Wróć do katalogu

Droga przeznaczenia

Rozdział 7 - Szalony

Mu-erte, opublikowano , 25 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział VII Szalony

Mamert nigdy nie lubił lasu. Zawsze przerażały go przysadziste, obrośnięte mchem drzewa, które splecione konarem tworzyły zielone kolumnady, zda się o trzy kroki od patrzącego przechodzące w mroczny, splątany labirynt bez początku i bez końca. Już jakiś czas przemierzał te knieje złorzecząc naturze, która wyjątkowo bogato - przyozdobiła tutejszy las. Po chwili tej morderczej wędrówki przysiadł na wielkim obrośniętym mchem kamieniu i otarł pot z czoła. Spojrzał na mrówkę, która z wielkim mozołem dźwigała wielkie źdźbło trawy i kierowała się w stronę pobliskiego mrowiska. Taka mrówka nie ma większych problemów, a mnie problemy się mnożą – pomyślał chłopak cofając się w czasie do dnia, gdy postanowił pierwszy raz komuś zdradzić mroczne tajemnice własnego życia.

Był to jeden z tych dni, kiedy człowiekowi nie chce się wstać z łóżka. Pora roku też nie zachwycała – zima. Śnieg po kolana, siarczysty mróz i zachodzące parą okulary przy wejściu do zamkniętego pomieszczenia. Koszmar. Wędrówka do szkoły w taką pogodę przerażała, a do tego mrok na dworze. Czego mógł się zresztą spodziewać człowiek wstając o siódmej rano. Klasa maturalna i chęć podjęcia studiów na renomowanej uczelni nakładała pewne obowiązki. Oprócz nauki Mamert redagował szkolna gazetkę „Tiger”, pracował w bibliotece oraz opiekował się kilkuletnim chłopcem swoich znajomych. Jednak ten dzień od samego początku był przeklęty. Zaczęło sie od przypadkowo skasowanego artykułu do gazetki o wpływie narkotyków na agresję wśród młodzieży, potem niezapowiedziana kartkówka z matematyki, a na koniec kłótnia z polonistką o wpływ orientu na rozwój literatury polskiej. Tego było za wiele. Ostatnią lekcją była fizyka. Nie zastanawiając się długo, nad tym co może się przydarzyć podczas ostatnich 45 minut. Zwiał. Udał sie prosto do sklepu monopolowego, gdzie zakupił butelkę wódki. Nie chciało mu się pić samemu, więc udał sie do Sawina. Chłopcy bardzo szybko opróżnili butelkę, Sawin postawił kolejny litr na stole, a Mamert pod wpływem upojenia alkoholu był gotowy na niecodzienne zwierzenia. - Widzisz Sawinku mój drogi przyjacielu, wszystko zaczęło się dwadzieścia dwa lata temu – rozpoczął chłopak, patrząc zamglonym wzrokiem na pusty kieliszek. Jego rozmówca dobrze wiedział że gdyby mu przerwał usta Mamerta zamilkłyby. Postanowił więc w spokoju wysłuchać jego opowieści, a dopiero później ewentualnie coś dopowiedzieć lub wyrazić własną opinię- Jak zapewne wiesz urodziłem się w Bochni, jednak moi rodzice nie załatwili tam żadnych swoich spraw. Ulryka i Rościsław adoptowali mnie w tamtejszym szpitalu. Nie są moimi biologicznymi rodzicami – chłopak wypił kieliszek wódki, Sawin zapalił papierosa, ta informacja nim wstrząsnęła. - Gdy moja rodzicielka porzuciła mnie, a raczej wyrzuciła mnie ze swojego życia, byłem praktycznie w stanie agonalnym. Jakaś kobieta znalazła mnie owiniętego w prześcieradło na śmietniku i przyniosła do szpitala z wyziębieniem organizmu. Na szczęście szybka reakcja personelu medycznego uratowała mi życie. Mojej biologicznej matce odebrano prawa rodzicielskie i postawiono zarzut usiłowania morderstwa nad własnym dzieckiem. Moja przyszłość przedstawiała się niezbyt ciekawie. I nie wiem czy cud, przeznaczenie a może boska ręka opatrzności sprawiło, że zainteresowali się mną młode małżeństwo. Tak,to była Ulryka i Rościsław. Dzięki nim znalazłem to, o czym dzieci z Domów Dziecka mogą tylko zamarzyć: miłość, ciepło i bezpieczeństwo. Niestety jak wiesz, wszystko ma swoją cenę moja była zbyt surowa. Cena jaką przyszło płacić za tą adopcję objęła wszystkich członków mojej rodziny. Wszystko zaczęło się, gdy w roku 1999 zmarła moja ciotka, półtora roku później wujek, w 2002 mój ojciec, a pod koniec tego samego roku jego matka. Przypadek? Jej pogrzeb odbył się dokładnie w moje urodziny. Myślałem, że to koniec. Otóż nie. Dokładnie w następnym roku, również w moje kolejne urodziny odbył się pogrzeb mojej drugiej babci Fortunaty. Właśnie wtedy zacząłem interesować się chiromancją, horoskopami i okultyzmem. Doszedłem też do wniosku, że nic nie dzieje się bez przyczyny. I wszystko prowadzi do nieuchronnego końca. - Mamercie zauważyłem, że twój pokój zmienił wystrój i te dziwne książki w twoim pokoju. Wiesz, ale to niedorzeczność katować się myślą, że to przez twoją adopcję doszło do tych śmierci. I ostatnio twoje oczy, twoje źrenice czasem nabierają takiej czarnej nierzeczywistej barwy – zatrwożył się Sawin. - Teraz to już lekka przesada. Jednakże, to nie koniec historii, prowadzę podwójne życie, o którym też powinieneś wiedzieć. - Mamert. Podwójne życie? W co ty się wpakowałeś. Mam nadzieję, że nie jesteś jakimś dilerem narkotykowym, czy złodziejem. Teraz wydaje mi się, że tak naprawdę nic o Tobie nie wiem. Muszę się napić – Sawin sięgnął po butelkę by nalać kolejny kieliszek wódki i zapalił kolejnego papierosa. - Tak na razie, jesteś pierwszą osobą, której to powiem. Ty jeden dowiesz się kim tak naprawdę jestem – słowa te zabrzmiały złowieszczo, a jednocześnie dało wyczuć się strach przed ich ujawnieniem. - Mam nadzieję, że po tym co za chwilę usłyszysz zachowasz dla siebie i nadal będziesz moim przyjacielem. Chyba oboje wiemy czym jest dla nas nasza przyjaźń:”Amicus certus in re incerta cernitur”. - To chyba po łacinie? Ale nie wiem co znaczy... - To bardzo słynny aforyzm Cycerona, „Pewnego przyjaciela poznaje się w niepewnej sytuacji”. Pewnie zapytasz dlaczego, akurat posłużyłem się tym zdaniem. Nadszedł moment aby odkryć przed Tobą tajemnicę, którą skrywam od 15 roku życia. Mów wreszcie o co chodzi! Właśnie w tym młodym wieku, gdy przechodziłem okres dojrzewania fascynowały mnie zmiany zachodzące w męskim ciele. Na początku myślałem, że to normalnie. Jednakże, z czasem odkryłem, że ciało męskie fascynuje mnie dużo bardziej niż kobiece. Po przejrzeniu odpowiedniej literatury, uświadomiłem sobie jedno: Mamercie jesteś gejem! Postanowiłem poszukać pomocy na czacie dla osób tej samej orientacji, rozmowa z kimś takim na pewno by mi pomogło w akceptacji samego siebie. Zalogowałem się pod nickiem: Sa-motny i po chwili rozpocząłem rozmowę z nijakim Piotrkiem z Katowic, 25 – letnim studentem dziennikarstwa. Rozmowy nasze dawały mi bardzo dużo, przestałem się wstydzić swojej inności. Po około rocznej znajomości postanowiłem się z nim spotkać. Nie ukrywam przed tobą, stresowałem się przed spotkanie z kims takim jak ja. Jednak chęć była silniejsza od strachu. Wewnętrzny lęk jednak był nieuzasadniony, nasze pierwsze spotkanie przebiegło w bardzo sympatycznej atmosferze. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym: o zainteresowaniach, poglądach politycznych, planach na przyszłość. Otworzyłem sie przed nim, był moim powiernikiem i przyjacielem. Nasze spotkania były bardzo częste. Pewnego razu Piotrek zabrał mnie do lokalu dla gejów i lesbijek. Akurat było tam pewne przedstawienie, na którym wychodzili mężczyźni w ostrych makijażach oraz kobiecych strojach i śpiewali piosenki z repertuaru różnych znakomitych piosenkarek. Była tam między innymi: Violetta Villas, Maryla Rodowicz, Helena Vondrackova. Właśnie wtedy dowiedziałem się, że w ten sposób zarabiają nie małe pieniądze, a nazywani są Draq Queen. Bardzo mi sie to przedstawienie podobało, Piotruś oczywiście to zauważył. - podczas opowieści Mamerta Sawin zdążył wypalić dwie paczki papierosów. - Gdy ten „koncert” się skończył i ostatni goście opuścili lokal „mój student dziennikarstwa” poprosił mnie bym zaśpiewał coś dla niego. Wahałem się, ale w końcu zaśpiewałem dla niego jedną z moich ulubionych piosenek Anny Marii Jopek „Tao”. Mój śpiew strasznie mu się spodobał i po krótkiej rozmowie postanowiłem spróbować, jednak nic mu nie obiecywałem. Wybrałem repertuar Ałły Pugachovej, gdyż jak wiesz uwielbiam rosyjska muzykę. Piotrek był w euforii, kiedy usłyszał moją odpowiedź. Po wysłuchaniu mojego śpiewu, przez kilku jurorów, którzy podjęli pozytywna decyzję o moich występach zaczęły sie żmudne przygotowania do mojego pierwszego występu, a czas pędził nieubłaganie. Koncert odbył sie w pewien czerwcowy wieczór. Rozpocząłem go od przepięknej ballady: „Bieda”, a zakończyłem utworem wesołym i szybkim: „Hoładna w gorodzie”. Podobno publiczność szalała, stałem się bożyszczem tłumów. Nie wiem w jaki magiczny sposób znalazłem się w garderobie, zdjąłem strój, pozbawiłem się makijażu i zostałem w samych bokserkach. Siedziałem na stołku i płakałem. Sam nie wiem dlaczego. W pewnym momencie poczułem dotyk dłoni na moich ramionach i aksamitny głos Piotrka:”Na pewno jesteś zmęczony, nie ma sensu byś wracał teraz do domu. Prześpisz się u mnie”. Mieszkanie do którego poszliśmy, było urządzone w pięknym orientalnym stylu. Siadłem na skórzanym fotelu i oglądałem obrazy porozwieszane na ścianach, nagle usłyszałem nad uchem głos Piotrka: „Kocham Cię”. Spojrzałem w jego piękne niebieskie oczy i jedyne co byłem w stanie zrobić to namiętnie go pocałować. Powiedziałem mu, że też mocno go kocham i że chciałbym uprawiać z nim seks, ale boję się bo nigdy tego nie robiłem. Usłyszałem tylko ciche:”Wszystko będzie dobrze”. Po chwili poczułem rozpinany zamek w moich sztruksowych spodniach. Odkąd zostaliśmy parą, układało się świetnie. Byłem gwiazdą lokalu i spędzałem cudowne chwile u boku mojego mężczyzny. Jednak jak śpiewała Anna Jantar:”Nic nie może przecież wiecznie trwać, za miłość też przyjdzie nam zapłacić”. Stało się. Pół roku od pierwszej nocy z Piotrkiem dostał telefon ze Stanów, że zmarła jego matka i musi przyjechać na odczytanie testamentu. Jak on chciał, żebym z nim pojechał, obawiał sie bowiem, że będzie musiał tam dłużej zostać, o ile nie na zawsze. Niestety nie mogłem wszystkiego rzucać: szkoły, przyjaciół i mojej matki która już wtedy była wdową. To chyba na tyle, dodam jeszcze tylko, że nadal występuję jako Drag Queen i nie wstydzę się tego. - O Boże! - krzyknął Sawin po wysłuchaniu tej jakże dla niego niesamowitej historii. - Jestem w szoku, to jasne że to niczego w naszym życiu nie zmienia. Ale wiesz co ja miałem pewne plany wobec nas. - Jakie plany? - Marzyłem sobie, że kiedyś założymy oboje rodziny, spłodzimy dzieci i będziemy mieszkać w domkach jeden obok drugiego. Taka przyjaźń po wieczność. - Ne martw się. Jako jedyny masz przyjaciela geja. Nie każdy ma taki luksus – próbował pocieszyć przyjaciela Mamert.

Mamert spojrzał na niebo, nadal było czyste, bezchmurne. Koniec tych wspomnień, czas wracać do rzeczywistości i zmierzyć się z problemem dnia dzisiejszego – Modest. Muszę się do niego udać.

* Modest przywitał go jak zwykle miną cierpiętnika: - Ojoj! Jakże strasznie mnie głowa boli. Chyba wkrótce umrę! Cóż za niebotyczny ból!

Mamert miał już serdecznie dość narzekań swojego chłopaka. Bycie z nim miało dwie strony medalu: pierwszą było nieustanne wysłuchiwanie jaki to on jest chory i że wkrótce umrze, płacz na zawołanie i ciągłe użalanie sie nad sobą z byle powodu. Jednak miłość, jaką darzył chłopaka potrafiła wytrwać wszystkie narzekania. I to była ta druga strona medalu. - Ciebie ciągle boli głowa, cud że jeszcze żyjesz. - Nie masz serca! Jesteś okrutny. Moja głowa! - łzy popłynęły po policzkach cierpiącego. - Czyli nic się nie zmieniło. Popłacz sobie, będziesz zdrowszy. Boże zachowujesz się jak przegięta ciota! Idę na spacer z psem, doprowadź się do stanu użyteczności publicznej zanim wrócę. Nie mam dzisiaj nerwów na kolejne szopki z Twojej strony – lodowatym głosem Mamert wypowiedział twarde słowa, założył psu Arnolfowi smycz i wyszedł z domu.

Dlaczego on nie może być przynajmniej w minimalnym stopniu taki jak Piotrek, on był całkiem inny. Nie zachowywał się tak zniewieściale. Był normalnym chłopakiem, nie uważał się za nie wiadomo co. A ten co hrabia von jakiśtam i co jeszcze? - takie przemyślenia zaprzątały głowę chłopaka, gdy spacerował z psem.- A co mogę właściwie powiedzieć o moim związku z Modestem, którego poznałem poprzez Edmunda. Na początku na pewno było to zauroczenie, potem był etap miłości, a teraz... chyba nadal go kocham. Miłość ta jednak jest inna niż wcześniej. A to co zaszło ostatnio, naprawdę nie wiem jak do tego doszło. Zadzwonił Piotrek z informacją, że ma w Polsce do załatwienia kilka spraw. Ta informacja wytrąciła mnie z równowagi. Oczywiście postanowiłem się z nim spotkać, okłamałem mojego faceta i co zrobiłem pojechałem. Spędziłem z „utraconą miłością” pełne dwa dni. Dużo rozmawialiśmy, chodziliśmy na wystawy i nawet dałem jeden koncert specjalnie dla niego. I…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych