Życie, które sobie wymyśliłem
O życiu, o śmierci i o celach życiowych - historia która zmieniła moje życie i dzięki niej jestem kim jestem.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wszedłem do autobusu trzymając za rękę moją babcię i dziadka na Warszawskim Ursusie. Jak co roku mając naście lat, na wakacje jechałem do nich by przez dwa miesiące nie siedzieć w domu. Wydaje mi się, że byłem dobrze wychowany i chyba nadal taki jestem. Dużo nie przeklinam, chodzę do kościoła, nie piję, nie palę, a palę tylko wtedy gdy piję i zdarza mi się nawet ustąpić miejsca starszym w metrze. Zwykle wtedy, kiedy wysiadam na swojej stacji, ale to szczegół.
Nauczony byłem by nie rozmawiać z nieznajomymi, dlatego gdy pewien pan zaczął się do mnie uśmiechać i pokazywać żebym usiadł obok niego, odwróciłem się udając, że tego nie widziałem. Dopiero kiedy moja babcia lekko popchnęła mnie w stronę nieznajomego zachęcając mnie do zajęcia obok niego miejsca, uległem. W lekko zatłoczonym autobusie niepewnym krokiem podszedłem do czterech foteli, gdzie czekało na mnie jedno wolne miejsce tuż przy oknie. Naprzeciwko mnie siedział mężczyzna, może miał z sześćdziesiąt lat. Albo i więcej. Albo mniej. Nigdy nie umiałem określić wieku na podstawie wyglądu. Pamiętam jedynie, że był przeciętnym użytkownikiem komunikacji miejskiej i niczym się nie wyróżniał z tłumu pomimo bystrego spojrzenia i uśmiechu na twarzy.
- Jak masz na imię? - spytał. - Michał - odpowiedziałem lekko zestresowany, ciągle zerkając na moich dziadków. - Wiesz co jest najważniejsze w życiu? - Nie za bardzo... - Najważniejsza nie jest sława, a pieniądze szczęścia nie dają... najważniejsze jest by przejść przez to życie z uśmiechem na twarzy. Bo uśmiechniętym ludziom w życiu jest łatwiej. Ze wszystkim. Zapamiętaj to i bądź zawsze uśmiechnięty.
Obok niego siedziała młoda dziewczyna. Gdyby wszystko zdarzyło się kilka lat później pewnie poświęciłbym jej więcej uwagi, a tak zwróciłem na nią uwagę dopiero wtedy gdy po wypowiedzianych słowach nieznajomego uśmiechnęła się. Uśmiechnęła się prawdziwym, szczerym uśmiechem. Bez żadnej nienawiści, bez cienia zarozumiałości czy kpiny. Prawdziwym szczerym uśmiechem. Byłem dzieckiem, a dzieci najlepiej
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Pyskaty
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…