Wróć do katalogu

*******

o wszystkim i o niczym; o relacjach, o ludziach... hmmm ;-))) i sama nie wiem, czy to ma dla kogokolwiek innego, poza mna, jakikolwiek sens ;-))

ona-to-ja, opublikowano , 4 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Leżałam na skórzanej sofie. Prawa ręka zwisała bezwładnie... Nie mogłam patrzeć na tą ranę. Krew spływała w dół, a po chwili słychać było uderzenie kropel o nowe panele. Kolor machoniowy, klejone na najlepszych substancjach klejących, jakie tylko w Polsce można dostać. Leżę tak na tym łózku, wbita w materac, a on mnie pyta, czy mi sie kolor ścian podoba, "bo właśnie zrobiliśmy z Marzeną remont". Jasne, że mi się podoba. W końcu to jego kochanka dobierała tapety. -Słuchaj, ja nie wiem... yy, jest Ci juz lepiej? - zapytał jakoś dziwnie. -Ekhm, możesz już wstać? -Jak mam umrzeć na wycieraczce ZA Twoimi drzwiami, to mi to po prostu powiedz... -Nie no, ja Cię nie wyganiam, niee... -odpowiedział. Ale bez przekonania. Spróbowałam usiąść. Faktycznie, było lepiej. Ale tylko przez chwilę. Jak zobaczyłam tą Marzenkę, w złotej ramce, na stoliku, to znowu mnie zemdliło. -Wiesz co, to może ja pójdę się odświeżyć do łazienki... A niech to szlag. Łazienkę też ona urządziła. Nic nie zostawiła po staremu. Pewnie całą taczkę moich rzeczy stąd wywiozła. I dobrze, może przynajmniej jeden odcisk pojawił się na tej idealnej rączce. Nie miałam siły na dalszą wizytę w tym mieszkaniu. -W zasadzie już wszystko w porządku. To w zasadzie... ja się zbieram. Dzięki za wszystko. Zabrałam swoją kurtkę, torebkę i wyszłam. Dopiero jadąc windą zorientowałam się, że przecież zostawiłam tam swoje własne, czerwone jeziorko. "Trudno, nie mogę przecież robić za sprzątaczkę w jego mieszkaniu" -pomyślałam. Problem w tym, że teraz to było ICH mieszkanie. *****

Powrót do własnego królestwa. 4 ściany. A ileż może być więcej, jak się mieszka w kawalerce... Włączyłam sobie radio, komputer i czajnik bezprzewodowy, żeby

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych