Wróć do katalogu

Ból Głowy roz.3

Dalsze perypetie młodzieńca, który postanowił zmierzyć się z życiem

olo, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ROZDZIAŁ 3

Teriolog - zoolog; specjalista od ssaków

„Przepraszam chyba ubrudziłem pański dres”. To zdanie to ostatnie co pamiętam, później wydarzenia potoczyła się błyskawicznie. Jak wiadomo nieszczęścia chodzą stadami także zupełnie nie byłem zaskoczony, kiedy po odzyskaniu przytomności okazało się że leżę w kałuży, w ślepej uliczce między koszami na śmieci. Po krótkiej inspekcji utwierdziłem się w przekonaniu że kości mam nie naruszone a i nie odnalazłem poszlak wskazujących na to aby moja męska godność została „pogwałcona”.

Idąc już od dłuższego czasu nie zauważyłem że ruchliwa ulica wzdłuż, której podążałem zamieniła się w starą brukowaną pokrytą plamami asfaltu drogę z szeregiem niskich, murowanych domków po obu stronach. Na schodkach prowadzących do jednego z nich stała kobieta o wydatnym brzuchu i dużych piersiach. Spojrzała na mnie wymownie. Znałem to spojrzenie, wiele kobiet tak na mnie patrzy - nieprzytomnie. Później jak się okazało była pod wpływem alkoholu, ale ja nie o tym... Tak więc zbliżyłem się do niej pełen dobrych zamiarów: - Witaj, panienko – rzuciłem zalotnie. Uśmiechnęła się szeroko, może nawet za szeroko. - Dzień dobry – odpowiedziała głosem miękkim i pulchnym jak ona sama. Wygląda pan na dżentelmena czy pomoże pan zatem damie w opałach. - Niezwłocznie i ochoczo. - Jakże się cieszę. Wejdźmy do środka. Wewnątrz panował przyjemny chłód. Ściany były odrapane i płatami odpadała z nich farba. Przy drewnianych schodach prowadzących na piętro stała wyleniała wersalka. - Widzi pan, chodzi o mebel. Trzeba wnieść na górę a sama nie jestem w stanie zaś mężczyzna pańskiej postury na pewno sobie poradzi. Zawołam sąsiada do pomocy. Andrzejku zejdź na dół. Po chwili z góry zszedł wysoki, chudy mężczyzna o nagim torsie. Miał nie ogoloną twarz i skórę brązową od słońca. - To jest Andrzej. Andrzej jest teriologiem. - Nieszczęścia chodzą po ludziach. - Andrzejku to jest pan... - przedstawiłem się grzecznie. Wspólnie unieśliśmy wersalkę i przy akompaniamencie skrzypiących schodów i pojękującego Andrzeja wnieśliśmy łóżko na piętro. Zaraz potem teriolog zabrał głos. - Zapraszam na dół... Mężczyzna wprowadził nas do mieszkania na parterze. W małym pokoju przy stole na którym stało kilka pustych butelek po alkoholu znajdowało się jeszcze dwóch mężczyzna i kobieta. Okna przysłonięte były dziurawymi zasłonami do podłogi lepiły się stare gazety a ze ścian odłaziła tapeta, pod sufitem na kablu wisiała żarówka. Andrzej przedstawił wszystkich po kolei. - Dama przy stole to pani Zofia - Pani magister – rzuciła dama opadając na krzesło - Pan pod stołem to Romek ten na stole to Bohdan - Dotrzyma mi pan towarzystwa - zagaiła pani magister – mój partner nieoczekiwanie osłabł. Mówiąc to zepchnęła ze stołu śpiącego faceta. Pani magister po kilku nie udanych próbach utrzymania głowy w pionie postanowiła oprzeć ją o blat stołu. - Rozmowa z tej perspektywy może okazać się interesująca – dodała. - Nie zaprzeczę. Zerknąłem za siebie. Na kanapie pod ścianą pulchna kobieta wdała się w rozmowę z Andrzejem. - Spogląda pan w tamtą stronę z dużym zainteresowaniem. - Zerknąłem tylko. - W porządku nie mieszam się w wasze męskie sprawy, każdy z nas ma prawo do wyrażania swojej seksualności w nieskrępowany sposób. - Słucham. - Leci pan na niego. - Na kogo. Co też pani... - Na Andrzejka. - Przecież to teriolog – dodałem z oburzeniem. - Czy to pana podnieca. - W żaden z możliwych sposobów – powiedziałem uwypuklając moje oburzenie. - Pozwolę sobie zapytać zatem... czy ja pana podniecam. - Możemy porozmawiać o czymś innym. Napiłbym się. - Rozumiem. Mój okres się spóźnia. Pomyślałem że powinna powstać ustawa, która zabraniał by kobietom mówić głośno o swoim okresie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych