Wróć do katalogu

Dziedzic - Prolog

Świat chyli się ku upadkowi kto zdoła go uratować?

Ghan, opublikowano , 4 min czytania, 3,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dziedzic - Prolog

Była ciemna noc. Głuchą ciszę od czasu do czasu przerywały odgłosy budzących się sów i wyryszujących na łowy wilków. Księżyc rzucał blade światło na niewielkie wzniesienie, na środku kturego stała obskurna oberża. Było to ostatnie miejsce w którym można było znaleźć schronienie, dalej rozciągały się zikie równiny i wzgórza, za którymi jest podobnież wielki kraj spustoszony przez ogień i lawę. Jego jedynym mieszkańcem był niegdyś Aunglamir, potężny czarny mag władający mocą mordowania. Dwno temu jednak Aunglamir został pokonany przez wybrańca - Varrusa - który później dostł przydomek "prawy". Opowiadanie to nie dotyczy jednak tych odległych czasów, wróćmy więc do teraźniejszości, czyli do 514 roku. Wybudowana na wzgórzu oberża tego wieczoru stała prawie pusta. Jedynie na drugim piętrze niewielkiego budynku w zachodniej części budynku tliło się niewielkie światło, prawie wcale nie widoczne zza pomazanych błotem szyb. W nieiwielkiej izbie stał wysoki mężczyzna. Miał on kruczoczarne włosy, brązowe oczy i twarz pokrytą licznymi bliznami. Człowiek ów był wędrowcem, jedynym tak bardzo zaznajomionym z dzikimi krajami. Krążą nawet pogłoski że był w kraju Aunglamira, ale om sam tego nie potwierdza, jednak kiedy jest mowa o tym dalekim i niebezpiecznym miejscu jego tważ przecinają liczne pasma zmarszczonej skóry, zupełnie tak jakby przypominał sobie okropności jakich być może tam zaznał. Tak czy inazej, teraz ów mężczyzna stał przy oknie i wpatrywał się w mrok osłaniający całą okolicę. Czekał na coś lub na kogoś. W końcu się doczekał. W izbie dało się zauważyć czyjąś obecność, choć nikogo oprócz samgo podróżnika nie było widać. Nagle wędrowiec przemówił: - Witaj Vivien, czemu się do mnie skradasz jakbyś miała mnie zabić, nie możesz się pokazać? - Oczywiście że nie - odpoeidział łagodny głos, głos kobiety - nie pamiętasz że po walce z Vonnisem wyglądam okropnie? Nie możesz mnie oglądać w takim stanie. - Twój

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych