Iza
Z cyklu Portrety...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Pośpiesz się! Wszyscy czekają! Masz bukiet i wszystko co trzeba? Słyszała zdenerwowany głos mamy. Patrzyła w lustro. Wyglądała uroczo i powinna być szczęśliwa. Czy nie o tym marzyła od kilku lat? Biała suknia, ślub, wszystkie te prezenty i życzenia. Blado uśmiechnęła się do swojego niewątpliwie ładnego oblicza i spokojnie wyszła z łazienki. - Zdążymy. W końcu, jak kocha to poczeka.-powiedziała tak swobodnie, jak tylko mogła. Mama uśmiechnęła się i chwyciła ją za rękę. - Tak się cieszę. Nawet nie wiesz, jacy jesteśmy z tatą szczęśliwi. - Wiem, wiem. Nie mogliście się tego doczekać... Zamilkła jednak, żeby nie dodać nic więcej, bo zobaczyła łzy w oczach matki. Coś ją mocno zakłuło w sercu. Nie wiedziała dlaczego nagle ogarnął ją żal. Wyszły z domu. Wsiadły do samochodu - luksusowej limuzyny klasy S, która już od jutra ma być jej i tylko jej własnością. Uśmiechnęła się mimo woli. Czego więcej chcieć? Przecież kocha Krzyśka. Są ze sobą już od roku. Mają podobne pasje. Kochają swoją pracę. Będą się razem wspierać i stworzą niezłą kancelarię adwokacką. Z takim nazwiskiem! Przecież jego rodzice prowadzą najważniejsze sprawy w mieście. Są sławni i bogaci. Na pewno pomogą jedynemu synkowi. Przecież mnie bardzo polubili i traktują jak równą sobie. Będę wielka! Będę wielka! Marzenia jednak się spełniają. Powtarzała sobie, gdy samochód ruszył. Do kościoła nie było daleko. Po drodze parę znajomych drzew i domów. Ciekawe, czy jutro będą wyglądać tak samo? – myślała - Przecież to nielogiczne. To tylko ja zmieniam stan cywilny, a nie kula ziemska - strony. Chyba nie spadnie nagle śnieg w środku lata ani nie przyjdzie trzęsienie ziemi. A właściwie czemu ja myślę o jakiś kataklizmach? Może od jutra będzie ciągle świecić słońce. Nie, przecież to też byłaby katastrofa. Dość! Dość już tych smutków! Cisza zaczęła ją nagle męczyć. - Czemu tak milczycie? Skierowała pytanie do rodziców. Siedzący za kierownicą ojciec uśmiechnął się. - To z wrażenia. - Oj! Przestańcie już! To tylko ślub, a nie koniec świata. Przecież i tak dużo się nie zmieni. - Może masz rację, ale wiesz jak bardzo zależy nam na twoim szczęściu - powiedziała mama. Znowu zobaczyła te niebieskie oczy przymglone nieco i patrzące na nią z taką miłością. Wtedy przypomniała sobie inne błękitne oczy. Takie duże i patrzące w dal, rozmarzone i pełne głębi. Jak bardzo chciała się w nich zatopić, utonąć, zapomnieć... Powoli dojeżdżali na miejsce. Czemu wybrała taki tradycyjny model uroczystości? Ojciec oddający swój skarb innemu mężczyźnie. To chyba przez Krzysztofa. On jest takim tradycjonalistą. - Jesteście wreszcie- usłyszała, gdy tylko wygramoliła się ze srebrnego mercedesa. - A co, zaczęli bez nas? – usiłowała uśmiechnąć się Iza. - Humorek widzę dopisuje – odpowiedział Wojtek, jej ukochany brat, a dzisiaj świadek i podpora duchowa. Teraz dopiero poczuła ścisk w żołądku i lekki zawrót głowy. Chwyciła Wojtka za rękę i spojrzała na niego wymownie. - Moment proszę. Muszę... - Dziecko drogie, nerwy to już nie teraz. Wiem, że jesteś silna. Czego się boisz? - Dajcie mi chwilę. Czy możecie poczekać przy wejściu? A Krzysiek już jest? – odwróciła głowę w stronę braciszka. - No pewnie. Zwarty, gotowy, dumny i szczęśliwy. Znowu poczuła się słabo. Nogi jakby odmówiły posłuszeństwa. Chyba zbladła, bo Wojtek chwycił ją za rękę. - Idźcie już. Zaraz przyjdziemy. Mamo, idź do przodu, a ty tato zaczekaj przy wejściu. Muszę ją doprowadzić do normalności, bo chyba się biedulka nieco przejęła.- powiedział. - Dobrze. Chodźmy.- podjął męską decyzję ojciec panny młodej i razem ze swoją małżonką udali się w stronę oświetlonego przez radosne promienie słońca wejście do świątyni. Iza zamknęła oczy i pomyślała o ostatnich decyzjach, o swoich planach na przyszłość. Przed oczami widziała Krzyśka. Dobry, kochający, wierny, zapewni jej szczęście i dobrobyt. W końcu to inteligentny i odpowiedzialny facet. Skarb- jak to mówiła jej babcia. Można z nim porozmawiać, umie zachować się
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil daisy
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…