Erotyka · 5 min czytania
Żyrafia errata
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Żyrafia errata
{i}„Kronopie, te przedmioty zielone i wilgotne, przybiegły chyłkiem. Otoczyły famę i współczuły mu, powtarzając: - Kronopio kronopio kronopio. A fama zrozumiał i jego samotność nie była już taka gorzka.”
Obyczaje fam{/i}, Julio Cortázar
Nakręcamy się dwa razy w tygodniu. Miniaturową korbkę wyciągam z panieńskiego kuferka, obracam kilka razy w dłoni, wahając się jednak już tylko przez chwilę. Wreszcie wkładam do dziurki, jak magiczny kluczyk. I przekręcam. Lubię obserwować, jak wtedy się ożywia i rozwesela, nabrzmiewa kolorami. Delikatne mrowienie i dreszcz przebiegają po plecach. W końcu to jedyna bliska mi istota.
Chowam ją w szafie. Bo gryzie dywan, po kolei wyrywa wszystkie kolorowe nitki, a potem w kącie zwija się w kłębek i mruczy. Tik-tak, tak-tak, potrafi siedzieć tam godzinami, tik-tik, tak, szlag, uciekają sekundy, dla niej to pewnie lata. Świetlne od ojczyzny, ale chyba nie tęskni aż tak często, bo dobrze jej ze mną. I vice versa.
Część 22 / 2
A zresztą, tłumaczyłam już wielokrotnie, gdyby było inaczej, droga wolna, Afryka czeka, niech sobie szuka wioski żyrafich karzełków. No więc tak, żyrafa ma imię po mamie, piętnaście centymetrów wysokości i długie nogi jak ja. Pod niebo zagląda, wkładając po kryjomu moje szpilki. Śpi na forte piano, bo usnąć może jedynie na nutach i kości słoniowej. I jak wszystkie poprzednie wyszła kiedyś z króliczej nory.
Nigdy mi nie wierzy, ale gdy opowiadam o safari, z emocji rumieni się jak truskawkowy chupa-chups – czerwona główka parująca żarem na chudym patyczku. Oblizuje się ze słodkich melancholii, a gdy nie zdąży, gęstymi kroplami spływa po lepkich od ciekawości palcach. Ale nigdy o nic pyta. Jak to jest z tym polowaniem, o co chodzi z włócznią i dlaczego oni na mamuty, a my tylko na truskawki…
Ale… ale w żyrafie najlepsza jest szyja. Długa i zgrabna, cętkowana pieprzykami wyobraźni. Lubię ją głaskać, zamykać w dłoni, by marzyć tak o egzotycznych podróżach. Wszystkich niezdobytych szczytach, niespełnionych fantazjach, penetracjach, wejściach, zejściach i nie-satysfakcjach.
Najczęściej jednak w ogóle nie rozmawiamy, bo w gruncie rzeczy to nieśmiałe zwierzęta – żyrafy, kobiety. Delikatnie do siebie mrugamy, porozumiewawczo łapiemy za rzęsy, wszystko subtelnie i wyłącznie między nami. A jeśli ciągnięcie za język, to tylko eteryczne.
Chowam ją w szafie. Bo gryzie dywan i boję się, że ucieknie. Jednak przezorny zawsze zabezpieczony. Tylko czasami wyprowadzamy się