Cudowny pierwszy raz
Pierwsza część mojego pierwszego erotka...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
1.
- Nasz pierwszy raz musi być magiczny - powiedziała Dorota, całując Grześka i wchodząc do domu. Chłopak uśmiechną się i powoli wracał brudnymi ulicami do mieszkania. Grzegorz miał siedemnaście lat i w raz z mamą mieszkał w jednym z licznych bloków na osiedlu. Można powiedzieć, że nie wyróżnia się bardzo z tłumu. Ma długie, sięgające ramion ciemnobrązowe włosy i kasztanowe oczy. Już od dawna golił się, ale jego zarost nadal był miękki i rzadki. Nie jest może bardzo muskularny, ale nie potrzebuję spędzania godzin na siłowni i jak sam mówi jest "nawet ładniutki". Zazwyczaj siedzi w domu z kumplami grając na komputerze lub na Play Station 2 w jakieś zręcznościówki lub bijatyki. Nie lubił wychodzić na powietrze. Uważa, że na ulicach jest tyle zanieczyszczeń, więc wychodząc tylko przyśpiesza swoją śmierć. A teraz może trochę o Dorocie. Dorotka jest z Grzesiem już od prawie roku i dalej kochają się jak na samym początku. Przez większość życia (od pierwszej klasy podstawówki do trzeciej gimnazjum) chodzili razem do jednej szkoły. Znali się wiec prawie od zawsze. A jak można by opisać jej wygląd? Krótko ścięte jasno brązowe włosy, piwne oczy, pełne usta i mały nosek. I strasznie miły i szczery uśmiech. Dorota (z resztą tak jak Grzegorz) ubierała się w ciemne stroje. Taka moda… Wraz z rodzicami i całą gromadą zwierząt w składzie trzech sów i kota mieszkała w małym jednorodzinnym domku niedaleko szkoły, więc nie musiała wcześnie wstawać by zdążyć na lekcje. Gdy Grzesiek dochodził do domu spotkał jednego z kumpli a mianowicie Tomka. Można powiedzieć, że tylko on z całej paczki szczególnie się wyróżniał. Był pulchny siedemnastolatkiem z włosami kolory ciemnego blondu lecz prawie zawsze farbował sobie górę głowy na czarno. Miał krótkie włosy i jak mówiła większość dziewczyn "miły uśmiech". W całej paczce tylko on nie był prawiczkiem. Od dwóch lat chodził niczym paw chwaląc się własnym osiągnięciem. A poza tym to miał strasznie gadane. U każdej kobiety nie zależnie od wieku. Tomek zazwyczaj też ubierał się na ciemno, lecz miał strasznego hopla na koszule. Nosił je na każda okazje. A poza tym to był fanatykiem fantasy i RPG. Co wieczór siadał z kumplami z innego osiedla i stawał się krwawym barbarzyńcą lub upierdliwym Mistrzem Gry. Wiedział wszystko na temat mitycznych stworach, średniowiecznych broniach i innych pierdołach tego typu. - No co tam u ciebie Grzechu? - Zagadną gdy już byli w domu kumpla. - A no w sumie to nic ciekawego - odpowiedział z uśmiechem. - Ale w sumie to mógłbym ci coś powiedzieć, lecz musi to zostać między nami. - Dawaj - powiedział Tom. - To zostanie tylko między nami. - No dobra. Jak odprowadzałem dzisiaj Dorotę to na pożegnanie wyskoczyła mi z tekstem że nasz pierwszy raz musi byś magiczny… I co ja mam o tym myśleć? - O, kurwa - powiedział z uśmiechem. - Jak to, co masz myśleć?! Szykuj wolna chatę. W końcu nie tylko ja będę zaliczał… - No tak… - zamyślił się. - Wiesz, że jutro moja starsza jedzie na trzy dni do babci? Jednak Tomasz zamiast odpowiedzieć koledze uśmiechną się tylko szczerząc białe zęby. Gdyby ktoś im się dokładnie przyjrzał mógłby zauważyć, że się trochę bardziej ostrzejsze u normalnych ludzi. - Nie ciesz tak ryja tylko lepiej powiedz mi, co ja mam robić? - Weź mnie nie dobijaj, dobra? Tracę w ciebie nadzieje… No zaproś ją idioto. Ale skoro ma być magicznie t najpierw idźcie do kina, potem na jakieś lody i zjecie wspólny deserem… Gdy Tomek śmiał się z własnych słów Grzesiek odczytywał właśnie esemesa od Doroty. - Co pisze? - Spytał Tom. - Niech zgadnę: "Drogi Grzesiu… Moi rodzice wyjeżdżają na tydzień i będę sama w domu. Może będę mogła u ciebie przenocować?" - Zgadłeś. Dosłownie - zdziwił się Gelo. - Zadziwiasz mnie. - Co jej odpiszesz? - Nie mam pojęcia… Co radzisz? - Spytał kolegi. - Jak to, co? Jeszcze się głupio pytasz? Zaproś ją po jutrze. - Dlaczego dopiero w tedy? - Spytał pisząc odpowiedz na wiadomość. - Bo jutro będziemy tu sprzątać bo wiocha… - odparł tom. - Zadzwonisz do mnie jak twoja starsza pojedzie to ci pomogą łajzo. - Dobra wysyłam. Ale jak mi nie pomożesz to cię chyba zabije… Gdy Grzesiek wciskał na klawiaturze klawisz "YES" Tomasz uśmiechną się lekko. Rozśmieszyły go słowa kolego. "Mnie się nie da przecież zabić", myślał.
2.
Gdzieś w mrokach miasta, tego samego dnia wieczorem telefon Tomka zagrał głupią melodyjkę. Podchodzą do szafki, na której leżał komórka podpał się po nagim brzuchu. - Co jest? - Powiedział odbierając. - No cześć Tom. To ja miałem zadzwonić - odpowiedział Grzesiek. - Tak. Jutro. Już jest jutro? - No w sumie to jeszcze nie, ale chciałem ci powiedzieć żebyś przyszedł o trzeciej… I mam kłopot. - Jaki znowu kłopot? - Spytał tom siadając w fotelu. - Nie mam sary na to całe kino i lody… - O kasę się nie martw. I nie dzwoń do mnie, bo jestem trochę zajęty. - Co znowu jakiś laska? - Spytał z ironię Gelo. - Tia… - odpowiedział wymijająco Tom i rozłączył się. Powoli wstał z fotela i delikatnie dotkną świeżej rany na pregóbie, która zaczęła się już zabliźniać. Odłożył komórkę na szafkę i zajął się swoimi sprawami.
3.
Grzesiek spojrzał na zegarek. W pół do ósmej. Już od prawie pięciu godzin sprzątali jeden pokój. Nie jest może on zbyt wielki, ale za to można w nim znaleźć dużo ciekawych rzeczy. Sprzątając przy oknie, a dokładnie pod biurkiem znaleźli stos czasopism w stylu: PLAYBOY'A tyle że z gorętszymi babkami w bardziej wyuzdanych pozach. Zapewne kolekcja starszego brata Grześka. - I że ja tego wcześniej nie znalazłem… - Nie oddałbym ci ich… I teraz też nie oddam! Zapewne większość z was zapyta się w myślach: "No tak… Ale dlaczego tak długo sprzątali?" Odpowiedz jest prosta… Musieli przejrzeć każde czasopismo. - No to posprzątane - powiedział Tom chowając odkurzacz. - Tak… Ale co z kasą? - Mówiłem żebyś się o to nie martwił, prawda? - No tak, ale… Zaczął Grzegorz, lecz kolego gestem dłoni szybko mu przerwał. Wyją z kieszeni portfel, pogrzebał w nim chwilę i podał Gelowi stu złotowy banknot. - Skąd wziąłeś tą sare? - Nie interesuj się. I mam coś jeszcze dla miłej atmosferki. Tomek schował portfel i wyszedł na chwile do przedpokoju, przynosząc z niego plecak. Otworzył go i po kolei zaczął wyjmować z niego grube czerwone świece i podłużne pudełko. - Thanks stary. A co to za towar? - spytał wskazując opakowanie. Tomasz powoli je otworzył i wyję z niego cztery podłużne kadzidełka zapachowe. Gdy położył je na stole cały pokuj owiał zapach róż. - Kadzidełka - odpowiedział. - Jak ja ci się odwdzięczę? - Po prostu zapal to wszystko jutro i baw się dobrze. A i nie zapomnij o tym… Z uśmiechem rzucił w kumpla prezerwatywą. Śmiejąc się rozmawiali jeszcze chwilę, po czym Tom zadzwonił po pizze. Gdy po pół godziny pałaszowali hawajską na grubym cieście Tomek nagle zagadną. - No a jak będziecie TO robić? - Jak to jak? - No, jakie pozycje? Na czworaka, na jeźdźca, od tyłu? - Nie wiem… - zamyślił się. - Chyba pójdę na żywioł… - Aha… Mam cos jeszcze dla ciebie. Tomek powoli wyją z kieszeni dżinsów małe pudełko, po czym je otworzył. W środku było może z tuzin różowych tabletek wielkości aspiryny. Wydobył jedna i położył na biurku przed kumplem. - Co to? Viagra? - Spytał ze zdziwieniem Gelo. - Nie… Viagra jest różowa. - To, co to jest? - Ja to nazywam "wzmacniacz" - powiedział z uśmiechem Tom. - To ci doda, ze tak powiem wigoru. - Czyli co? - No będziesz dłużej mógł. Ale jest jedno zastrzeżenie. - Jakiś haczyk tak? - Tak można powiedzieć. Musisz to zażyć już dzisiaj o 22. - Dlaczego tak szybko? - Spytał zdziwiony Gelo patrząc na małą tabletkę. - Takiego ma to kopa? - Zgadłeś. To małe coś trzyma ponad dobę. - Kitujesz… - Mówię serio. To powiedziawszy schował pudełeczko i skończył swoja część pizzy. Gdy Tomek wychodził byłe już za pięć dziesiąta. Grzesiek zamkną szczelnie drzwi i spojrzał na małą różowa pastylkę. Delikatnie, dwoma palcami podniósł ją z biurka i włożył ja do ust. Miała słodkawy posmak. Popił ja jeszcze colą i zaczął grzebać w kompie.
4.
Gdzieś w mrokach miasta Tomek siedział na jednym z przystanków czekając na autobus. Tęsknił za innymi Cudami. Już od dawna ich nie widział. Zaraz jednak pomyślał o następnej udanej uczcie przyjemności. Uśmiechał się szaleńczo wsiadając do autobusu.
5.
Para nastolatków leżała na łóżku przy włączonym świetle. Z głośników sączyła się jakaś wolniejsza muzyka. Można powiedzieć, że było nawet romantycznie. Cały dzisiejszy dzień Grzesiek czuł się jakoś dziwnie. Gdy tylko wstał gdzieś koło godziny dziesiątej szybko poleciał do…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Mateusz-Khan
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…