Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Religia · 6 min czytania

Życie bez zdarzeń

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{i}„[...]Zwyczajna będzie ma noc i mój dzień, Bez zdarzeń tygodnie, miesiące; Czasem z chmur padnie przelotny cień, A czasem blask rzuci słońce...

Będę do pracy szedł w ranny świt I wracał o wieczorze, Nic mnie nie będzie gnębić zbyt, Gdy do snu się położę...”{/i}

Obudził się. Pokój napełniony łagodnym światłem, miło przywitał swojego właściciela. Oczy nie piekły, głowa nie bolała. Kolejny piękny dzień się rozpoczął. Znak krzyża i wyskok z łóżka. Wyłączył budzik, nie chciał, aby obudził Katarzynę. Ucałował ją śpiącą w policzek i uśmiechnął się do niej. Dziś na uczelnie jechała dopiero po południu. Ostatni rok i seminarium magisterskie, nie zmuszały dziewczynę do tak wczesnego wstawania. Obudzony założył spodnie zarzucił koszulę i poszedł na śniadanie. Zjadł to, co zawsze kilka kromeczek z serkiem i szyneczką, popił herbatą z ulubionego kubeczka. Potem odwiedziny łazienki. Szczoteczka, maszynka, ręcznik. Popsikał się dezodorantem pod pachami i przystąpił do ubierania się do pracy. W szafie znalazł świeżą bieliznę i jeszcze nie pogięte spodnie. Zrzucił też wczorajszą koszulę, którą miał na sobie i wybrał nową piękną niebieską. Zawiązał pod szyją krawat, założył marynarkę włożył buty i wyszedł. Pierwsze kroki skierował do kościoła. Miał sporo czasu, więc trzydzieści minut w kościele nie jest dużym wyrzeczeniem, a wiadomo, że dzień rozpoczęty z Bogiem źle skończyć się nie może. Tam usłyszał słowa z księgi Koheleta:

{i}„Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi, a Ziemia trwa po wszystkie czasy[...] Nagromadziłem też sobie srebra i złota, i skarby królów i krain[...] I stałem się większy i możniejszy od wszystkich, co byli przede mną[...] I przyjrzałem się wszystkim dziełom, jakich dokonały moje ręce, i trudowi, jaki sobie przy tym zadałem. A oto: wszystko marność i pogoń za wiatrem!”{/i}

Po przyjęciu Eucharystii, odśpiewaniu hymnu „Czego chcesz od nas Panie?” ruszył do pracy. W niej zawsze był mile widziany. Pracował w firmie spedycyjnej, był w gruncie rzeczy jej współwłaścicielem. Wraz z dwoma kolegami ze studiów zaczynali od starego ‘Kamaza’ i wozili gruz, teraz posiadali kilkanaście wozów i ponad sześćdziesięciu pracowników. Zaraz po wejściu do siedziby został mile przywitany przez ochroniarza, wśród załogi wzbudzał powszechną sympatię i szacunek. Uśmiechną się do „pana Ziutka” i ruszył do swojego gabinetu. Tam czekały na niego wiadomości. Niestety złe.

- Staszek! Dobrze, że jesteś. Mamy problem z tymi frędzlami z ‘Rexpolu’. - Co z nimi? Przecież wywiązujemy się z umów. - Problem leży w tym, że oni nie. Odmówili nam zapłaty za ostatni kontrakt. Kręcą coś, że nie dostarczyliśmy ich…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%