Wróć do katalogu

Droga do Wieczności

To moje tak naprawdę pierwsze opowiadanie... Liczę na konstruktywną krytykę :)

Visionable, opublikowano , 5 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

I nagle zgaśniecie Szybko i cicho jak Zdmuchnięty płomień świecy Wasze oczy zmatowieją Umysł odejdzie w zapomnienie… I sam zapomni… O wszystkim…

Przyszli do mego pałacu skąpani w blasku wiecznie zachodzącego słońca. Byli zakuci w lekkie, posrebrzane łańcuchy, które brzęczały, jakby opowiadając smutną historię skazańców. Błagali o godność i życie w Ogrodzie, skruchą prosili o obiecaną wieczność. Ich oczy, zasnute mgłą, utraciły dawny blask, który z pewnością kiedyś od nich bił. Stali tak długo, jęcząc i chwiejąc się w rytm gasnącego serca. Każdy próbował stanąć jak najbliżej masywnych, dębowych drzwi z dwiema mosiężnymi kołatami. Nikt nie miał jednak na tyle siły, by choć wyciągnąć rękę w ich stronę. Całą gasnącą energię przeznaczali na utrzymanie się na słabnących nogach. Ich włosy były siwe, długie, posklejane błotem i krwią, twarze z wyrytym na niej cierpieniem biły fetorem rozkładających się zwłok. Ubrani byli w stare, wypłowiałe szmaty, które beznamiętnie zwisały z wychudzonych, chorych ciał. Było ich tam wielu - staruszkowie, grzesznicy, mordercy, święci… Wszyscy. Spróchniałe wraki bez najmniejszego zalążka duszy. Wyszedłem do nich z serdecznym uśmiechem, patrząc prosto w oczy, aby nie myśleli, że ich zdradzam. Zmarszczki na mojej twarzy dodawały mi szacunku i szlachetności, choć wiem, że było to zbędne. Ludzie nie chcą dostrzegać upływającego czasu. Przeszedłem przez ten gasnący tłum powoli, dotykając każdego z osobna. Blask bijący zza otwartych, dębowych drzwi zaczął przygasać i wrota powoli się zamknęły. Przez moment w wąskiej szparze białej przestrzeni mrugnęło skrzydło mojego Syna. Pstryknąłem palcami i w jednej sekundzie cała ta dogorywająca zgnilizna, każdy z osobna, a jednocześnie wszyscy, ujrzeli swych bliskich płaczących nad ich zimnymi ciałami. Mordercy zobaczyli kilka kropel spadających na pokrwawione prześcieradło, bezdomni psy wyjące w ciemnym zaułku, grzesznicy zaś ujrzeli aniołów błagających o litość. Każdy zobaczył najbliższe osoby i istoty, które choć na chwilę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych