Wróć do katalogu

Epizody

Autobiograficzna historia krótkiej znajomości, raczej dla kobiet, nie zaliczyłabym tego opowiadania do melodramatu.

iworos, opublikowano , 9 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

EPIZODY

"(...)Wszystko się ułożyło. Przeszłość spoczywa w oddali otoczona mrokiem. Nie jestem już w jej szponach; teraz, jeśli chcę jej dotknąć muszę wyciągnąć dłoń. Nadeszła noc, jestem sama mam jeszcze chwilę czasu. Stoję na długiej, czarnej scenie oświetlonej światłem, które jest moją miłością do Ciebie, miłością bez granic. Uciekłam wieczności - a może mnie stamtąd wyrzucono? - i wróciłam do życia, które przemija. Ale teraz jeszcze się w nią cofam, żeby zaśpiewać tę arię, spisać wyznanie, testament bez końca. Rozpościeram ramiona nie po to, żeby uścisnąć Ciebie, lecz żeby wziąć w objęcia świat, tę tajemnicę, która nas otacza. Nie ma orkiestry, nie ma publiczności: jest tylko pusty teatr w środku nocy i tylko zegary odmierzają czas. Ale chcę, żebyś wiedział - wszystko mi jedno czy to szaleństwo czy nie (nawet się nad tym nie zastanawiam) - chcę, żebyś wiedział, że widzę twoją twarz, widzę Ciebie, tak Ciebie, widzę Cię na każdym krześle (...)"

PROLOG

Czy to dobrze, że nie musiałeś walczyć o moje uczucia? Czy to było moim błędem? Czy źle postępowałam wybaczając Ci wszystko, wciąż czekając na dźwięk telefonu, który okrutnie milczał... Bałam się, że mnie zostawisz, zechcesz odejść. Nie dlatego bałam się, że nie mogłabym, ale dlatego, iż nie chciałam żyć bez Ciebie. Wiedziałam, że jednak kiedyś opuścisz mnie i pozostawisz pustkę. Nikt nie wiedział jak bardzo było mi ciężko... To niesamowite jak ludzie zatracają się w swoich problemach i przestają ich obchodzić inni. Czasem miałam wrażenie, że żal niszczy mnie od wewnątrz, powoli wypala moją duszę. Bałam się, że któregoś dnia zniknę, rozpadnę się na tysiące kawałków, wiatr rozwieje moje szczątki i nikt nie zauważy, że nie istnieję... Moja tęsknota za Tobą była niczym ocean, którego każda kropla to wspomnienie. Kochałam te krople, wciąż nimi żyłam. Ktoś do mnie mówił, ale ja go nie słyszałam, chowałam się głęboko w najciemniejszy zakamarek mojego umysłu i milczałam, ponieważ bałam się światła, ludzi, rzeczywistości oraz tego, że nie zadzwonisz i znów nie usnę...

* * * Wczoraj wydawało mi się, że widzę Cię. Pustymi, mokrymi chodnikami toczył się wiatr, a drzewa kłaniały mi się nisko pod jego naciskiem. Deszcz zrosił moją twarz i obudził mnie. Wtedy zobaczyłam Cię, początkowo wydawało mi się, że jesteś moją imaginacją. Ale to byłeś Ty. Przeszedłeś obok mnie z tą swoją obojętnością w oczach. Nie poznałeś mnie, a może już zapomniałeś i przestałeś tęsknić... Znów wszystko stanęło mi przed oczami jak żywe. Śniłam o Tobie zanim Cię spotkałam. Nie, to chyba przesada. Ale wciąż mi się śnisz. Znów obejmujesz mnie i szepczesz do ucha... Widzisz, zanim Cię spotkałam, oswajałam się z myślą, że nie mam nikogo, że czeka mnie życie wypełnione pustką. Gdzieś rok wcześniej przestałam zwracać uwagę na mężczyzn. Nie dlatego, że stałam się cnotliwa, zrobiłam to, ponieważ miałam dość ckliwych epilogów. To co się kończy jest wstrętne. Jak kwiaty, które więdną. I wtedy zjawiłeś się w moim życiu Ty... Bez przerwy, na różny sposób, dotykałeś moich włosów. Całowałeś moje ręce szyję, twarz. Nie było miejsca na moim ciele, którego byś nie dotknął. Potrafiliśmy godzinami pieścić się i całować. Nigdy nie nalegałeś, nigdy nie posunąłeś się za daleko, gdy tego nie chciałam. Mogłeś rozpalić mnie spojrzeniem, dotykiem, pocałunkiem. Nieźle namąciłeś w moim poukładanym życiu. Była to nasza wspólna droga pełna szczęścia, namiętności oraz nienawiści. Wierzyłam Ci, gdy mówiłeś do mnie: "zawsze wrócę do Ciebie, nie ma nikogo takiego jak Ty na całym świecie", a ja patrzyłam w Twoje smutne oczy i chciałam, musiałam w to wierzyć. Pamiętam, że kiedy wracałam do domu, zastanawiałam się, jak się z Tobą skontaktować. Trzymałam rękę na słuchawce telefonu i zastanawiałam się jaki jest Twój numer telefonu (nigdy mi go nie podałeś, a ja nie prosiłam). Siedziałam i czekałam na Twój telefon, który tak często bezlitośnie milczał. Czy kiedykolwiek powiedziałam Ci, że wolałam hałas niż ciszę? Kiedy był gwar, to czułam, że żyję, że coś się dzieje. Natomiast

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych