Wróć do katalogu

Czarny król

Dimesh, szef kuchni w hotelu gdzieś na końcu świata uwodzi Polską turystkę.

shifua, opublikowano , 4 min czytania, 3,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Czarny król Miał 30 lat i był szefem kuchni w jednym z kameralnych, przyjemnych i spokojnych hoteli na Sri Lance. Takie miały być właśnie moje długo wyczekiwane wakacje. Żadnych przygód, czysty relaks, książki na leżaku, kąpiele w oceanie i niebo w gębie. Przez trzy dni było dokładnie tak, jak sobie zaplanowałam. Ale podczas kolacji, gdy w restauracji postanowiłam zrobić zdjęcia niesamowitych, pięknie podanych dań – w kadrze pojawiła się czyjaś uśmiechnięta twarz.

-Podoba się Pani to danie? – zapytał po angielsku tubylec w białej koszuli.

Wyróżniał się spośród innych. Był bardzo pewny siebie i całym sobą mówił: „Ja tu rządzę”.

-Podobają mi się wszystkie – odpowiedziałam.

Okazało się, że jest szefem kuchni, więc po takim komplemencie rozpłynął się i zapytał, co robię wieczorem i czy będzie mógł ze mną porozmawiać. Spotkaliśmy się przy barze. Przyjrzałam mu się dokładnie. Miał bardzo ładną twarz i głębokie spojrzenie. Jako pierwszy z tubylców sprawił, że poczułam podniecenie. Gdy po kilkunastu minutach rozmowy zaproponował wspólną kąpiel w basenie, czułam, że jestem gotowa na to, co się może wydarzyć. Basen znajdował się w innej części kompleksu, wskoczyliśmy do wody, a mi wciąż było gorąco. Zaczęliśmy się wyścig – kto pierwszy dopłynie do drugiego końca. Oczywiście wygrał. Śmialiśmy się i wtedy on podpłynął blisko i pocałował mnie. Miał miękkie usta i sprawne dłonie, które szybko zaczęły błądzić po moim ciele. Przycisnął mnie do ściany basenu i całując dotykał w talii, i niżej, po pośladkach, wcale nie delikatnie. Byłam w siódmym niebie, kiedy napierał na mnie i czułam, jaki jest twardy. W pewnym momencie zanurkował, zdjął mi dół od kostiumu i zaczął pod wodą całować mnie po cipce. Pierwszy raz przeżyłam coś takiego pod wodą! Zaproponował, że możemy iść do niego i wskazał, na budynek trzy…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych