Wróć do katalogu

Chwila Nieuwagi i zjadłem kolację

"Pomijając nawet same pozytywne uwagi na nasz temat, tekst jest po prostu świetnie napisany i czyta się go z zapartym tchem, chichrając się przy tym:)” - Chwila Nieuwagi

Alberto, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Tak naprawdę nie lubię koncertów. Od zawsze kojarzyły mi się z bagnem, tłokiem i złym nagłośnieniem. Zwłaszcza z tym ostatnim, bo często było tak okrutne, że tego co słuchałem łatwiej było mi się dowiedzieć z napisów na bilecie niż ze sceny. Odkryłem tym samym, że posada „typka od nagłośnienia”, jest prawie zawsze kluczowa, bo wystarczy jego jeden błąd aby dwadzieścia lat nauki gry na gitarze poszło w cholerę. To naprawdę niesamowite jak łatwo można sprowadzić Metallicę do poziomu zespołu Zeżryj Glinę Spod Paznokcia z Gęsiej Wólki. Sądzę, że można to także zrobić na odwrót, lecz wymaga to pewnie skończenia jakichś studiów. Parę tygodni temu stało się jednak coś, dzięki czemu zapomniałem o swej niechęci i stałem się prawdziwym oraz wiernym fanem koncertowania. Nie trwało to jednak zbyt długo, bo szybko wytrzeźwiałem, ale zacznę od początku. Pewnego dnia w celu dostarczenia sobie urozmaiconych powodów do uśmiechu moi koledzy postanowili odbyć przejażdżkę po Śląskich obrzeżach w poszukiwaniu dobrej muzyki. Zaproponowali mi nawet dołączenie do kompanii. Być może był to tylko przejaw kurtuazji obszyty nadzieją, że się nie zgodzę, ale teraz mało mnie to ciekawi. Zgodziłem się bez wahania, lecz przyznaję, że przez długi czas czułem pewne wątpliwości co do jakości czekających mnie atrakcji. Znalezienie wspomnianych wyżej obrzeży akurat było bardzo proste, ponieważ wystarczyło że wyszedłem na ulicę. Szukanie samej muzyki zajęło trochę więcej czasu, gdyż została ukryta w bardzo małej wsi. Bardzo. Bardzo. Bardzo małej wsi. Aczkolwiek mimo swojego skromnego rozmiaru wieś ta posiada kod pocztowy. I niewiele więcej. Była pięknym przykładem prostoty, współżycia z naturą i sielankowego spokoju. Gdybyśmy zostali tam trochę dłużej, jestem pewien, że oberwałbym w twarz sztachetą z pobliskiego płotu. Dlaczego bym oberwał? Bo tak! Bom miastowy! Łatwo to było poznać, bo dosyć znacznie wyróżniałem się z tłumu. Nie miałem pucołowatej, rumianej twarzy z wypisaną na niej chęcią ciągnięcia pługu. Swoją drogą, większość tamtejszych obywateli mogła spokojnie zastąpić traktor, zarówno swoją siłą jak i rozmiarami. Samo otoczenie było również swojskie. Zapachy grilla świadczyły, że na pobliskich pastwiskach pasie się o jedną krowę mniej, a stoiska pełne plastikowych ozdóbek o tym, że Chińczycy i tu dotarli. Pośrodku tego wszystkiego stała sobie mała estrada. Na tej małej estradzie działo się coś, co sprawiło że ostatecznie opuściło mnie wrażenie, że za chwilę zostanę przejechany furmanką tak by wyglądało to na wypadek. Była tam magia. Tak gęsta i porywająca, że drewniana ława pod moją kością ogonową zaczęła dymić. I to nie przez wypity przeze mnie bimber, pędzony przez tamtejszego wójta. Wystarczyło mi parę nut, bym całkowicie zapomniał gdzie jestem. Atmosfera przenosiła w świat powstały ze słów piosenek, z których nie chciało się wracać. Pod koniec koncertu musiałem odklejać język z ziemi i zupełnie zapomniałem jak się mruga. Znaczy się, fajnie grali. Problem polega na tym, że nie jestem pewien gatunku, który reprezentowali. Gdy zapytałem o to kolegów, będących bardziej w temacie, odpowiedzieli, że mogła to być poezja śpiewana. Lecz szybko dodali, że to musiało to być coś innego, bo poezja śpiewana to zazwyczaj kicz. Powiedzmy w sposób inteligentny, że grali muzykę alternatywną z pogranicza folk i muzyki ludowej z dodatkiem klasycznej poezji wetkniętą w doskonałą muzyczną oprawę. Parę utworów było po śląsku,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych