Wróć do katalogu

Finałowy Akt

Ostatnia, trzecia część Trylogii Slayers =]

Keii, opublikowano , 18 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Mam dość!- Lina uderzyła pięścią w stół.- Za nasze dwie ostatnie "akcje" nie dostaliśmy ani grosza. Jak tak dalej pójdzie, to trzeba będzie wrócić do czasów okradania bandytów. - Lina ma rację.- krzyknął Gourry, bo nie umiał wymyślić nic oryginalniejszego. - Może by tak wywiesić w mieście ogłoszenie.- zaproponowała Amelia. - Oczywiście... A jego treść będzie brzmiała. "Postrzelona czarodziejka, wojownik o mózgu wielkości ziarnka piasku, jeszcze bardziej postrzelona czarodziejka, chimera, oraz wojowniczka o miłość i sprawiedliwość poszukują dobrze płatnego zlecenia" -sarkastycznie stwierdził Zelgadis. - Kogo nazywasz postrzeloną czarodziejką Zel?- zdenerwowała się Lina. - Powiedział, że mam mózg wielkości ziarnka piasku!- ucieszył się Gourry. - On cię obraził głupku- czerwonowłosa czarodziejka powiedziawszy to, wzięła głęboki łyk koziego mleka. - Naprawdę pan myśli, że jestem prawdziwą wojowniczką o miłość i sprawiedliwość? -z nadzieją w głosie zapytała Amelia. - Jeszcze bardziej postrzelona czarodziejka- Naga ziewnęła.- Za kogo ty się masz Zel, żeby o nas tak mówić? - Ale to prawda...- Zelgadis wstał i podszedł do drzwi.- Dajcie kasę, to zapłacę za jedzenie i pokoje w tej gospodzie. - Może lepiej ja to zrobię- Lina podniosła się z krzesła.- Może przy okazji uda mi się "wynegocjować" cenę. - Tylko żeby nas przez ciebie nie wyrzucili- Gourry wziął jakąś szmatę i zaczął polerować miecz - Co masz na myśli mówiąc. "Żeby nas przez ciebie nie wyrzucili"? - No bo jak cię poniesie to jeszcze coś zniszczysz... - Przyjmij do wiadomości panie wojownik, do którego nic nie dociera, że jestem bardzo spokojną i opanowaną osobą!- wydarła się na Gabrieva Lina. - Skoro tak mówisz... - Zaraz wracam!- Lina wychodząc, trzasnęła drzwiami tak mocno, że aż poleciały drzazgi - Lepiej z nią nie zadzierać...- stwierdził Zelgadis. - Masz rację Zel- przyznał wojownik. *** - Linaaaa!- Naga od dobrych pięciu sekund darła się na czarodziejkę.- Powiedz mi, czemu akurat dzisiaj musiałaś stracić panowanie nad sobą tylko dlatego, że mówią do ciebie jak do dziecka? - Ciekawe jak ty byś się zachowała na moim miejscu?- odgryzła się panna Inverse. - Powiedz mi tylko, co, na Giga Slavea, powiedziałaś temu gościowi, że wyrzucił nas wszystkich na ulicę i wrzeszczał żebyśmy tu więcej nie przychodzili?- Zelgadis był kompletnie wytrącony z równowagi. - Niech no sobie przypomnę...- Lina zaczęła się zastanawiać co właściwie się stało.

- Nie przesadzaj, to było jakieś pięć minut temu- Gourry wszedł pod dach jakiegoś sklepu, aby skryć się przed deszczem. - Cicho bądź i mi nie przeszkadzaj! Więc to było tak... Zeszłam na dół, do oberżysty i zapytałam się grzecznie, ile mamy zapłacić (Dobra, teraz powiedz ile mamy zapłacić i czemu tak dużo?), a on powiedział: "trzydzieści złotych monet od osoby, dziewczynko". Wiecie jak bardzo nie lubię, jak się mnie bierze za dziecko, więc przedstawiłam sprawę jasno: "jeszcze raz nazwiesz mnie dziewczynką, to pożałujesz, że się w ogóle urodziłeś", na co on odrzekł "dobrze moje dziecko". Stwierdziłam, że do faceta wszystko dociera równie szybko, jak do Gourrego, więc przeszłam do sedna: "nie mógłby pan trochę obniżyć ceny?" on w ogóle nie zrozumiał: "przykro mi, ale nie mamy cen ulgowych dla małych dzieci". To zdenerwowało mnie tak, że powiedziałam mu, co o nim myślę: "słuchaj, NIE JESTEM MAŁYM DZIECKIEM, tylko potężną czarodziejką Liną Inverse i jeśli mnie zaraz nie przeprosisz za "dziewczynkę" i "dziecko" to zlekceważę to, że jesteś ciężko kapujący i pokażę ci, co robię z takimi jak ty!". Później sprawy potoczyły się bardzo szybko, kilka razy nazwał mnie niewychowanym dzieciakiem, moje nerwy nie wytrzymały, dostał centralnie fireballem i resztę już znacie. - Nie rozumiem jak można być tak wrażliwym na punkcie swojego wyglądu- Zelgadis trochę się uspokoił.- Większość kobiet byłaby przeszczęśliwa, gdyby wzięto je za nastolatki. - Wyobraź sobie panie chimera, że należę do tej mniejszości. Ups...- Lina trochę za późno zorientowała się, że użyła zakazanego słowa.- Zel, ja... Ja, naprawdę nie chciałam. Poniosło mnie, wybacz. Wcale nie miałam na myśli "chimery", tylko... Eee... - Nie tłumacz się Lino. Wcale nie mam ci tego za złe. Powiedziałaś prawdę, jestem chimerą i właśnie dlatego, aby to zmienić, szukam lekarstwa. Żyję z nadzieją, że kiedyś je odnajdę... - To już wiemy- zauważył trafnie Gourry. - Musimy znaleźć w końcu jakąś gospodę- Naga podeszła do szyldu wiszącego nad drzwiami średnio zadbanego, lecz wyglądającego na przytulny domu i przeczytała na głos - „Gospoda pod karaluchem". - Niezbyt zachęcająca nazwa- Zel szczelniej okrył się płaszczem.- No, ale, jak to mówią, na bezrybiu i smok ryba. Wchodzimy- lekko popchnął drzwi, które lekko skrzypiąc, otworzyły się. W środku czekał ich bardzo przyjemny widok. Kominek wesoło trzaskał w ogniu, a może ogień w kominku, co za różnica. Siedzący przy barze rycerze wykrzykiwali wesoło: "więcej wody sodowej, mości gospodarzu", a w kącie jakiś dziwny dziadek grał na cymbałkach i jęcząc: "Trą la la, kotki dfa...", pokazywał swoje braki w uzębieniu. Ogólnie było bardzo wesoło. Do czasu, kiedy to Lina zdecydowała pójść do karczmarza i wynająć pokoje. - Panie gospodarz!- zawołała.- Ile kosztuje tu nocleg dla pięciu osób? - Dla pięciu? Daj mi pomyśleć... Zagren! Ile jest pięć razy pięć?- zawołał karczmarz do kogoś na zapleczu. - Wygrajmy razem... Mógłbyś powtórzyć szefie? Myślałem o czymś innym. - Pytałem ile jest pięć razy pięć! - Dwadzieścia pięć. A po doliczeniu dwudziesto dwu procentowego VATu- trzydzieści i pół, natomiast po zaokrągleniu, trzydzieści jeden. - Dobra. Dla pięciu osób, to będzie trzydzieści pięć złotych monet- karczmarz groźnie popatrzał na Linę.- Płatne z góry. - Jasne...- Lina sięgnęła po sakiewkę, po czym wyjęła z niej trzydzieści pięć złotych monet.- Proszę. Oto należność- powiedziawszy to, szpanersko rzuciła pieniądze na ladę.

W tym czasie Amelia przysłuchiwała się rozmowie podejrzanie wyglądających mężczyzn, mając nadzieję, że będzie mowa o czymś, co pozwoli ukarać ich w imieniu prawa. -1 wtedy mu, powiedziałem, że to mój miecz,a nie nóż do chleba- powiedział chudy do grubego. - Opowiadałeś to już ze sto razy- gruby zamówił następny kufel wody sodowej.- A wtedy on ci powiedział: "U nas używamy mieczy do cięcia chleba". - No właśnie. Widzisz tą dziewczynę przy barze?- zapytał chudy wskazując palcem w okolice Liny (napił się trochę za dużo wody sodowej). - Tą, która przed chwilą szpanersko rzuciła pieniądze na ladę?- zapytał gruby. - Tak, właśnie tą. Wiesz, co mi się wydaje? - Nie mam pojęcia- gruby zaczął pić duszkiem swoją wodę. - Że to jest ta... Jak jej tam było?.. O, przypomniałem sobie. Lina Inverse- po tych słowach chudego, gruby wypluł wodę, której jeszcze nie zdążył przełknąć, wydając przy tym coś w rodzaju bardzo głośnego "pffi-fiflTrflT. - Chyba woda sodowa uderzyła ci do głowy. Nie chodzi ci o tą sławną Linę Inverse, pogromczynię bandytów, naturalną przeciwniczkę wszystkiego, co żyje?! - Właśnie o tą mi chodzi- chudy zaczął wstawać z krzesła.- Spadamy, nie? - Byle jak najdalej stąd- gruby i chudy uciekli z gospody z taką prędkością, że zrobili nawet małe sonic-boom (huk, który powstaje podczas przekraczania przez samoloty prędkości dźwięku). - Czemu tych dwóch tak szybko wyszło?- zapytała Amelii Lina. - Nie mam pojęcia- skłamała księżniczka, przeczuwając, że lepiej nie mówić przyjaciółce o czym rozmawiali. - Chodźmy spać, bo już późno- stwierdziła Lina. Wszyscy poszli spać do swoich pokoi, usypiając od razu po położeniu się do łóżka. Tylko Gourry usnął zanim doszedł do posłania, jakiś metr przed nim. Przespał całą noc na podłodze. *** - Nie spałem zbyt dobrze...- przy śniadaniu, Gourry raz po raz zanurzał twarz w owsiance i budząc się, gdy wciągał trochę nosem. - Znowu usnąłeś zanim doszedłeś do łóżka?- Lina tak się wyspała, że aż była w dobrym humorze. - Może pomysł z ogłoszeniem nie był taki zły?- Zelgadisowi również udzieliła się radosna atmosfera śniadania. - Od razu jak zjemy, zabierzemy się wspólnie do jego zrobienia!- Amelia cieszyła się, że nareszcie skończy się nuda. - Trzeba przyznać, że jedzenie mają niezłe- Naga odgryzła kolejny już kawał udźca smoka (tak przynajmniej pisało w Menu). - Czemu dostałem owsiankę, kiedy w zajadacie się mięsem?- zaczął biadolić Gourry. - Karczmarz powiedział, że mięso im się skończyło, polowanie na smoka jest niebezpieczne, a ty wstałeś ostatni. Wolisz owsiankę, czy pusty brzuch?- poinformował Gourrego Zel. - Zdecydowanie owsiankę- wojownik dziarsko zabrał się do…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych