****
Dla A...mojej inspiracji...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dla A. mojej wielkiej inspiracji...
Po raz kolejny spojrzałam na jej piękne nagie ciało. Wygląda tak spokojnie gdy śpi. Nie przypominała niczym diablicy, którą była jeszcze kilka godzin temu. Panujący w pokoju półmrok dodawał zmysłowości całej tej sytuacji. Delektowałam się jej zapachem . Pochłaniałam wzrokiem chcąc zapamiętać każdy, nawet najdrobniejszy szczegół jej ciała. Wszystko wydarzyło się tak szybko. Choć coś tam w środku mówiło mi, że tak zakończy się ten dzisiejszy dzień. Po raz pierwszy od bardzo dawna poczułam ulgę. Chyba wreszcie tak naprawdę odnalazłam siebie. Potrzebowałam jej aby to sobie uświadomić. Wstałam. Pierwsze promyki słońca przebijały się przez niedokładnie zaciągnięte kotary. „Homo animale sociale”- człowiek jest istotą społeczną pomyślałam. Od tamtego pamiętnego dnia starałam się żyć w całkowitej alienacji. Nawet mi się to udawało, ale nie tym razem. Przy niej nie mogę pozostać obojętna. Może nie tyle co nie mogę jak nie chcę? Może to jest czas na przebudzenie się? Wciąż jednak czuje, że stoje na niepewnym gruncie. Dzisiejsza noc nie musi być przecież zobowiązująca. A czy ja sama chciałabym aby to miało ciąg dalszy? Natłok myśli. Ból głowy.Po raz kolejny spoglądam w jej stronę. Uśmiecha się przez sen ciekawe co jej się śni? Kolejne pytanie, na które nie poznam odpowiedzi. Ostrożnie się nad nią nachylam i odgarniam kosmyk włosów z twarzy. Znowu się uśmiecha. Dopiero teraz zauważam, że robią jej się przy tym dołeczki. Składam delikatny pocałunek na jej policzku. Ma taka gładka skórę. Mogłabym ja całować bez przerwy. Musze się jednak opanować. To byłaby przecież oznaka mojej słabości do niej. Nie mogę do tego dopuścić. Mogłaby to wykorzystać. Dlaczego ja rozkładam wszystko na czynniki pierwsze? Dlaczego tak dokładnie analizuje każda sytuacje. Traktuję życie jak grę w szachy. Każdy swój ruch muszę zaplanować. Wychodzę do kuchni. Z dalszego filozofowania wyciąga mnie jej seksownie zachrypnięty głos. Woła mnie. Wracam. Siedzi naga na łóżku. Specjalnie przybiera tak prowokująca postawę. Wydaje się jakby czytała mi w myślach. Delikatnie dotyka mojej dłoni, ciągnie w stronę łóżka. A ja posłusznie wykonuje to czego chce. Nie potrafię się opanować, nie chce nad sobą panować. Jeszcze raz zatracić się w tym wszystkim. Nasze ciała ponownie zlewają się w jedną całość. Jej oddech na moim policzku. Wiem, że chce mnie teraz pocałować. Wyczuwam jej podniecenie. Czuje drżenie ciała. Bawię się z nią. Delikatnie dotykam jej warg. Nie pozwalam jednak na pocałunek. W odpowiedniej chwili odsuwam głowę tylko po to aby za chwilę rozpocząć tę grę od nowa. Nie wytrzymała. Łapię mnie za głowę i mocno do siebie przyciąga. Przyjemny chłód jej ust. I znowu ten dreszcz. Żaden pocałunek jeszcze mnie tak nie podniecił jak ten. Leże wtulona w jej ciało. Myślę, że gdyby Afrodyta istniała wyglądałaby jak ona. - Nad czym tak dumasz?- pyta uśmiechając się do mnie. I znowu te dołeczki. - Mówiłam Ci, że jesteś śliczna?- odpowiadam po czym delikatnie całuję ją w szyje. Wtula się we mnie bardzo mocno. Bezpiecznie. Tak własnie tak. Czuję się bezpiecznie. Błogi stan. Już zapomniałam jak to jest. Na dworze jest już całkiem jasno. Trzeba wstać. A może cały dzień przeleżymy w łożku? Dlaczego nie. Podchodzę do okna i zaciągam mocno zasłony. Mrok. Całkowity mrok. Zapalam małą lampkę. Pokój wypełnia przytłumione światełko. -Co ty kombinujesz?- pyta z lekkim zdziwieniem na twarzy. - Dzisiaj skarbie nie ma nas dla świata. Uśmiecha się delikatnie i prawie niewidocznym ruchem głowy przywołuje mnie do siebie. Po raz drugi tego dnia zasypiam wtulona w jej zmysłowe ciało. Może już nie jestem samotną wyspą… Wyszła. Niestety to co piękne nie może trwać wiecznie. Czas wrócić do rzeczywistości. Jeszcze na chwile wracam do łóżka. Poduszka nadal nią pachnie. Zamykam oczy i mocno wdycham ten subtelny zapach. Nie chce otwierać oczu bo wiem, że jej już tam nie ma. Wiem jednak że muszę. Obowiązki wzywają. *** Gdy tylko się rozstajemy zaczynam odliczać dni do kolejnego spotkania. To daje mi siłę aby każdego dnia zmagać się z codziennością. Dzięki niej wiem, że muszę dać z siebie te 200% normy. Musze dać rade i wytrwać w tym wszystkim. „W tańcu spełniam się zupełnie” czuje że znowu może tak być znalazłam mój „motywator”. Nie mogę jednak pokazać jej ile wysiłku mnie to wszystko kosztuje. Ile bólu i łez. Nie chcę być słaba w jej oczach. Chce widzieć w nich zachwyt nad tym co dokonałam. Teraz mam jeden cel być jak Sofia. Być jej Sofią. Każde nasze spotkanie sprawia, że staję się bogatsza o nowe doświadczenie. Nie wiem czemu tak jest. Dziś jestem u niej. Oglądamy film. Próbuję się skupić i mimo tego, że chcę wiedzieć co będzie dalej to i tak jej obecność mi na to nie pozwala. Wsłuchuję się w jej oddech. Dotykam jej aksamitnej skóry i co najważniejsze ona odwzajemnia każdy mój ruch. Wtula się we mnie. To takie słodkie. Przytulam ją do swojego serca. Tak jakbym chciała ją mieć tylko dla siebie. A może tak właśnie jest? Przecież nie można mieć kogoś na własność. Wiec dlaczego ludzie często powtarzają „ mój mąż” „moja dziewczyna”. Chyba to uczucie zostało nam z naszych przodków. Wieczna potrzeba posiadania kogoś na własność. Wiec miłość i pożądanie są formą niewolnictwa? - Wiesz że jesteś moim „motywatorem”?- mówię bez zastanowienia. - Do czego cię motywuje?- pyta spoglądając mi w oczy. Mimo mroku panującego w pokoju czuje to jej świdrujące spojrzenie. Uwielbiam je. - Do wszystkiego. Do tańca do pisania. Do tego co kiedyś było moja pasja a teraz zaczęło sie ode mnie oddalać.- odpowiadam. Wtula się we mnie mocno. Chyba jej się to spodobało. W końcu w pewnym sensie nazwałam ją moją muzą. Każdej kobiecie by to schlebiało. *** Już…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil krzyk-motyla
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…