Wróć do katalogu

Hetman, Czerwony Parasol i ja

reportaż z zabawy w dziennikarza

blastula, opublikowano , 5 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Hetman, Czerwony Parasol i ja

czyli relacja licealisty z zabawy w dziennikarza

Ulica Hetmańska. Godzina 10:00. Czerwony Parasol "Gazety Wyborczej" pojawia się na rogu sklepu samoobsługowego "Hetman". Na miejscu są dziennikarka GW pani Agata Kulczycka, starsza praktykantka, studentka V roku polonistyki, Ania oraz licealistka, początkująca praktykantka, Patrycja, znaczy się ja. Zagubienie mam wyrysowane na twarzy, a wzrok pt. "Co ja mam robić?" zostaje pozytywnie odczytany przez panią Agatę, która udziela mi krótkiej instrukcji. Dostaję w ręce ulotki, pod ramię notatnik, długopis w zęby i wyruszyłam w trasę.

Początkowo czułam się co najmniej, jak akwizytor, który wciska ludziom sobie nieznany bubel. Najlepiej pastę do zębów, którą z łatwością można kupić na rzeszowskich ulicach i to jeszcze z promocją, za miły uśmiech, rzecz jasna. Owe uczucie minęło po rozmowie z kilkunastoma osobami. Ulotki rozeszły się szybciej, niż się spodziewałam. Szkoda tylko, że pośród wielu miłych ludzi znaleźni się i tacy, którzy twierdzą, że 'jest źle, wszystko jest źle", ale dlaczego niby oni mają się tym zajmować? "Niech parasol sam do mnie przyjdzie."- usłyszałam od ogólnie niezadowolonej pani przesiadującej na ławce pod blokiem w szlafroku, dodam jeszcze, że różowym.

Przez te kilka godzin żyłam problemami tej okolicy. Zadziwiające, jak reagują ludzie na prasę. Wystarczy rzucić hasło, że jest się z "GW", a od razu ludziom otwierają się usta. Inaczej jest w przypadku różnych instytucji, gdzie dzieje się wręcz odwrotnie, choćby nawet w administracji osiedla, gdzie wpadłam na chwilę w sprawie pewnego trzepaka.

A co tam słychać na ulicy Hetmańskiej?

"Roboty słychać, proszę pani"- oburza się pani Teofila. "Zbrzydło mi to naprawianie. Nie umieją zorganizować pracy. To takie bez głowy. Ani przejść, a ludzi starych tutaj mieszka dużo." I dodaje jeszcze na koniec: "Do nosa to wszystko."

Wśród wielu niezadowolonych ludzi znaleźli się i tacy, którzy chwalą sobie hetmańskie okolice i nie mają żadnych zarzutów, co do tutejszego osiedla. "Fajnie się tu mieszka. Cały czas się coś dzieje.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych