Wróć do katalogu

Atlantyda - cześć I "Wyspa"Rozdział II

ciąg dalszy

Obłuda.T, opublikowano , 10 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział II

Dwa dni później w dużym salonie zabarwionym freskami ściennymi oraz światłem malowanym przez witraże w licznych oknach, Antynios z rodziną jadł obiad. Długi stół zapełniony był najróżniejszymi potrawami, różnokolorowymi owocami, sałatkami, mięsem, rybami, wodą, oraz oczywiście winem. Atlanci uwielbiali winorośle, a wino kochali szczególnie. Górzyste ukształtowanie Atlantydy nie pozwalało na wysoko rozwiniętą uprawę zbóż, kukurydzy, czy ziemniaków. Po tym jak liczba ludności wyspy przekroczyła dziesięć milionów skupili się wyłącznie na uprawię winnic, oliwek, oraz hodowli kóz i owiec. Resztę produktów sprowadzali z krajów zachodnich i wschodnich ogromnymi statkami handlowymi. W salonie jadalnym pałacu Thiniosa Kari posilali się przedstawiciele najważniejszej rodziny tego wielkiego rodu. Na całej Atlantydzie ludzi o nazwisku Kari, którzy mogli udowodnić pokrewieństwo ze szlachetną linią żyło ponad trzystu. Poza tym istniało wielu krewnych podpisujących się inaczej. Do Karich należeli Atlanci na najwyższych szczeblach władzy, jak i najzwyklejsi obywatele. Ta mieszanka tworzyła potężną siłę, która mogła się równać z każdą atlantycką dynastią. Kari dokonali także świetnego wyboru łącząc ojca Antyniosa z Lysteną Dann. Matka chłopca należała do rodu, który istniał już przed wielkim zjednoczeniem, a co ważniejsze uczestniczył czynnie w tym wydarzeniu. Od ponad tysiąca lat ich wpływy znacznie osłabły dając miejsce takim, jak Kari, Talusten czy Landesten. Mimo to Dann mieli przedstawiciela w parlamencie, a nazwisko to wciąż posiadało moc i znaczny prestiż. Antynios jadł z apetytem, po porannej przejażdżce konnej czuł zmęczenie i głód. Był świetnym jeźdźcem i zdążył poznać już wszystkie zamiejskie okolice Fistii podczas swoich wypraw. Teraz z przyjemnością pochłaniał jagnięcinę na słodko, starając się nie mlaskać. Ojciec patrzył z zadowoleniem na swojego syna, który jako jedyny potomek był wyłącznym spadkobiercą jego wysokiej pozycji. Razem z Lysteną wypytywali, co chwila Antyniosa o zmiany wywołane przez wiosenną porę, jakie dostrzegł poza miastem. Rozmawiali o błahych i mało istotnych sprawach zgodnie z radami Theliosa Tuli, najsłynniejszego lekarza Atlantydy, wybitnego naukowca. Tuli stwierdził, że rozmowy o polityce i pieniądzach przy posiłku szkodzą zdrowiu i źle wpływają na trawienie. A Atlanci ufali naukowcom i lekarzom. Przy stole siedział także Tanios Kari, starszy brat Thiniosa. Jakby nieprzytomny wpatrywał się w swój posiłek. Nie dziwiło to domowników zbytnio, bo ostatnimi laty zdarzało mu się to dość często. Po mniej więcej godzinie wszyscy byli już tak syci, że nikt nie myślał nawet o kęsie. Antynios wiedział, że czeka go poważna rozmowa z ojcem i zaczął odczuwać przyjemne zdenerwowanie. Stres prawie zawsze sprawiał mu przyjemność. Umysł stawał się jasny, zmysły się wyostrzały. Wiedział jak bardzo ojciec nie będzie zadowolony z jego decyzji o wstąpieniu do armii. Widział zdenerwowanie rodzica, kiedy on wsiadał na konia, wypływał w morze, a nawet wychodził wieczorem by spotkać się z przyjaciółmi i miał wrócić nazajutrz. Ale wiedział też jak bardzo dba o reputację. Kiedy wyszli z salonu do pokoju pracy Thiniosa, Lystena została z Taniosem. Lubili przebywać razem, to Tanios poznał ją z bratem. Byli przyjaciółmi. Lystena spotkała go po raz pierwszy, kiedy miała zaledwie szesnaście lat. On był już znanym generałem, imponował jej swoim intelektem, wiedzą i sławą. Dziadek Antyniosa Takstas Kari wpadł na pomysł żeby bezdzietnego wdowca, swojego młodszego syna Thiniosa, ożenić z piękną dziewczyną z rodu Dann. Podupadająca rodzina chętnie się zgodziła na transakcję, która mogłaby się stać szansą na odbudowę ich potęgi. Tanios jako przyjaciel Lysteny stał się głównym mediatorem w tej sprawie. Wszyscy jej bliscy zachwalali Thiniosa, który mimo że był prawie dwukrotnie starszy miał wiele uroku i był atrakcyjnym mężczyzną. Lystena zgodziła się wreszcie i trzy lata po poznaniu Taniosa wyszła za jego brata. W czasach jej młodości takie małżeństwa nie były czymś rzadko spotykanym, chociaż już wtedy liczono się ze zdaniem panny młodej. Tym razem panna młoda dała się przekonać. Z czasem naprawdę pokochała swojego męża miłością dojrzałą i świadomą. Czuła się spełniona i zadowolona ze swojego życia. - Antynios to wspaniały młodzieniec, czeka go wielka kariera – odezwał się po chwili milczenia Tanios. - Z pewnością – odpowiedziała – Zostanie wielkim politykiem jak jego ojciec. - Tak – powiedział i uśmiechnął się enigmatycznie. - Myślisz, że czeka go inny los? - Skąd taki wniosek moja droga? - Twoje „tak”, zabrzmiało jak…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych