Fantasy · 6 min czytania
Życie Karte część I
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
I
- Karte, szybko bo się spóźnimy! – zawołała mama - Już idę. – odpowiedziałam Nie pytajcie czemu mam takie żałosne imię, po prostu mam. Mama bizneswoman, tata reżyser, różne rzeczy z zapracowania mogą im przyjść do głowy. Chyba właśnie kiedy się urodziłam byli zapracowani. No bo jak bardziej można unieszczęśliwić dziecko? Głupie imię, głupie życie, proste. W ogóle to nie jest polskie imię. Moja starsza siostra miała więcej szczęścia, chyba rodzicie gdy nadawali jej imię byli wypoczęci. Ona ma na imię Lilka . Jest wysoka, blondynka z grzywką na skos, ciemna karnacja, duże niebieskie oczy. Uśmiechnięta, ładna, strasznie dla mnie nie miła. Nie muszę wam opisywać mojego wyglądu, bo wystarczy, że powiem: jestem jej kopią. Serio, jesteśmy strasznie podobne, kiedyś często nas, mylono. Oby dwie jesteśmy też w szkole popularne, niektóre dziewczyny mi zazdroszczą, a niby czemu? Przeżyłabym bez tych moich fanklubów chodzących wszędzie za mną. Co ja jakaś gwiazda filmowa czy co? Różnię się tym, że nie jestem taka próżna i chamska. No i ja mam 15 lat, a ona 18. Ja nakładam delikatny makijaż za pomocą tuszu do rzęs, błyszczyku i pudru, a ona ma na twarzy tego mnóstwo. Ja ubieram się modnie, jak dziewczyna, ale na sportowo, a ona chodzi w skąpych ubrankach. Lilka nazywa mnie chłopczycą, ale ja jestem normalną dziewczyną, która po prostu nakłada niewiele makijażu i ubiera się na sportowo. Różnimy się także tym, że ja uwielbiam sport jeżdżę na desce i gram w piłkę nożną (właściwie tylko to wiąże mnie z chłopakami), a ona kocha imprezy i plotki. Gdy weszłam do auta, wszyscy już na mnie czekali. - Dłużej się nie dało? – zapytała siostrzyczka - Zamknij się. Odjechaliśmy spod naszego domu. Muszę przyznać, że byliśmy bogaci, ale kasa, nie znaczy szczęście. Nasz dom był ogromny elewacja, koloru jasny beż. Dużo balkonów i okien. Na dachu mamy duży taras. Mieszkamy w miejscowości Palmy, pośród innych domów w, których mieszkają nasi mili sąsiedzi, znajomi i można powiedzieć , że nasz dom położony jest na plaży. Chyba wam nie powiedziałam gdzie jedziemy. Wybieramy się na kolację do kolegi taty z pracy. Chciałam, żeby moja najlepsza przyjaciółka Lena ze mną pojechała, ale oczywiście mama powiedziała, że to tak nie wypada. Lena jest szaloną nastolatką, robi a dopiero potem myśli. Ma rude włosy, duże brązowe oczy. Ubiera się… cóż tak… nietypowo. Wyróżnia się z tłumu, jest inna niż wszyscy. Ma mały tatuaż na ramieniu i kolczyk w nosie. Lilka mówi o niej: świruska. Nareszcie dojechaliśmy, tata zapukał do drzwi. - Dzień dobry! Witamy, witamy, państwa Rawel . A to pewnie państwa córeczki, jakie urocze i jakie podobne. Słyszałam jak Lilka wzdycha, nie dziwię się, ona nie lubi gdy ktoś nazywa ją uroczą dziewczynką. W ogóle ta pani…