Komedia · 3 min czytania
Żywe trupy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kiedy niestety puste przestrzenie nocne, zalewane zbrodniczymi gestami i przenikającym chłodem mroku, niezmąconym szlakiem przestępują w inne rejony globu, wstają ludzie, wiedzeni jeszcze prądami Księżyca. Płynie na niebo czerwona kula Słońca, ptaki żeglują w wietrze, a ludzie ze snem w oczach szukają swojej pierwszej filiżanki kawy. Popychani wskazówkami sztucznego zegara, wykonują szereg niezrozumiałych jeszcze, prawdopodobnie bezwiednych, ale jakże rutynowych czynności. Ktoś nie do końca sprecyzowanymi ruchami zdjął z wieszaka wczorajsze skarpetki, ktoś zapomniał, że odkurzacz nie służy do suszenia włosów, ktoś był nad wyraz nieprzeciętnie zauroczony tęczowymi rozbłyskami swojego snu, aż założył sukienkę żony, ktoś czwarty raz w tym tygodniu potknął się o swojego psa. Każdy jednak prędzej czy później doznaje chwilowego powrotu do ciała, gdy puste pudełko po kawie ląduje na śmieci. Po dogłebnych czynnościach eksploracyjnych, z kilkoma groszami w kieszeni wędrują do sklepu, a noc wydaje jeszcze ostatni skowyt i ulega w końcu wszechmocnemu dniowi. Pani z odkurzaczem zaplatanym we włosy przegarnia górną półkę dla tygodniowego zasobu, a ten pan w sukience dramatycznie uwalnia tylko jedną puszkę ze sklepu. Posiadają oczywiście karty stałych klientów i pracują według sprawdzonych, nie do końca skutecznych schematów. Kiedy automatycznie prowadzą swoje auta do pracy przymarli, niemotorycznie sprawni, w ciężki tłok porannych, skromnie szerokich ulic, kiedy…