Czy nastanie znów świt?
Historia o zegarze, Zegarmistrzu świata, i podróży w miejsce, w którym kończy się... czas ;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Noc. Ciemna noc. Samotna, ciągnąca się noc. Cicha noc. Utęskniona noc. Jedyne co zakłóca ciszę, lecz buduje harmonię to.. monotonne i ciągłe "tik-tak" wypowiadane bez przerwy przez zegar. Zegar? Ach to on pokazuje nam, jaki mamy czas. Szepcze w kółko jedno i to samo. Nie robiąc sobie przerwy na zaczerpnięcie powietrza. Powietrza? Przecież zegary nie oddychają, a mimo to ciągle biegną, ich wskazówki stale się ruszają. A gdyby tak... Zatrzymać czas? Można by np... Wyjąć baterie z zegarka! Ale przecież... to nie zatrzyma czasu, tylko zegar. "Zegar czas Ci pokaże" - no dalej! Niech to zrobi! Chcę zobaczyć czas! Jak wygląda czas?! Chcę to wiedzieć! Hm, może jak zacznę kręcić wskazówkami.. Odwróciłam się, by sięgnąć po urządzenie nadal szepczące swoje słynne "tik-tak" i wtedy właśnie zdałam sobie sprawę, że zegar na mnie patrzy! Wielkim, okrągłym okiem, i spojrzeniem, które jakby skanowało mnie od wewnątrz. Znikąd wyrosły mu nogi! O rany! Usta również! Powiedział do mnie, że nie da się zobaczyć czasu, jednakże jest istota, która go wyznacza. -Jeśli chcesz ją zobaczyć choć za mną - rzekł i na swych krótkich nóżkach zaczął biec po schodach, prowadzących na strych. Pobiegłam za nim. Bo cóż mogłam zrobić?! Zwinnie i szybko przemkną przez strych. Mimo iż było strasznie ciemno, doskonale się orientował we wszystkim, a ja podążając za nim nie wpadłam na nic, mimo iż widziałam tyle, co połyskujący zegarek biegnący tuż przede mną. W końcu wykonał coś, co przypominało nabieg przed skokiem i poszybował w górę otwierając klapę na dach. Byłam wstrząśnięta, bo nawet za dnia nie udało mi się jej znaleźć, a tym czasem zegar - o ironio! - zwykły zegar w mroku znalazł go w takim tempie, jakby od zawsze wiedział gdzie się znajduje! Weszłam na dach, i spojrzałam w niebo. Było bardzo zachmurzone, jednak chmury były piękne. Gwiazdy sporadycznie puszczały oczko zza warstwy pięknych chmur. Zegar stał na szczycie dachu i gestem pokazał mi, bym zrobiła to samo. Weszłam więc na szczyt i oparłam się o komin tam się znajdujący. Zegar wskoczył mi w ręce i kazał nacisnąć guzik znajdujący się po jego prawej stronie. Zdecydowanym ruchem wcisnęłam go i... zatrzymałam obłoki. Wielkie i jasne światło zmierzało w moim kierunku. Po chwili dłuższego zastanowienia stwierdziłam, że to, co znajdowało się przede mną to wielkie wrota czasoprzestrzenne. Usłyszałam identyczne skrzypienie jak uchylających się drzwi. Zaciekawiona zbliżyłam się do rozchylonych wrót. Wydawało mi się, że ktoś tam jest więc ostrożnie otworzyłam je i weszłam w nieznaną mi jeszcze otchłań przekraczając bramę. Moim oczom ukazał się starzec z zegarem zamiast głowy, podpierając się laską krążył w koło. Mimo wielkich emocji, w czym głównie przerażenia i podekscytowania, postanowiłam zachować spokój. Teraz już rozumiałam kto wyznacza czas i dlaczego czasami dni nam się dłużą... Postanowiłam wrócić do domu gdy... Starzec upadł! Co się dzieje?! Nie miałam pojęcia co myśleć, a co dopiero co zrobić i jak działać. Bezmyślnie podbiegłam do niego, i wtedy... Wtedy właśnie dotarło do mnie, że staruszek Czas zmarł! Nie wiem, czy miał puls gdy żył, w każdym razie teraz leżał, i nic a nic nie wskazywało na to, że żyje. Do głowy nasunęło mi się pytanie - czy o kiedykolwiek żył? No ale ruszał się, chodził w koło, podpierał się laską... To oznaki życia. Pomyślałam o udzieleniu pierwszej pomocy. Ponieważ miał ciało starca stwierdziłam że wiem, gdzie jest serce i zaczęłam rytmicznie uderzać w jego klatkę piersiową. Zdenerwowana brakiem skutków uderzyłam tak mocno, że wszystko w koło zatrzęsło się i z czegoś, co przypominało biurko, spadła złota tabliczka. Było na niej napisane "Zegarmistrzu świata, Twój koniec nastąpi wtedy, gdy ujrzą Cię oczy istoty ludzkiej. Wnet wszystko się skończy. świat przestanie istnieć, bo czas stanie w miejscu. Twój koniec równoznaczny będzie z końcem wszystkiego, a raczej chwilą wszelkiego zapomnienia, wiecznego snu, bo nigdy już nie ruszysz na swą codzienną wędrówkę, pozostawiając wszystko takim, jakie było w chwili Twojego odejścia. Twoja śmierć równoznaczna jest z moją śmiercią - koniec Ciebie to koniec i mnie. Z…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Paradise Black
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…