbiałem Cię słuchać.
Spojrzałem za okno. Było ciemno. Nie wiem, która była godzina. Nie miałem zegarka. Nie liczyłem czasu. Postanowiłem się przejść. Poszedłem do szafy, otworzyłem ją i zobaczyłem twój płaszcz. Dotknąłem go, podniosłem do ust i pocałowałem. Poczułem twój zapach. Zamknąłem oczy i przez chwilę poczułem, że jesteś tuż przy mnie. Lecz za chwilę wszystko się rozmyło i wróciłem do smutnej rzeczywistości. Sięgnąłem po kurtkę, założyłem ją i wyszedłem. Nie zamknąłem mieszkania. Pomyślałem, że i tak już więcej nie mogę stracić.
Część 22 / 2
Na zewnątrz było chłodno. Od dawna nie było mi ciepło. Jedyne źródło ciepła, jakie pamiętałem, to twoje ręce. Kiedy trzymałaś mnie za rękę, mogłem przeżyć największy mróz. Lubiłaś jesienne spacery. Kochałaś jesień, jesienne kolory. Cieszyłaś się zawsze jak małe dziecko.
Przeszedłem się po parku. Był prawie pusty. Tylko jakiś bezdomny leżał na ławce. Kot zatrzymał się na chwilę przede mną i spojrzał na mnie. Miałem wrażenie, że widzę w jego oczach współczucie. Ale po co mi współczucie? Postanowiłem wrócić. Przechodziłem przez pasy zamyślony. Nagle usłyszałem pisk opon. Później kilka obelg w moim kierunku. Zrobiło mi się słabo. Przeszedłem na drugą stronę. Samochód odjechał. Oparłem się plecami o ścianę budynku i osunąłem się na zimny chodnik. Zacząłem płakać. Wspomnienia wróciły. Właśnie tyle pamiętam: pisk opon. Jeszcze jakieś krzyki i niewiele więcej. Pamiętam krew...
Smutek i bezsilność opanowywały mnie. Coraz większy strach sprawiał, że zapłakałem jeszcze mocniej. Poczucie bezsilności ogarniało mnie i byłem taki bezradny. Ciepłe łzy na policzkach przypominały mi ciepło