Inne · 5 min czytania
Życie po śmierci (część 3)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Matt, ona robi się zielona! – krzyknął Damien i podstawił mi miskę pod brodę, do której zwymiotowałam. -Wybaczcie, ale nie jestem przyzwyczajona do tego, że staje się potworem. – wybełkotałam i potarłam czoło. -Spójrz na mnie. Czy ja jestem potworem? – powiedział dziwnie poważny Damien. -Jesteś potworem, bo jesteś cholernie przystojny. – zaśmiałam się wycierając usta o kawałek bluzki. Za chwilę uświadomiłam sobie, że moja bluzka jest w kawałkach! Zasłoniłam się rękoma. Damien zachichotał, podszedł do komody, wyjął wielką, wymiętą koszulkę z napisem „I love Damien” i rzucił mi ją. Posłałam mu oskarżycielskie spojrzenie, ale on dalej chichotał. Ubrałam koszulkę. Zaraz przyszło mi coś do głowy. -Zaraz, w takim razie, dlaczego Damien nie ma koszulki, a ty butów, Matt? – zapytała przenosząc wzrok z Damiena na Matta. -Damien pokazuje rodzaj swojej mocy. Ja też. – wskazał na swoje nagie stopy i uśmiechnął się czule. -W takim razie jaką ja mam moc, jeżeli w ogóle mam… - zawahałam się. Dla mnie nie była ważna moc, tylko wyrwanie się z patologicznego domu. W końcu trzeba czymś zapełnić czas. -Nie wiemy. – wyjaśnił Matt zalewając wodą kakao. -Niedługo się na pewno dowiemy. – uśmiechnął się pocieszająco Damien. – Możesz wstać? – zapytał tak szybko, że nawet sam chyba nie wiedział o czym mówi. -Zaczekaj… - wstałam i chwiejnym krokiem podeszłam do niego. – Jak widać mogę chodzić. – przybrałam triumfalną minę. -Może coś czujesz? My, tylko jak się przebudziliśmy, wiedzieliśmy na czym polega nasza moc. – Damien czekał, aż coś zrobię. Zamknęłam oczy i skupiłam się. Czułam, jak moje serce wibruje. Coraz bardziej. Przez palce zaczął przechodzić prąd. Usłyszałam, jak Damien głośno wciągnął powietrze. -Matt, chodź tu, szybko! Zobacz…-urwał Damien i usłyszałam zdumiony krzyk. Miałam dość niewiedzy. Otworzyłam oczy i zobaczyłam ogień. Paliłam się! Zaczęłam skakać i dmuchać na swoje ręce. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że to mnie nie boli. Dokładnie obejrzałam to dziwne zjawisko. -Odbija mi, czy na serio się palę? – spojrzałam na chłopaków. Ci tylko pokiwali głową. Widziałam strach w ich oczach. – Hej, to ja Shaunee. Ta sama Shaunee, co minutę temu! – powiedziałam z przekąsem. W odpowiedzi zobaczyłam jak Damien podchodzi do mnie powoli i ostrożnie. Długo się wahał, ale dotknął moją rękę. Kiedy tylko to zrobił, odskoczył i zawył z bólu.…