I prawie wszędzie jesteś personą non grata...
o kobietkach i nie tylko...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
O tym, że Polska to kraj ponuraków nie trzeba chyba specjalnie przekonywać. Tak moi mili, to bardzo złe zjawisko do nas się przyczepiło i przez nie jesteśmy sławni na cały świat. Dlaczego tak się dzieje, nie mam pojęcia, aczkolwiek bardzo mi to przeszkadza w kontaktach interpersonalnych. Najgorzej jest rano, kiedy budzi się nowy dzień i mam ochotę zacząć go od promiennego uśmiechu. I tak też czynię, ale do czasu, bo pierwszy kontakt z człowiekiem budzi we mnie niechęć do wszystkiego. Taki delikwent spojrzy na mnie spode łba, prześlizgnie się wzrokiem po twarzy i poczłapie w znanym tylko sobie kierunku. Idę dalej, nie poddając się złym fluidom, staram się utrzymać wiosenną radość na twarzy. Czasem sobie podskoczę, strącę z drzewa trochę chłodnych kropel, czy nawet po prostu siądę na murku przy fontannie i poobserwuje przechodniów. Jest mi milutko i sympatiko, ale jak już wiecie nie na długo, oj nie. Właśnie minęłam się na chodniku z otyłą panią, która urzeczona ocienionym kawałkiem skwerku podążała tam co sił w nogach. Patrzyła się bacznie przed siebie, wzrok utkwiony w wymarzonej ławce i pędzi. Patrzę, zbliża się prosto na mnie i świadoma tego, że idę, z impetem wpakowała się na mnie racząc mocnym kuksańcem z łokcia pod żebra. Jeszcze mlasnęła niezadowolona, ze jej nie zeszłam z drogi. Oj nie tym razem, zawsze ustępowałam, ale dość tego. Takie paniusie i inne młódki tak mnie denerwują, że postanowiłam zwalczać je ich własną bronią. Ok., zdesperowana ale i zmitygowana poszłam na autobus. Tam nawet nie siadałam na ławce, coby narzekań nie słuchać i kwaśnych min nie oglądać. Stanęłam wiec z boku i bacznie obserwowałam stojącą koło mnie parę. Młodzi, po jakieś 17 lat i tacy starzy (duchem), hahah z wyglądu. On - usta ściśnięte w wąziutka kreseczkę i zapatrzony w siną dal. Ona nachmurzona, jak niebo przed burzą. Ale kochają się, za rączkę się ściskają i drepcą przy sobie ani
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Molloy
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…