Chciałbym umrzeć z miłości
Krótka opowiastka mająca wyciskać łzy.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść To przecież dobrze, dobrze o tym wiem Chciałbym umrzeć przy tobie
Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić To przecież dobrze, dobrze o tym wiem Chciałbym umrzeć z miłości
Nie na krześle, nie we śnie Nie w spokoju i nie w dzień Nie chcę łatwo, nie za sto lat Chciałbym umrzeć z miłości
Nie bez bólu i nie w domu Nie chcę szybko i nie chcę młodo Nie szczęśliwie i wśród bliskich Chciałbym umrzeć z miłości
Dzień sto dwudziesty pierwszy. Choć równie dobrze może to być dzień pięćset jedenasty. Wszystko tutaj się zlewa, zespala. Nie wiem, ile czasu już upłynęło. Leżę sam. Czasem przyjdzie ten ich lekarz, czasem pielęgniarz. Wokół pełno aparatury, rurek, kabli. Jeden z tych sprzętów stale mierzy mi ciśnienie, ale nie wiem, co czego służy reszta. Mówią, że jestem chory i nigdy się nie spotkali z takim wirusem. Nie wiedzą, czy zarażam, więc trzymają mnie w izolatce. Ale ja czuję się dobrze. Wydaje mi się, że po prostu przeprowadzają na mnie jakiś eksperyment naukowy. Przez cały czas jestem obserwowany, w pokoju rozmieścili kamery i mikrofony. Mówią, że to w razie gdyby coś mi się stało, żeby mogli zareagować. Już im nie wierzę. Czasem pozwalają mi wyjść z łóżka. Właściwie w każdej chwili mogę wstać, ale muszę uważać na kable i to, co mi poprzypinali. To moja jedyna rozrywka. Nie dali mi żadnych książek. Każdego dnia najbardziej czekam na chwilę, kiedy przynoszą mi list od niej. Pisze codziennie. Często o niej myślę. Nie pamiętam już, jak się poznaliśmy, jak się jej oświadczyłam i kiedy się pobraliśmy. Wszystko zaciera mi się w umyśle. Ale ona jest aniołem, najwspanialszą istotą na ziemi. Raz w tygodniu pozwalają jej odwiedzić mnie. Zawsze przychodzi. I zawsze żałuję, że nie mogę jej dotknąć – musi mieć na sobie ten idiotyczny kombinezon. Mówią, że przecież nie chcę jej zarazić. Listy trzymam w pudełku koło łóżka. Codziennie wieczorem czytam je wszystkie, chociaż oni chcieliby je zabrać i spalić, jak spalili wszystkie moje rzeczy. Każdego dnia palą papierowy talerzyk, na którym podają mi jedzenie. Palą ręczniki, mydło, szczoteczkę do zębów. Codziennie dostaję nowe i codziennie widzę przez małe okno dym. Żyję.
*** Przynieśli list. Napisała, że tęskni. Ma już dość tej rozłąki i chciałby, żebym wrócił do domu. Pamiętam jeszcze nasze mieszkanie i to, jak je urządzaliśmy. Pamiętam narodziny naszego pierwszego dziecka i moją dumę z córeczki. Pamiętam spotkanie rodzinne, wspólne kolacje, weekendowe wyjazdy. A oni zabrali mi to.
*** Dzisiaj jest dzień odwiedzin, zobaczę ją. Wejdzie jak zwykle, powoli i nieśmiało, po czym uśmiechnie się swoim najpiękniejszym uśmiechem. Po chwili zacznie płakać i powie, że za mną tęskni. Potem doda, że chciałaby móc mnie dotknąć. Swoją piękną dłonią w ogromnej, ochronnej rękawiczce pogłaszcze mnie po twarzy. Opowie mi o dzieciach. O tym, czy mają dobre oceny w szkole, czy nasza najstarsza córka w końcu przyprowadziła tego chłopaka do domu, czy najmłodszy syn polubił swoją nauczycielkę. I doda, że za mną tęsknią. Znowu oczy zabłyszczą jej łzami. I wtedy wejdzie sanitariusz, mówiąc, że to koniec wizyty. Wychodząc, powie mi, że bardzo mnie kocha.
*** Każdy mój dzień wygląda tak samo. Budzę się, gdy tylko wzejdzie słońce. Gdy tylko otworzę oczy, wejdzie lekarz i zapyta, jak się czuję. Zawsze odpowiadam to samo – dobrze, bez zmian. Pokiwa głową ze zrozumieniem, jakby chciał, żebym mówił prawdę. Nie kłamię. Nie mam potrzeby. W drzwiach lekarz minie się z sanitariuszem, który przyniesie mi ręcznik, mydło, szampon i szczoteczkę do zębów. Poodpina mnie od tych wszystkich kabli i pozwoli wyjść do łazienki, przylegającej do mojego pokoju. Kiedy skończę, zabierze ręcznik, mydło, szampon i szczoteczkę do zębów, żeby je spalić. Po nim przyjdzie pielęgniarka – jedyna pracująca tu kobieta. Przyniesie mi śniadanie, a później spali papierowe naczynia. Karmią
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Owca Inblack
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…