Wróć do katalogu

Egzorcysta w pracy

Dzień z życia Egzorcysty. Nawiedzone mieszkanie wymaga oczyszczenia.

Mikiruki, opublikowano , 9 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mężczyzna spojrzał na swoje odbicie w lustrze. Liczący kilka tygodni zarost obrósł podbródek gęstą warstwą ciemnej szczeciny. Ludzie mogli mówić co chcieli, ale on lubił swoją brodę i nie zamierzał się golić. Podkrążone ze zmęczenia oczy o wyblakłych błękitnych tęczówkach prowadziły pojedynek na spojrzenia z odbiciem. Czuł się trochę jak idiota który umówił się z fajną dziewczyną na randkę i czeka na nią przed restauracją na deszczu. Dziewczyna go wystawiła do wiatru i on to wie, ale dalej czeka. Nie, żeby jemu się to kiedyś zdarzyło tylko kolega opowiadał. Poddał się po niecałej minucie, kiedy pieczenie oczu stało się nie do wytrzymania. – Kurwa. – Zaklną odwracając się i idąc dalej przed siebie, zostawiając za plecami złośliwie uśmiechnięte odbicie. Czemu to zrobił? Sam tego nie wiedział. Niektóre rzeczy po prostu się robi i tyle. Wykonał w swoim trzydziestoletnim życiu już tyle egzorcyzmów, że rutyna stała się męcząca. Nawet pojedynkowanie się na spojrzenia ze złośliwym duchem w lustrze przestało go bawić. Salon przypominał mu rupieciarnie wujka, na podłodze spoczywał nawet identyczny gruby czerwony dywan ze sztucznej wełny. Półki regałów uginały się od absurdalnej ilości bibelotów zaczynając od porcelanowych kotów a kończąc na solniczkach z różnych stron świata. Moja babcia też zbierała solniczki, pomyślał przyglądając im się z uwagą. Ściany pomalowano na obrzydliwy oliwkowy kolor, który kłuł go boleśnie w oczy. Na środku pokoju stała stara kanapa, okryta niebieską narzutą ze zwisającymi frędzlami. Przed nią stał niski stolik o szklanym blacie, na którym leżała popielniczka, wciąż wypełniła popiołem. Obok spoczywała paczka papierosów marki djarum i małe pudełko zapałek. Mężczyzna sięgnął do kieszeni czarnego prochowca, wyjął z niej paczkę malboro i zippo. Zębami wyciągną szluga i podpalił jego końcówkę. Paczkę fajek i zippo schował z powrotem do kieszeni, jednocześnie mocno zaciągnął się papierosem. Zaswędziło go w płucach, a nozdrza podrażnił ohydny zapach taniego tytoniu. Cholerny nałóg pomyślał z obrzydzeniem. Przez cały miesiąc nie miał okazji zapalić przez robotę w Chinach, która zajęła stanowczo zbyt wiele czasu. Kto by się spodziewał, że zwykłe oczyszczenie starej kamienicy tyle zajmie? Na pewno nie on. Przez chwile kopcił leniwie papierosa pozwalając by popiół opadał na dywan, a następnie wypluł go i przydeptał gasząc tlący się jeszcze w nim żar. Na parapecie zabitego od wewnątrz okna znajdowało się małe radyjko. Grało ono bez przerwy zapętlone w kółko „Utviklingssang” Carla Bley. – Pierdolony jazz. – Odezwał się zagorzały zwolennik folk metalu. Podszedł do niego, by go wyłączyć, lecz nic to nie dało. Radio zaczęło grać teraz nawet jeszcze głośniej jakby chciało mu zrobić nazłość. Przeszedł do małej skromnie urządzonej sypialni z małym jednoosobowym łóżkiem. W szafce znalazł całą masę pozbawionych pudełek, antydepresantów. Chciał sprawdzić jeszcze szafę, kiedy nagle wszystko zaczęło się trząść. Egzorcysta złożył dłonie jak do modlitwy i zaczął powtarzać podstawowe zaklęcie obronne: – Pan jest moim pasterzem nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię. Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza. Stół dla… - Przerwał w chwili kiedy drgania ustały. – Stary dobry Psalm Dawidowy zawsze działa. Wyłaź w końcu i pogadajmy! - woła, lecz nie doczekał się odpowiedzi. Sama moja obecność nie wystarczy. Muszę stać się naprawdę nieprzyjemny. Zaczął od kuchni. Była ona brudna, zatęchła a co najważniejsze przepełniona złymi emocjami. Nie było to dziwne skoro właśnie tu doszło do morderstwa. Młody mężczyzna właśnie w tym miejscu zabił własnego ojca a zaraz potem siebie. Chłopak był satanistą i należał do tutejszego tajnego zgromadzenia wyznawców szatana. Na nieszczęście o ile w większości tego typu grupy to banda…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych