Diabeł - rozpruwacz
na pomoc ginącej przyrodzie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nie większy niż jamnik, nie cięższy niż tornister ucznia szkoły podstawowej, a jednak diabelnie niebezpieczny i niewyobrażalnie drapieżny! Wyposażony w super-zmysły potrafi z odległości 1,5 kilometra usłyszeć nieznaczne szmery a z ośmiu kilometrów namierzyć super-nosem potencjalną zdobycz! W ciągu jednej nocy jest w stanie przemierzyć odległość kilkudziesięciu kilometrów w poszukiwaniu pożywienia. Kiedy wreszcie dopadnie zwierzynę i upoluje, w niespełna 30 minut pałaszuje porcję mięsa przekraczającą ponad 40% własnej wagi ciała! Poluje na wszystko co się rusza i nawet znacznie przekracza jego wagę i wzrost. Swoimi ostrymi jak ostrze noża zębami, o twardości porównywanej do granitowej skały, rozrywa na strzępy kangury, owce, płazy i gady. Nie gardzi nawet padliną a czasami odcina, ze skutecznością chirurgicznego skalpela, palce nieostrożnym turystom, nie zdającym sobie sprawy z jego szybkości i zajadłości podczas błyskawicznego ataku. Nacisk jego szczęk i zębów czterokrotnie przekracza znaną z niesamowitego nacisku szczęk rasę psów Bullterier! Mimo małego wzrostu jest niekoronowanym championem w tej dyscyplinie i posiada najsilniejszy szczękościsk ze wszystkich ssaków na Ziemi! W 30 minut po zachodzie słońca wychodzi na żer i biada wszystkim spotkanym po drodze zwierzętom! Głód czyni go szczególnie niebezpiecznym i krwiożerczym. Swoim wrogim i mrożącym krew w żyłach rykiem, wyciem, wściekłością i ślepą furią, przypomina rozjuszonego szatana tańczącego w piekielnym królestwie potępienia! Jego uszy przebarwiają się wtedy na kolor czerwony, co potęguje jego diabelski rodowód i czyni go niesamowicie skutecznym i groźnym myśliwym. Ten największy drapieżnik australijskiego kontynentu w zupełności zasługuje na swoją nazwę i wygląd. Jest bowiem bezlitosną i pozbawioną skrupułów maszyną do zabijania. Jest również bezwzględny kiedy dochodzi do parowania z samicą. Nie potrzebuje się zalecać i adorować samicy. Po prostu łapie ją za kark w swoją najeżoną kilku centymetrowymi zębami paszczę, wciąga do swojej jaskini a kontakt z samicą nie trwa nawet sekundy dłużej niż akt seksualny, po którym wściekły adorator zastawia naburmuszoną nagłością ataku samicę na pastwę losu. Mało romantyczna i również krwiożercza jest samica, która w jednym rzucie rodzi około 25 młodych, a ponieważ ma tylko cztery sutki więc pozostałe potomstwo po prostu zostaje pożarte przez zaradną "mamuśkę", która opanowała biegle technikę liczenia do czterech. Ten urodzony samotnik, to gatunek torbaczy zwany diabłem tasmańskim. Książę ciemności tasmańskich jaskiń i skalnych rozpadlin. Niestety zaraza, która gnębi diabła tasmańskiego jest wielką zagadką dla naukowców. Choroba określona symbolem DFTD, to rodzaj nowotworu atakującego pysk torbacza. W przeciągu trzech lat z siedemdziesięciu tysięcy egzemplarzy została zaledwie połowa! Choroba przenosi się poprzez wzajemne ukąszenia, do których dochodzi bardzo często podczas wspólnych potyczek, rozrywaniu zdobyczy, czy parowania…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Emil Grabicz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…