Dead or Alive Fanfick - Rozdział I
Jest to I rozdział fanficku, który piszę na bieżąco, opowiada on o dwóch losach pewnej wioski japońskiej trenującej wojowników. Nawiązuje luźno do postaci z serii gier Dead or Alive.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Kasuumi! Zaczekaj! Rudowłosa dziewczyna westchnęła, po czym zatrzymała się i obróciła z wyrazem poirytowania wymalowanym na twarzy. - Taaak? Teraz to zaczekaj? A kto przez pół godziny się nie chciał zwlec z łóżka? Kto kolejne pół godziny spędził gderając jak to mu się nic nie chcę, ledwie ubierając się? Kto następne pół godziny spędził w łazience? Przypominam ci, że cała ta żałosna wyprawa to twój pomysł, więc zachowaj resztki godności i siedź cicho, idiotko! – wybuchnęła niespodziewanie ruda. - Oj no, co w tym złego, że chciałam nieco dłużej pospać, co…? - No chyba sobie jaja robisz… co w tym… - Kasumi powoli zaczynała tracić cierpliwość - Poza tym – przerwała koleżance Ayane – zapomniałaś swojego kochanego Kunaia. Proszę. Kasumi w momencie spotulniała. - Yyy.. dzięki. – powiedziała cicho, po czym wzięła od dziewczyny ostrze. Był to jednocześnie prezent od jej brata, Hayate, który dostała na 9 urodziny. Od tamtej pory nigdy się z nim nie rozstawała. - Ha ha ha. Widzisz? Pośpiech jest złym doradcą. Czasem lepiej robić rzeczy powoli a dokładnie. Mam nadzieję, że już więcej rzeczy nie zapomniałaś, bo już się chyba po nie nie zdążymy wrócić. - Widzę, no widzę… byłam pewna że go wzięłam, no… - A dziadek zawsze mawiał: W życiu pewnym można być tylko śmierci. Lekko ironiczne, jeśli zauważymy, że kopnął w kalendarz 2 miesiące temu.. - Przestaniesz się wymądrzać…? Już dobrze, ok wygrałaś, poddaje się, więc przestań mnie dręczyć.. - Hy Hy Hy.. – Ayane była wyraźnie uradowana - Poza tym nie mów tak o dziadku, bardzo mi go szkoda. To był bardzo mądry i mimo wszystko zabawny człowiek. - Zabawny? – Zdziwiła się dziewczyna – Raczej nieźle zboczony. Zawsze robił sobie żarty z moich piersi, spuścić go z oka i już jego łapy wędrowały tam gdzie nie powinny. Nienawidziłam tego… brr… W tym momencie Kasumi zachichotała cicho - Kto by pomyślał, że akurat ty będziesz tak wrażliwa.. - Ja jestem wrażliwa! - Jak cholera – tu Kasumi wybuchnęła śmiechem. - Przestań! – odparła Ayane a na jej twarzy pojawiły się rumieńce. - Ojej, noo, tylko mi się tu nie fochaj mój cukiereczku. – Ironizowała dalej Kasumi. - Zamknij się! – obrażona dziewczyna przyspieszyła kroku i wyprzedziła nieco rudowłosą. Ta natomiast dogoniła ją i objęła od tyłu. - Prze-pra-szam – szepnęła jej do ucha, Ayane natomiast zamarła – wiem że jesteś wrażliwa, nie mogłam się po prostu powstrzymać. Wybaczysz mi ? – mówiąc to delikatnie przygryzła ucho koleżanki. Ta natomiast będąc w lekkim szoku nie zareagowała od razu. Kasumi wykorzystując sytuację pocałowała dziewczynę w szyję. Tym razem Ayane odskoczyła jak oparzona od rudej. - P-p-przestań! – wybąkała, wyraźnie zakłopotana – dobrze, dobrze wybaczam ci, ale nie rób takich rzeczy w tym miejscu! Kasumi zachichotała, patrząc jednocześnie wzrokiem pełnym pożądania na dziewczynę. - A co jest złego w tym miejscu, hmm? Zobacz, pusty las, pusta ścieżka, żadnej żywej duszy… a nawet gdyby ktoś tu był to raczej z miłą chęcią by sobie pooglądał… - Zwariowałaś, tak? Chociaż w sumie.. tylko ty jesteś tak pokręcona, żeby mówić o tym na serio. Idziemy, zboczeńcu jeden. - Mhm, jak sobie pani życzy… nudziarz z ciebie straszny… Tak od słowa do słowa dziewczyny doszły do znajomej im polany. Przecinała ona dwie części lasu na pół, przy okazji lekko opadając na południe. Tym razem, temu miejscu towarzyszyła dziwnie nieprzyjemna atmosfera. - Nudziarz ze mnie, tak? To teraz się szykuj, coś nadchodzi, narzekać na nudę nie będziemy – powiedziała Ayane wyciągając dwa Kunaie. - Wiem przecież… - odparła Kasumi szykując swoje Wakizashi. Dziewczyny szły w pozycji bojowej wgłąb polany starając się zachować bezpieczną odległość między sobą, ubezpieczając siebie nawzajem. - Nadchodzi! – krzyknęła nagle Kasumi. Młody chłopak z bujną czupryną używając techniki szybkiego przemieszczania się pojawił się miedzy dwiema dziewczynami. O ile wydawać by się mogło, że taktyka zaskoczenia jest niebywale skuteczna, tak obie były doskonale na nią przygotowane i krótko mówiąc zawiodła. Dziewczyny momentalnie zmusiły młodego do wyciągnięcia Kunaiów, którymi to zablokował on ich atak, przechodząc do sytuacji patowej. - Co teraz zrobicie, wy podstępne wannabe kunoichi, hmm? – chłopak poczuł się przez moment zbyt pewnie. - Nie wiem, może to? – odparła Ayane, po czym zrobiła zamach i przecięła głęboko brzuch młodego kunaiem który trzymała w drugiej ręce. Kasumi wykorzystała moment i solidnym kopniakiem z półobrotu posłała chłopca dziesięć metrów dalej. Nie czekając na zaproszenie podbiegła do młodego i od razu usiadła mu na klatce piersiowej jednocześnie blokując ręce, tak, by nie mógł już za wiele zdziałać. - Kasumi… On się zaraz wykrwawi, to nie jest potrzebne… - Powiedziała Ayane podbiegając do pary. - Może i nie. Ale lepiej niech się tłumaczy czemu nas zaatakował, inaczej każe mu zjeść jego własne flaki! – młodziak spojrzał przerażonym wzrokiem na Kasumi, w tle natomiast słychać było stłumiony chichot Ayane. - Co ci? – Spytała Kasumi - Nic, nic… po prostu ironicznie te groźby zabrzmiały, zważywszy że zablokowałaś go w taki sposób, jakbyś chciała go zaraz zgwałcić. – Tym razem Kasumi się nieco zaczerwieniła, jednakże nie zdążyła odpowiedzieć, bowiem delikwent zaczął się krztusić własną krwią i przy okazji opluł nią Kasumi. Ta z kolei nie była zbyt dłużna i zasadziła solidnego liścia na twarz młodziaka. W tym momencie Ayane wybuchnęła śmiechem. - Kasumi, on umiera a ty go bijesz, za coś nad czym nie panuje… złaź z niego, uleczę go i spróbujemy wydobyć nieco informacji. Idź lepiej patrolować teren, może więcej tego typu ścierwa się tu czai. - Nie mam zamiaru – odpowiedziała wstając od półżywego chłopca – zostaje tu i czekam aż tylko będę go mogła przesłuchać. - Ej, coś ty się tak na niego napaliła, co? Spokojnie, żyć będzie… - Ayane przyklęknęła przy chłopaku i zaczęła go opatrywać - Hmpf. Czy to dziwne że chce wiedzieć kto i dlaczego nas śmiał zaatakować w biały dzień na tej polanie? – odparła, wycierając twarz w chusteczkę. – Długo będziesz go opatrywać? - Nie wiem, założenie opatrunku to chwila, trudniej obliczyć za ile dojdzie do siebie.. – powiedziała Ayane zakładając bandaże na brzuch chłopca. - Po co to robisz..? – powiedział – i tak nic wam nie powiem. Prędzej zginę, więc możecie sobie oszczędzić czasu i od razu mnie zabić.. - Bla bla bla bla bla. – Odparła zniecierpliwiona Ayane, zaciągając mocniej bandaże. Chłopak aż pisnął. – To naturalne że umrzesz. Nie puścimy cię żywego. Od ciebie tylko zależy czy zdechniesz szybko i bezboleśnie czy po minimum pół roku ciągłych tortur… hm, najtwardszy z was trzymał się półtora roku. A na koniec i tak wszystko wyśpiewał, bowiem psychika ludzka, nie ważne jak twarda w końcu padnie. Więc jak to będzie z tobą? Będziesz współpracować?– spytała potulnie, wiążąc chłopcu kończyny i opierając go o drzewo. - W życiu. Pierdol się. – to powiedziawszy opluł dziewczynę. Ayane nie pozostała dłużna i kopnęła młodego z całej siły w przyrodzenie. Chłopak wrzasnął przeraźliwie i upadł dusząc…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MCL
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…