Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Aktualności · 5 min czytania

Życie, które sobie wymyśliłem

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wszedłem do autobusu trzymając za rękę moją babcię i dziadka na Warszawskim Ursusie. Jak co roku mając naście lat, na wakacje jechałem do nich by przez dwa miesiące nie siedzieć w domu. Wydaje mi się, że byłem dobrze wychowany i chyba nadal taki jestem. Dużo nie przeklinam, chodzę do kościoła, nie piję, nie palę, a palę tylko wtedy gdy piję i zdarza mi się nawet ustąpić miejsca starszym w metrze. Zwykle wtedy, kiedy wysiadam na swojej stacji, ale to szczegół.

Nauczony byłem by nie rozmawiać z nieznajomymi, dlatego gdy pewien pan zaczął się do mnie uśmiechać i pokazywać żebym usiadł obok niego, odwróciłem się udając, że tego nie widziałem. Dopiero kiedy moja babcia lekko popchnęła mnie w stronę nieznajomego zachęcając mnie do zajęcia obok niego miejsca, uległem. W lekko zatłoczonym autobusie niepewnym krokiem podszedłem do czterech foteli, gdzie czekało na mnie jedno wolne miejsce tuż przy oknie. Naprzeciwko mnie siedział mężczyzna, może miał z sześćdziesiąt lat. Albo i więcej. Albo mniej. Nigdy nie umiałem określić wieku na podstawie wyglądu. Pamiętam jedynie, że był przeciętnym użytkownikiem komunikacji miejskiej i niczym się nie wyróżniał z tłumu pomimo bystrego spojrzenia i uśmiechu na twarzy.

- Jak masz na imię? - spytał. - Michał - odpowiedziałem lekko zestresowany, ciągle zerkając na moich dziadków. - Wiesz co jest najważniejsze w życiu? - Nie za bardzo... - Najważniejsza nie jest sława, a pieniądze szczęścia nie dają... najważniejsze jest by przejść przez to życie z uśmiechem na twarzy. Bo uśmiechniętym ludziom w życiu jest łatwiej. Ze wszystkim. Zapamiętaj to i bądź zawsze uśmiechnięty.

Obok niego siedziała młoda dziewczyna. Gdyby wszystko zdarzyło się kilka lat później pewnie poświęciłbym jej więcej uwagi, a tak zwróciłem na nią uwagę dopiero wtedy gdy po wypowiedzianych słowach nieznajomego uśmiechnęła się. Uśmiechnęła się prawdziwym, szczerym uśmiechem. Bez żadnej nienawiści, bez cienia zarozumiałości czy kpiny. Prawdziwym szczerym uśmiechem. Byłem dzieckiem, a dzieci najlepiej

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Życie, które sobie wymyśliłem — czytnik · opowiadania