Wróć do katalogu

FRANCUSKI PORANEK

Bagietka, Marsylianka, ludzie, Paryż, język. Jak to wszystko się zaczęło i co z tego wynikło? Czyli moje nowe życie w kraju zamków nad Loarą.

sinhue, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Sobota rano. Wstaję wcześniej, żeby nie tracić słonecznego weekendowego poranka. Idąc po bagietkę do pobliskiej boulangerie przechodzę przez kolorowy targ organizowany raz w tygodniu, tuż pod oknami mojego mieszkania. Spotykam tam młodych sąsiadow – studentów romanistyki, którzy na powitanie całują mnie dwa razy w oba policzki i zapraszają wieczorem na mały aperitif. Maszeruję dalej, przez wąskie średniowieczne uliczki z kamienia i juz z daleka czuję specyficzny i bardzo przyjemny zapach pieczonego chleba, mieszający się z zapachem kawy. Jestem w Blois, małej francuskiej miejscowości położonej około dwóch godzin jazdy na południowy-zachód od Paryża.

Moja przygoda z Francją zaczęła się kilka lat temu od … pewnej strony internetowej. W poszukiwaniu międzynarodowych znajomych, wysłalam swoje ogloszenie na jedną z wielu stron « penpal friends » (« przyjaciele do pisania »). Reakcja byla natychmiastowa : następnego dnia skrzynka odbiorcza pękała w szwach. Jednak jeden email, z Francji przykuł moją szczególną uwagę i zmienił całkowicie moja przyszlosc. Tak poznałam Gwénaël’a.

Decyzja o przeprowadzce do obcego kraju nie byla łatwa, ale wiedziałam, że nasz związek na odległość nie przetrwa. Spotkania raz na cztery miesiące nie wystarczały, zwłaszcza, że trwały tylko kilka dni. Pełna entuzjazmu i ciekawości, spakowałam więc dwie wielkie walizki, pożegnałam się z rodziną i przyjaciółmi, i wsiadłam do autokaru, kierunek „Paryż”. Widziałam zapłakaną twarz mojej mamy, znikające budynki miasta Białegostoku i zmieniające się pejzaże. Nie wiedziałam jeszcze, że w przyszłości miałam odbyć wiele tych trzydziestogodzinnych podróży przyprawiających o ból w tylnych partiach mojego ciała.

Pierwsze tygodnie we Francji nie były łatwe. Bałam się wychodzić z domu i podnosić słuchawkę. Ścisłe godziny jedzeniowe doprowadzały mnie do szału, nie lubiłam też całowania w policzki nieznajomych. Ludzie patrzyli na mnie dziwacznie, jak jadłam jajecznicę z chlebem, a nie z makaronem lub ubierałam się w pstrokate, a nie „łagodne” kolory. Czy często marzyłam o powrocie do Polski? Cały czas.

Postanowiłam zapisać się na kurs francuskiego na Uniwersytecie w Nantes, gdzie wówczas mieszkalismy, żeby wreszcie zrozumieć o czym ci ludzie do mnie mówią. Po sześciu miesiącach intensywnej nauki, nawiązywania wspaniałych (trwających do dziś) międzynarodowych przyjaźni i poznawania nie tylko języka tubylców, ale i ich kultury, tradycji i historii, stwierdziłam, że jakaś część mojego życia zamyka się bezpowrotnie. Ale, jak to mowią "jedne drzwi się zamykają by inne mogły się otworzyć".

Jeszcze w trakcie kursu francuskiego, dowiedziałam się, że mój świeży polski dyplom magisterski z prawa karnego może we Francji posłużyć jedynie za miłe wspomnienie i ewentualne powieszenie w ramkach na ścianie. Musiałam,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych