Wróć do katalogu

Chrop, chrop...

jedno z moich pierwszych...

Stan21, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Chrop, chrop... Stanisław Świdrak

Pies czarny, co przez ścierń tu zmierza, Widzisz, jak pętle w krąg zatacza. Wciąż nas w ciaśniejszą biorąc sieć? Rzekłby kto, że nas w ciche koła Bierze magiczny jego ruch. Krąg swój zacieśnia. Już przystaje.

J.W. Goethe Faust. Tragedii część pierwsza

Czy zastanawialiście się kiedyś dlaczego dzieci boją się ciemności? Skąd bierze się ten irracjonalny strach przed mrokiem, to ślepe przeświadczenie, że nawet niewielkie światełko potrafi obronić je przed całym złem nocy? Co tak okropnego wypełza z zakamarków ich pokoików, by budzić je brutalnie ze snu, zlane zimnym potem i z mokrymi od łez oczami? Co wydaje te obce, niepokojące dźwięki: szurania, skrzypienia, szepty i puknięcia, które cichną natychmiast gdy najmniejszy promyczek rozświetli ponownie nasz świat? Ja to wiem. Oczywiście możecie wątpić w prawdziwość moich słów. Miejsce, w którym obecnie przebywam w pełni was usprawiedliwia ale czy uwięzienie w zakładzie dla obłąkanych przesądza nieodwołalnie o anormalności umysłu? Nie wymagam od was wiary. Wiem, że to słabość ludzi... Rzadko potrafimy uwierzyć w coś czego nie rozumiemy... Jeszcze trudniej w to co nas przeraża. Proszę was tylko oto abyście wysłuchali mnie spokojnie przez chwilę i... Chronili wasze dzieci. Nie mam dużo czasu. Za chwilę przyjdzie pielęgniarz i poda mi leki. Potem nie zdołam już nic opowiedzieć... Lato tego roku było upalne. Wysoka temperatura bardzo utrudniała prowadzenie wykładów. Nie dosyć, że sam ledwo wytrzymywałem bezlitosną temperaturę to na dodatek żal mi się robiło gdy patrzyłem na moich słuchaczy. Wymęczeni, spoceni, patrzący na mnie z odrazą młodzi ludzie. Nie dziwie się przedmiot, który im wykładałem był wyjątkowo nudny i sam ledwo mogłem się powstrzymać od ziewania. Na szczęście ja nie musiałem siebie słuchać. Czyste niebo, najmniejszego obłoczka dającego nadzieje na deszcz. Nie padało już od miesiąca. Uschnięta trawa na placu przed budynkiem uczelni błagała o wilgoć. Najmniejszy powiew wiatru nie poruszał wiotkich liści na rosnącym nieopodal buku. Miałem dość. Żar lał się prosto z nieba. Spojrzałem na studentów. Żaden z nich mnie nie słuchał. Do planowego końca wykładu zostało jeszcze pół godziny... - Na dzisiaj koniec proszę państwa. – Studenci zmartwychwstali. – Zapraszam za tydzień, wtedy nadrobimy dzisiejszy dzień. - Nikt już mnie nie słuchał, a ławki na sali prawie opustoszały. Pozbierałem notatki z katedry i zacząłem wkładać je do skórzanej aktówki. Obróciłem się by spojrzeć na salę, czy nikt ze studentów nic nie zapomniał. Siedział tam. Wysoki, chudy, młody mężczyzna. Być może student. Nie wiem, wcześniej nie zwróciłem na niego uwagi. Siedział w trzecim rzędzie i uśmiechał się tajemniczo. Gdy zauważył, że wzbudził moje zainteresowanie wstał i podszedł do mnie nie przestając się uśmiechać. - Wiem kim jesteś... – Spokojny, cichy szept współgrał z jego nienaturalnym uśmiechem. W momencie gdy stanął ze mną twarzą w twarz upadł. Po prostu osunął się na drewniany parkiet stanowiący podłogę sali. Zdołałem chwycić go pod ramionami i podtrzymać jego bezwładne ciało. Poczułem zapach jego potu a zaraz potem jakby siarki. Wezwałem pomoc. Mężczyzna zmarł kilka godzin później. Okazało się, że dostał udaru słonecznego. Uszkodzenie mózgu było na tyle rozległe, że nie udało się go uratować mimo podejmowanych prób reanimacji. Był studentem... Starałem się nie myśleć o śmierci młodego człowieka, jednak natrętne myśli nie dawały mi spokoju ani przez chwilę. Całe życie było przed nim. Tyle trudu, nadziei, planów na przyszłość. Wszystko odeszło w jednej chwili, bez żadnych konsekwencji dla świata. Światły, młody umysł zgasł bez możliwości samorealizacji... Zbyt dużo w życiu już widziałem by rozckliwić się nad śmiercią studenta jednak jej bliskość dziwnie nie dawała mi spokoju... Jego ostatnie słowa... Czy były tylko emanacją uszkodzonego mózgu, czy też miały jakieś znaczenie. Czy młody człowiek wypowiadając je był jeszcze świadomy, a jeśli tak dlaczego zwrócił się tak do mnie. Jeszcze ten zapach siarki... Wieczorem rozległo się pukanie do drzwi. Dziwne. Nie spodziewałem się gości. Człapiąc powoli ruszyłem ku wejściu do mieszkania. Nacisnąłem klamkę, jednocześnie zaciskając pas szlafroka. Na wycieraczce leżało kartonowe pudełko. Nikogo nie było w zasięgu mojego wzroku. Podniosłem paczkę. Była dość ciężka. Rozejrzałem się jeszcze raz i wróciłem do mieszkania. Zamknąłem zamek w drzwiach. Pudełko odłożyłem na stolik obok telefonu a sam wróciłem do przerwanej kąpieli. W momencie gdy wychodziłem z wanny znów poczułem zapach siarki. Zaniepokoiłem się sądząc, że coś się pali. Obiegłem wszystkie pokoje. Nigdzie ani śladu ognia, zwarcia instalacji, czy czegoś podobnego. Jednak nadal czułem tą niepokojącą woń. Pudełko!!! Całkowicie o nim zapomniałem. Powoli otworzyłem niewielki karton. Jego zawartość przeraziła mnie. Na dnie pustymi oczodołami spoglądała na mnie czaszka rogatego zwierzęcia, prawdopodobnie kozła. W żuchwie czaszki znajdowało się zmięte i poplamione zdjęcie... Zdjęcie zmarłego studenta... Zrobiło mi się słabo. O mało nie upuściłem przesyłki. Setki myśli przebiegło mi przez głowę. Co mam z tym wspólnego? Co się dzieje? Nie mogłem się skoncentrować. Jedyne co mi przyszło do głowy to telefon do mojego znajomego, pasjonata okultyzmu

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych