Wróć do katalogu

Emeryci

Emeryci

T.R.Weich, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Emeryci

Przyglądając się tylko pobieżnie, krajobraz ten nie budzi żadnych zastrzeżeń. Letni wieczór, park z drzewami, kwiaty, śpiew ptaków, szum strumyka przepływającego gdzieś niedaleko, a na tle tego wszystkiego góry. W głębi parku dworek, pewno pamiętający jeszcze czasy przemarszu wojsk napoleońskich, teraz odrestaurowany. Jednak, kiedy by dokładniej przyjrzeć się drzewom i wsłuchiwać się w śpiew ptaków, to można by dojść do wniosku, że coś tu jest nie tak. Liście wszystkich drzew wyglądają podobnie, jakby nie natura je stworzyła, nawet ruch gałęzi jest powtarzalny. Natomiast śpiew ptaków to sekwencją dźwięków, a nie spontaniczny świergotem. I dopiero rzut okiem na dworek wyjaśnić może pojawiające się pytania. Nad przeszklonymi drzwiami wejściowymi umieszczony jest szyld z napisem „Dom Odpoczynku Dla Emerytowanych Aktorów Filmów Animowanych”. A więc grafika komputerowa, i wszystko jasne. Przed białymi drzwiami z okienkiem na wysokości oczu dorosłego człowieka, przez które można zajrzeć do wnętrza pokoju, dużego, choć skromnie umeblowanego, zatrzymała się dziewczyna w różowym, mini kitlu pielęgniarskim, z dwoma rozpiętymi guzikami na piersiach, demonstrując w ten sposób obfity dekolt. Jest to wysoka brunetka, tak piękna, że cudowność taką można spotkać tylko w fantazji rysowników. Pielęgniarka zajrzała przez okienko w drzwiach i szarpnęła za klamkę, wchodząc do środka. - Lekarstwa, panowie! – Zakomunikowała dwóm starcom siedzącym przy oknie i smutnie gapiącym się w komputerowy krajobraz. Obaj podskoczyli na dźwięk jej głosu. Nie dlatego, że głos ten był nieprzyjemny, wręcz przeciwnie, tembr jej głosu był ciepły i miał w sobie coś, co przywodziło na myśl erotyczną rozkosz. Spojrzeli na nią smętnie, nie mogąc wydusić z siebie ani jednego słowa. Gapili się tylko bezmyślnie, no, nie całkiem bezmyślnie. To nie prawda, że kiedy staruszek wybałusz gały na jakąś ślicznotkę, a jego wzrok wydaje się być otępiały i głupowaty, to taka jest rzeczywistość. Oj nie. Myśli tych starych samców nie były grzeczne i uczesane. „Żebym tylko miał parę latek mniej” – to właśnie spacerowało im po głowie. Przyjęli leki, ani na ułamek sekundy nie odrywając wzroku od brunetki i na raz połknęli wszystkie tabletki, które im wręczyła. Nie interesowało ich, co łykają i nawet, jeśli podałaby im garść pigułek przeczyszczających, i tak by tego nie zauważyli. A każdym bądź razie nie od razu. - No panowie, już niedługo będzie cisza nocna i pogasimy światła. Teraz więc połóżcie się grzecznie do swoich łóżeczek i smacznie śpijcie. A, i pamiętajcie, żeby trzymać ręce na kołdrze. Dobrze ułożeni chłopcy nie bawią się w ten sposób. – Powiedziała i zaśmiała się ze swego dowcipu. Niegrzeczna dziewczyna. Jak można w ten sposób naśmiewać się ze starych gwiazd filmowych. Potem pochyliła się poprawiając sobie sznurowadło przy buciku i jej króciutki fartuszek powędrował jeszcze wyżej. W ten sposób rozszerzonym z podniecenia oczom emerytów ukazał się centymetr, może półtorej centymetra czerwonej, koronkowej bielizny. A ściślej mówiąc czerwonych majteczek. Obejrzała się szybko i przyłapała obu panów na tym, że wlepiają ślepia w ten skrawek materiału, nisko pochylając głowy. Przyłapani staruszkowie szybko się wyprężyli, udając, że interesuje ich obrazek wiszący na ścianie. Brunetka wybuchnęła głośnym śmiechem, bowiem ich zachowanie rozbawiło ją bardziej, niż poprzedni dowcip. Wyprostowała się, pokiwała im palcem, robiąc przy tym karcącą minę i znowu ryknęła śmiechem. Zawstydzeni panowie odwrócili głowy w stronę okno, a brunetka wyszła z pomieszczenia. Zamknęła za sobą drzwi, zajrzała przez okienko i ponownie się roześmiała. Najbardziej śmieszyło ją to, że ile razy tak się schylała, dziadkowie za każdym razem dawali jej tę satysfakcję i pochylali nisko głowy. Kiedy ucichły już kroki i śmiech pielęgniarki brunetki, obaj nieszczęśnicy odważyli się w końcu oderwać wzrok od okna. - Widzisz Bolek, mówiłem ci, teraz wszyscy już się z nas tylko śmieją. - Może się i śmieją Lolku, ale kiedyś byliśmy sławni. - No i co z tego? Co nam przyszło z tego gwiazdorstwa? Skończyliśmy i tak w domu starców dla aktorów filmów animowanych. - Powinniśmy się z tego cieszyć, przecież Reksio zdechł pod płotem, zupełnie przez wszystkich zapomniany albo ten, no jak mu tam było, ten od zaczarowanego ołówka. On skończył jeszcze gorzej. Podobno ktoś go zastrzelił, kiedy grzebał w koszu na śmieci, szukając resztek jedzenia. - Poważnie tak skończył? Przecież miał zaczarowany ołówek, wystarczyło przecież, żeby sobie coś narysował.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych