Cień
miniaturka o korzeniach dekadenckich
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Weszła do mieszkania. Miękkie linoleum posłusznie przyjmowało uderzenia obcasów. Nie zapalając światła skierowała się do kuchni. Buty zostawiały na podłodze trop z posoki błota. Marynarka zsunęła się z ramion i przykryła kawałek podłogi, rękawy miłośnie objęły skrzypienie klepek. Odpaliła gaz. Woda w czajniku rozgadała się niewyraźnie. Mechanicznie zrobiona kawa oddała aromat powietrzu, zaganiając pod łóżko zapach pościeli. Ciepło filiżanki zmusiło krew do szybszego dreptania po palcach. Dziewczyna pochyliła twarz nad kawą, w nozdrza wciągając woń spalonego słońca. Ciężkie makijażem powieki zmrużyły świat. Szpilki poszarpały podłogę i teraz znów przedzierały się przez łąkę dywanu. Jakiś pijany cień odkleił się od szafy, wyciągnął z niej czarną podwiązkę i ruszył do łazienki, w ślad za chwiejnymi obcasami. Gdy tylko obute w nie nogi znalazły się koło sedesu, odmówiły posłuszeństwa ciału niosącemu filiżankę i zmusiły je do opadnięcia na podłogę. Pośladki usłuchały i zajęły miejsce między ubikacją a ośnieżonym majtkami szczytem bielizny. Rozsunięte nogi odpoczywały. Sukienka podwinęła się, ukazując głupio sterczące kolana. Dziewczyna oparła głowę o sedes, szukając zastępstwa dla kawiarnianego stolika, który niedawno opuściła. Na środku deski klozetowej postawiła kawę, spod wanny wysunęła popielniczkę. Podwiązka przywleczona z pokoju zaległa na brudnym kwadracie podłogi. Dziewczyna odpaliła papierosa, zakasłała i sięgnęła po filiżankę. Łyknęła gorącego napoju i znów odstawiła naczynie na prowizoryczny stolik. Nagle poczuła się piękna jak obraz Grűnnewalda. Rozpuściła myśli, wciągając w piersi dym. Włosy pachniały wanilią i mężczyzną. Wiły się wokół karku jak Wąż na udach Ewy. Ktoś szarpał dziś jej loki dokładnie tak jak nauczyła się lubić…, ktoś wyginał jej ciało w łuk, celujący w bezsens nieba… Teraz biodra wywinęły się w drugą stronę. Głowa opadła na serce, zimno napinając cięciwę kręgosłupa. Kłębek kobiety, rozwijał się co chwilę sięgając po kawę i na powrót stawał się kłębkiem. Kadzidło dymu z papierosa zamieniało pomieszczenie w mgliste uliczki…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Pełzak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…