Wróć do katalogu

Euromajdan

I każde inne takie miejsce. Kobieta i mężczyzna.

Aruel, opublikowano , 9 min czytania, 3,9 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Spotkaliśmy się podczas protestu, ona stała nieco na uboczu, jakby nie wiedziała czy się przyłączyć, czy tylko przyglądać się paradzie rozgrzanych serc i zaciemnionych umysłów.

Kiedy wkraczamy w tłum trudno się wycofać, on ma swoje wymagania i zobowiązania, jeśli już odważysz się zrobić ten krok razem z rzeszą ludzi... Dostajesz wielki zastrzyk energii i przyjemne poczucie wspólnoty, zatraca się racjonalny cel, zalewają napływające emocje.

Niosłem krzykliwy transparent, nie mogłem tak po prostu go zostawić, pełniłem funkcję publiczną, gdybym zdezerterował natychmiastowo poczułbym się źle, jakbym wtedy mógł do niej podejść?

Co jest ważniejsze, idea czy ona? To w co chcę wierzyć i spełnić, to co jest odległe, za mgłą niepewności, czy konkretna twarz, włosy, oczy, usta...?

Może to było przedziwnie splątane.

Skandowałem razem z płynącym tłumem. Pełne ekspresji twarze manifestantów zostawiały smugi w mojej pamięci, wspólny rytm dryfujących ust i gardeł.

Ona szła z nami, a jednocześnie odrobinę obok. W każdej chwili mogła odejść i powiedzieć w domu – dzisiaj widziałam protest, wielki tłum sunął wystraszonymi ulicami, ciekawe, czy oni wierzą w to, że uda im się coś zmienić? Nie ma tam drugiego dna, które jest ciemne i oślizgłe? Może to kolejni oszuści?

Kiedy tylko mogłem miotałem spojrzenia na jej lekko zaczerwienione policzki, na jej smukły profil kości policzkowych, na długie ciemne włosy przesłaniające delikatne ramiona.

Zapaliły się lampy, na początku ledwo migotały, by chwiejnie zabłysnąć słabym światłem, z każdym naszym krokiem ich płomień potężniał. Miejski bruk wzdychał z każdym naszym poruszeniem.

Atmosfera się zagęszczała, wydawało mi się, że słyszę pomruki burzy, która powoli i nieubłaganie nadciąga, pomyślałem, że to dziwne, przecież prognoza pogody mówiła, że dzień będzie czysty i suchy.

Tłum nie zwracał na to uwagi, tylko poza programowymi hasłami i przyśpiewkami pojawiły się również ostrzejsze, bardziej emocjonalne słowa. Wchodziliśmy powoli w stan pasji, nikt nie mógł nas zatrzymać, moglibyśmy szturmować, atakować w ekstazie, niszczyć w zapamiętaniu, by później usiąść na gruzach i rozpisać nowy lepszy świat, pełen marmurowych praw.

Ona wciąż szła obok, już tym samym miarowym tempem, cieszyłem się z tego, w jakiś naiwny sposób miałem wrażenie, że to ma znaczenie między nami, jakby uśmiechnęła się do mnie uwodzicielsko z roziskrzonymi oczami, jakby odrzuciła włosy dłońmi, wiedząc, że ja patrzę.

Mali chłopcy z zadowolonymi twarzami, małe dziewczynki w sukienkach przesuwali się razem do przodu, potrącając mnie, patrząc na mnie jak na intruza. Nawet nie wiem dlaczego się zatrzymałem, transparent upadł na dwie sekundy, zanim ktoś inny go podjął i poniósł do przodu. Straciłem ją ze wzroku. Może dołączyła się do tłumu? Może odeszła w swoją stronę tak jak sobie to wyobrażałem?

Niemrawo ruszyłem dalej, rozglądałem się za nią tak, że moja szyja zaczęła pulsować z bólu.

Tłum kipiący energią stanął jak wryty, wpadłem na panią w berecie, a na mnie wpadł chłopak w zimowej kurtce. Kiedy się otrząsnąłem, zauważyłem, że daleko przed kolumną maszerują dumnie policjanci, prosto na nas, poczułem ukłucie w klatce piersiowej, przez tłum przeszedł dreszcz, niektórzy nerwowo czmychnęli w boczne uliczki, niektórzy zaczęli się przeciskać do przodu z groźnymi minami, jakby tylko na to czekali, a większość patrzyła to po sobie, jakby badając czy można odejść, czy też trzeba zostać, a może próbując wywrzeć presję na innych w napięciu jakie się wytworzyło w powietrzu.

Wystraszyłem się, że ona tam jest, że coś może jej się stać przeze mnie.

Wiem, to niemądra myśl, przecież nawet na mnie nie spojrzała, ale ja na nią patrzyłem, czy to nie wystarczy by poczuć więź z drugim człowiekiem?

Poszedłem do przodu, musiałem się przepychać, z całych sił, jakbym płynął w gęstej zawiesinie rosnącego gniewu i strachu w różnych natężeniach to tu, to tam, miałem wrażenie, że zaraz wciągnie mnie wir, że zapłonie brutalność.

Ale jej tam nie było, wśród spoconych z emocji i krzyczących, byłem sam. Nagle poczułem się strasznie oddalony od tłumu, to nie są te same hasła! To nie jest to o co walczyliśmy, teraz to jest instynkt, walka o przetrwanie, tłum chce po prostu trwać, próbuje rozpaczliwie odstraszyć przeciwnika, stroszy piórka, pokazuje pazury, ale

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych