Cienie miłości
Wychowanka szkoły przyklasztornej z nakazu swojego umierającego dziadka trafia pod opiekę kewnego- zdziwaczałego samotnika , który umiejętnie wykorzysta jej obecność w ukrytym przed miejskim zgiełkiem , posępnym opactwie na przedmieściu. Narazie sa
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
cz.1
Matylda stała ogarnięta niepokojem, szukając wzrokiem ujścia dla swych wzburzonych emocji. Jej puls zdawał się rozrywać nadgarstki a oszalały łomot serca zabijał porządek myśli. Po raz pierwszy zobaczyła człowieka , który był dla niej ucieleśnieniem absolutnego zła. Zła, które teraz przemawiało do niej zimnym i władczym tonem; Nie próbuj udawać ,że nie wiesz na jakich zasadach pozwalam ci tu zostać. Zresztą dokumenty twojego dziadka absolutnie nic dla mnie nie znaczą i jeśli tylko z twojej słodkiej bużki usłyszę głos sprzeciwu wylądujesz na bruku. Czy zrozumiałaś co do ciebie mówię? Z jej poobgryzanych do krwi ust wyrwało się ledwo słyszalne "tak". Zanieś więc swoje rzeczy do pokoju, póżniej zobaczę...może jednak będziesz mi w stanie pomóc. Ciemna twarz mężczyzny pokryła się brutalnym uśmiechem , a spojrzenie jakim ją obdarzył przypominało drapieżnika spoglądającego na przyszłą ofiarę. Nie mogła ukryć dreszczy jakie przyszyły jej ciało na widok jego zwierzęcych oczu. Poczuła się strasznie zakłopotana i nawet nie chciała wiedzieć co ten człowiek pomyśli o tak zastraszonym dziecku. Czekała na jakąś reakcję jednak z jego postawy nie udało jej się wyczytać nic więcej .Kiedy wchodziła po krętych schodach obładowana bagażami z trudem starając się utrzymać równowagę na śliskiej marmurowej posadzce nawałnica nieokiełznanych myśli , targała jej odurzony strachem umysł. Stare drewniane drzwi zaskrzypiały rozdzierająco i po chwili znalazła się w swoim nowym pokoju .Nie spodziewała się tak wyśmienitego wystroju wnętrza i mimo woli podziwiała w duchu autora tego wspaniałego dzieła. Tak, bez wątpienia wszystko w tym pokoju było magiczne i przyciągało uwagę, począwszy od miękkiego perskiego dywanu otulającego jej stopy, pastelowych ścian na tle których lśniły dalekowschodnie ornamenty hebanowych szaf, alabastrowe popiersia nie znanych jej postaci i cudowne obrazy olejne wiszące na ścianach . Na jednym z nich rozpoznała mityczną figurę sfinksa , który swą monumentalną sylwetką przywodził na myśl wrota do przedwiecznej i niezmiennej tajemnicy…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil M.D
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…