Wróć do katalogu

Gone

Sklejka snów..

Mrs White, opublikowano , 16 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Życie zaskakuje. W jednym momencie żegnasz się z kimś dla Ciebie ważnym, odczuwasz smutek i żal rozstania. W Twoim ciele są wciąż żywe wspomnienia całego, magicznego dnia. Widok starych, zabytkowych kamienic, małych uliczek, rozmowy turystów i wasze rozmowy. Śmiech Twojej siostry, ciepły uścisk… Może nawet sms jaki od niej dostałaś kilka minut po tym, jak wsiadłaś do autobusu. Ciekawi mnie, ile pamiętasz z tego, co było potem. Czy potem była tylko ciemność? Taka jaką ja pamiętam? Może nie mam imienia, ale jestem Tobą. Świat w jakim żyjesz nie jest jedynym. Nie mówię tutaj o kosmitach, czy czymś podobnie irracjonalnym. Mówię o takim samym świecie jak ten Twój. Z pozoru takim samym. Szczególnie, jeśli wie się, że świat jaki widzą Twoje oczy tutaj, gdzieś daleko, wygląda zupełnie inaczej. Ty sama wyglądasz, myślisz inaczej, czujesz co innego, ale w jakiś zadziwiający sposób to wciąż Ty. W tym drugim świecie, Twoje żywe odzwierciedlenie wcale nie jest złudzeniem. Nie jest to Twoja kopia, tylko Ty. Inna część Ciebie… Te dwa światy różnią się od siebie. Są swoim przeciwieństwem. W jednym cierpisz, nienawidzisz, zabijasz, by w tym drugim żyć szczęśliwie, kochać i móc dawać życie. Tu panuje Ciemność, by Tam istniała Jasność. To trochę jak niebo i piekło. Tyle tylko, że nic z tym nie mają wspólnego… Czy jesteś w górze, czy w dole wciąż żyjesz, krwawisz… Jesteś materialny, czujesz bicie serca, odczuwasz chłód i ciepło. Ty na dole masz świadomość swojego życia na górze… I szaleje w Tobie zabójcza zazdrość. Na pozór nic nas nie łączy. Jesteśmy inne. Diametralnie różne. Z jednym wyjątkiem. Kiedy ja umrę Tutaj, na Dole, umrę również tam, na górze… Ty umrzesz. Światem na dole nie rządzą żadne prawa i nic nie jest ograniczone. Ani ciała, ani umysły. Trochę, jak żyć bez sumienia, współczucia… Trochę, jak żyć w jakiejś powieści o czarnej, silnej magii dławiącej wszystko, co żywe, namacalne. Nie ma tu niczego, co nie byłoby dostępne, nieosiągalne. Pragniesz czegoś i po prostu to bierzesz. Nie zważając na to, czy to jest czyjąś własnością, czy pozostawionym samemu sobie gratem. I tak zaczyna się moja historia. Moja i Twoja. Moja tutaj na dole i moja tam na górze. Twoja historia, która nie chcę, by była odwiecznie dla Ciebie tajemnicą. Nie zawsze tak było. Nie zawsze żyliśmy w dwóch światach. Niegdyś ziemia była tylko jedna. Życie ludzkie było pojedyncze, aż do dnia w którym jeden człowiek odkrył w sobie siły budujące wszystko, co istnieje. Zrozumiał, że cokolwiek go otacza, jest iluzją. Tworem najsilniejszych umysłów, które wolą świadomości, pokoleniami udoskonalali życie wprowadzając w nie obrazy, formy i uczucia, którym mimowolnie podlegały inne umysły. Kiedyś, byliśmy tylko nimi. Niewidocznymi, lekkimi obłokami. Masą inteligentnego powietrza wirującego gdzieś we wszechświecie. Aż wytworzyliśmy własne formy, nadaliśmy sobie imię Człowiek, nauczyliśmy się różnych języków, rozdzieliliśmy siebie jako kobiety i mężczyźni, dzieci, dorośli i starcy, a miejsce w jakim istnieliśmy, nazwaliśmy Ziemią. Nie było źle… Stworzyliśmy sobie jedynie ciekawsze warunki życia. Ewoluowaliśmy w godny podziwu sposób. Najwybitniejsi stworzyli dla nas tak cudowne miejsca, tak urozmaicone odczucia, pragnienia. Wydawało się, że nikt nie mógłby zapragnąć więcej, bo osiągnęliśmy już wszystko. Jednak, znalazł się właśnie ktoś taki. Silny i władczy. Rozdzielił świat na dwoje, tworząc dzień i noc, światło i mrok, dobro… i zło. Podzielił też ludzi. Dlatego żyjemy teraz podwójnie. Dlatego we mnie tkwi wola zemsty z małym okruchem dobroci, miłości i skruchy, a w Tobie te uczucia żyją tak mocno, przysłaniając te, którymi kieruję się ja. Dotychczas nie narodził się umysł tak silny, by pokonał tego, który rozdzielił nas na wieczność skazując jednych na życie w cieniu. Przybywali na dół tacy, którzy usilnie walczyli, jednak szybko zostawali pokonywani. Jeden z nich zdołał jednak wymóc na rzeczywistości narodziny nielicznych, którzy rodzą się niepodzieleni. Nadał im możliwość podróżowania z jednego świata do drugiego w nadziei, że właśnie oni zdołają pokonać szaleńca, pragnącego, by świat, należał tylko do niego. I dzisiaj jest ich wielu. Część nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Przeżywa życie bez okrycia swoich mocy, bez próby uwolnienia nas, z mroku. Są jednak Ci, którzy przez przypadki takie jak Twój, odkrywają je i stają do walki o tych, których kochają. W tym momencie już pewnie wiesz, że znasz dwoje z takich ludzi. Przynieśli Ci ten list… Nie było nas siedem lat. Siedem, bardzo długich i potwornie ciężkich lat. Ale zanim do tego dojdę, chcę wytłumaczyć Ci, dlaczego musiałyśmy w ogóle zniknąć… Nienawidzę życia tutaj. Oglądam przebłyski mojego życia na górze i jeszcze bardziej pragnę zniszczyć ten świat na jaki mnie skazano. Dzień Twojego zniknięcia był szczególnie trudny. W mojej głowie huczało tak wiele myśli, migały obrazy z czasu jaki spędziłaś z Gabi, a serce znowu dzieliło się niewygodnie na moje i Twoje odczucia. Filip zjawił się na dole kilka miesięcy wcześniej. Spotkałam go przypadkowo i równie przypadkowo okazało się, że gramy po tej samej stronie. Z tą różnicą, że on nie istnieje jak ja w obu światach. Poznał tajemnicę swojego istnienia i powód dla którego dostał szansę na normalne życie. Spędziliśmy niezliczoną ilość godzin na dyskusjach na temat tego, jak zakończyć ten horror, planowaniu. Jedynym skutecznym rozwiązaniem wydawało się zabicie Jego, tego, który był odpowiedzialny za całe to piekło. Znaleźliśmy kilkoro innych, którzy chcieli pomóc. Pragnących tak jak my, by żyć można było jedynie na górze, bądź na dole, to naprawdę nie ma znaczenia. Najgorsze w życiu tutaj są wizje z życia na górze. Mogłabym tu zostać, byle tylko nie widzieć tego, co mogłabym mieć tam. Tego, co masz Ty… Atakowaliśmy. Wyszliśmy naprzeciw Jemu i zaczęliśmy zabijać. Jednego po drugim, by dojść do niego i skrócić jego żywot. Może Ci się to wydawać okrutne, nieludzkie i może w istocie takie też jest. Ale kiedy żyjesz tutaj zabić łatwiej jest niż pokochać. Skręcić kark, wbić nóż w serce, podciąć gardło. Nic wielkiego. Nic, czego nie robiłam wcześniej, by po prostu przeżyć. Tym miejscem rządzi czasem jedna zasada: zabij, zanim Ciebie zabiją. Nigdy nie wiesz, co się komu zapragnie i czy tym czymś, nie będzie Twoja głowa. W każdym razie… Pozbyliśmy się sporo ludzi, którzy niczym wianuszek ochronny otaczali jego. Zacierali ślady, by nikt nie mógł do niego dotrzeć. Nasz skromny wywiad działał sprawnie. Tego dnia, kiedy przyjechałaś do Gabi, dowiedzieliśmy się dokładnie gdzie przebywa. To była jedyna szansa by go dorwać. Wiedzieliśmy, że jego ochrona szybko zostaje zastępowana. Musieliśmy korzystać z okazji jaka się nadarzyła, bo mogła być ostatnią. Zaskoczeniem było jedynie to, że z dwudziestu osób, jakie do nas przystąpiło, nikt nie zdecydował się na udział w walce z nim. Poszłam tam więc jedynie z Filipem. Wiedzieliśmy, że nasze szanse są znikome. Chyba było nam już wtedy wszystko jedno… Wchodziliśmy do okazałego wieżowca w momencie, kiedy Ty, żegnałaś się z Gabi. Widziałam w swojej głowie jak ściskasz ją mocno. Rozmawiałyście jeszcze chwilę, mimo, że autobus, do którego powinnaś wsiąść już przyjechał. Do odjazdu miałaś jeszcze kilka minut i wcale nie chciałaś jechać. Chciałaś tam zostać i spędzić z nią jeszcze chociaż kilka godzin. Wałkowałaś w myślach tematy, o jakich nie zdążyłaś z nią porozmawiać, wydarzenia, jakich nie opowiedziałaś i wzbierała w Tobie irytacja, że czas płynie tak szybko… A we mnie ta irytacja dotyczyła tego, że byliśmy tylko we dwoje. Nie rozumiejąc do końca dlaczego, może w przypływie Twoich uczuć do Gabi, pragnęłam odesłać Filipa. Przez krótką chwilę nie chciałam, by tak ryzykował… Przeszło. Szybko. Mój umysł przez lata niezmiernie się wzmocnił. Jestem zdolna, do wielu rzeczy, niedostępnych dla innych. Nie jestem jakaś szczególna. Po prostu zmusiłam podświadomość do uwierzenia

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych