Cierpienia początkujacej pisarki – cz.VI
I stało się. Radość wzięła górę nad smutkiem. Latająca maszyna z początkującą pisarką na pokładzie nabrała prędkości i opuściła Gdańsk.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
I stało się. Poranek tchnął nieco płomienia, radość wzięła górę nad smutkiem. Bilet w obie strony był prezentem urodzinowym od ciotki Sally. Nie miała sumienia patrzeć na rozpacz dziewczyny po nagłej stracie ojca a jej brata. Latająca maszyna z początkującą pisarką na pokładzie nabrała prędkości i opuściła Gdańsk. Pogoda tego dnia rozpieszczała, była doskonała widoczność. Świat za oknem samolotu cieszył oczy pięknem. Z czasem zaczęło brakować drzew, żyznych pól i wijących się rzek. Ziemia wydała się tak monotonna i żałosna. Zapewne, dlatego, że była obserwowana z nieba.
- Świat nie może żyć bez odpadów, zróbcie im miejsce. Źródełka wysychają. Trwa walka na śmierć i życie cywilizacji z naturą. Tej pierwszej wydaje się, że robi wszystko jak trzeba. Druga przegrywa. W świetle faktów siła perswazji słabnie. Czy zamknąć oczy? Trzeba to poczuć i coś z tym zrobić. Jesteśmy braćmi w ignorancji. Iluzja pogania iluzję. Czy ta wiedza jest komuś potrzebna, by zrozumieć trzeba sięgnąć trochę głębiej. – szeptała.
Poczuła na twarzy promienie słońca i odetchnęła głębiej.
A za oknem samolotu krajobraz zmieniał się jak w kalejdoskopie. Smutny widok - nic oprócz suchej ziemi pokrytej, piaskiem, żwirem i skałami. Rzadko błyskał kontur jakiegoś miasta, droga wyglądała niczym ślad paznokcia na pustyni i te bezkresne płachty migocącej w ostrym słońcu morskiej wody.
- To dzieje się naprawdę…
Czas zwijał się w kłębek, a ona leciała dalej. W końcu z postrzępionych chmur w kolorze dojrzałej brzoskwini wyłoniła się nieruchoma kraina. Z każdą minutą brała dziewczynę w posiadanie. To czar gór Wysokiego i Średniego Atlasu z kępkami zieleni, z lotu ptaka przypominający pomarszczoną skórę starego człowieka przed nimi kilometry kwadratowe pustyni w odcieniu mokrej terakoty. Nic to. Wydawało się, że pokocha Maroko, w tamtej chwili, w tamtej odsłonie. Spełnienie najskrytszych marzeń, kto wie? Może powinna zrobić wcześniej ten krok, z udziałem lub bez udziału nieba.
- Najwyższy czas wyprostować kręgosłup, ruszyć w nieznane, porzucić pisanie opowiastek do poczytania przy porannej kawie. Nowe wyzwanie? Kompromis? On zawsze pozostawia niedosyt – myślała przekraczając powietrzne granice. Przechodziła powoli na ciemną stronę mocy, nie zdając sobie z tego sprawy. Czy Allach mówi prawdę? Podróże kształcą, bywają niebezpieczne. Chyba nikt jej nie zerwie paznokci, nie zdąża do Chin i nie utnie jej, głowy, gdyż nie handluje bronią. Nie można poddawać się emocjom, by poznać i uwierzyć czasem trzeba włożyć rękę. Maroko żyje w godności, to porządna, ciekawa kraina, mniejsza o szczegóły, o nich napisze potem, gdy się trochę otrzepie na twardej ziemi, po powrocie do domu.
****
Na lotnisku w Rębiechowie stawiłam się punktualnie, więc skąd wzięła się ta przedziwna trema. Wiem, nigdy nie budzę się cała. Jakaś część mnie uporczywie trzyma się snu. Kończyny z trudem się poruszają, brakuje słów. Czasami nie wiem jak się nazywam.
- Im jaśniejsza jasność tym ciemniejszy mrok. – To ulubione powiedzenie mojej babci.
Przypomniałam je sobie w odpowiednim momencie, ale czy było adekwatne do sytuacji?
Na pokładzie startującego samolotu czułam się już całkiem nieźle. Moja osobowość wracała powoli, w swoim rytmie. W jakimś momencie zawsze odkrywam, że w końcu jestem sobą. Ten lot nie był wyjątkiem od reguły. Upewniłam się, że mam przy sobie czarny plecaczek, wszystkie dokumenty, no i książkę. Tym razem moja świadomość podpowiedziała jednoznacznie, że jest zbyt ciężka i zabiera za dużo miejsca w podręcznym bagażu. Wybór tej książki raczej nie był dziełem przypadku, raczej światłością w ciemności młodego jestestwa. Jej tytuł powinien brzmieć – „Przemyśleć siebie”?
Przed oczami miałam twarz ojca i jego mądre rady. Były jak otwarte drzwi, weszłam przez nie w długą ulicę wspomnień. Dokąd mnie znowu zaprowadzi? Przez pierwszy kwadrans lotu nękał mnie niepokój, nie mogłam wysłać SMS –a do mamy. - To trochę daleko - pomyślałam. Nie miałam wyboru, podążałam za głosem ojca. Był ledwo słyszalny, tak jest z głosami dochodzącymi do nas z zaświatów.
W Gdańsku puste miejsce tuż przy mnie zajął przystojny, śniady mężczyzna. Siadając trącił mnie niechcący łokciem. Zobaczyłam go na tle błękitnego nieba. Miał dwa metry wzrostu, był tak zarośnięty, że pod brodą i długimi włosami prawie zniknęła jego twarz. Dzięki okularom w czarnej oprawce i delikatnie zarysowanym ustom robił wrażenie dystyngowanego i urodziwego. Mój typ faceta! Wyjął z torby grubą teczkę i położył sobie na kolanach. Otworzył ją palcem wskazującym i zajrzał do środka. Chciałam zwrócić na siebie jego uwagę, gwałtownie upuszczając książkę. Rzucił się, by ją podnieść, wtedy na jego szyi dojrzałam śnieżnobiałą koloratkę.
- Poświęcił życie Bogu, niestety. Szach i mat – pomyślałam.
W podziękowaniu posłałam mu promienny uśmiech, nic więcej.
- Nicholas – przedstawił się krótko. - Jestem niewolnikiem Twojej wiary, Pani…
- Skąd wiedział? Moi przyjaciele mówią: „jesteś z piekła rodem.” Przed wyjazdem zmieniłam kolor włosów, nie chciałam być dłużej ruda, to źle się kojarzy.
- Popełniłem wiele błędów, opuszczam Polskę i wracam do mojej ojczyzny. Rzadko ją odwiedzałem. – kontynuował.
Mówiąc to zawahał się na moment. Czułam, że zaraz rozpadnie się, prawdopodobnie ze smutku. Miał w oczach łzy. Siedziałam jak na szpilkach. Osłonił policzki kołnierzem marynarki, żeby nikt tego nie zauważył. To wprowadziło mnie w zakłopotanie, myśli kłębiły się w głowie. Śmieszne… A ocean pod nami iskrzył się w słońcu.
- Ojcze, to kara? Ucieczka? Liczysz na cud?
- No niezupełnie, świat jest mroczny i nic na to nie możemy poradzić. ON mnie wysłuchał, pokazał drogę. Kiedyś się może jeszcze spotkamy, to Ci o sobie opowiem. Moja wiara radykalnie się różni od nauki. Lepiej mi powiedz, co czytasz?
- „Przemyśleć miasto”
Nie umiałam, nic więcej z siebie wydusić. Skinął głową. Uśmiechnęłam się zagryzając wargi.
- Boże, miej ją w opiece – powiedział suchym głosem i zamilkł, jakby speszony swoją otwartością.
Zadrżałam…. Dwadzieścia słów, naszej rozmowy poruszyło moją ruchliwą wyobraźnię. Domysły wlokły się za mną przez kilka dni.
Chyba niespodziewanie dla czytelników straciłam głos, wsadzając nos w książkę.
Gwoli wyjaśnieniu: obok sążnistych artykułów na temat zadań pisarza, sztuki reportażu, doniesień o tym, co robią Amerykanie i Niemcy, i jak kwitnie literatura w naszym kraju, po zgrabnym ominięciu zasad selekcji i doboru historycznych tekstów o dumnym Gdańsku, staraniem Fundacji Karrenwall w Gdańsku, Wydawnictwo VIA z siedzibą w Toruniu wydało wspomniany album. Nie mogłam się go doczekać. Potem oglądałam go tyle razy z uwagą i nieukrywanym rozrzewnieniem. Zabrałam go w podróż do Maroka. Znalazł się w podręcznym bagażu, wrzuciłam go do plecaka w ostatniej chwili, jeden diabeł wie, po co, może chciał mi coś…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil jolsokolowska079sok
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…