Wróć do katalogu

Jeden uśmiech

Miłość jest ślepa, miłość wszystko wybacza...

kress-ka, opublikowano , 14 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Tomek (7-01-2005 17:34) Kiedy pojawisz się na jakiejś imprezie? Już kilka miesięcy Ciebie nie widziałem... Ja (07-01-2005 17:35) Niedługo... Jak tylko uda mi się przekonać tą moją primadonnę abyśmy gdzieś wyszli. Tomek (7-01-2005 17:37) To nie możesz sama wyjść tylko musisz go ze sobą ciągnąć wszędzie? Postaw na swoim tak jak zawsze to robiłaś. Ja (7-01-2005 17:37) Wiem, ale... Tomek (7-01-2005 17:39) Nie ma żadnego ale. Myślałem, że to Ty rządzisz w tym związku. Gdzie się podziała ta dziewczyna, która wszystko wie i wszystkim rządzi? A gdzie Twoje zasady cosmo? Ja (7-01-2005 17:40) Cosmo już nie czytam, a zasady... Nie znasz go. Nie tak łatwo postawić na swoim. Tomek (7-01-2005 17:41) Nieważne. W każdym razie chcę Ciebie zobaczyć za tydzień na moich urodzinach i nie przyjmuję odmowy! Ja (7-01-2005 17:43) Dobrze. Zobaczę co da się zrobić. Ale nic nie obiecuję! Postaram się go wyciągnąć na tę imprezę. Tylko przy nim nie mów, że rozmawialiśmy o tym wcześniej. Nie chcę żeby się znowu na mnie wkurzał. Tomek (7-01-2005 17:44) Za co ma się wkurzać? Za to, że rozmawialiśmy parę minut na GG? Ja (7-01-2005 17:46) On o wszystko się wkurza. Zwłaszcza o innych facetów, więc proszę nie wspominaj, że gadaliśmy. Nie chcę mieć kolejnych kłótni...

*** - Cześć Kochanie? – Podeszła i pocałowała wysokiego blondyna w policzek. Świeciło słońce i jak na styczeń było całkiem ciepło. Był najcieplejszy styczeń od kilku lat i niektórzy palący przed uczelnią nie mieli szalików. Blondyn stał w rozpiętej kurtce zaciągając się papierosem i rozmawiał z dziewczynami o najnowszym filmie wchodzącym na ekrany kin. - Nie przeszkadzaj mi – rzucił jej i nie przerywając rozmowy odszedł kilka kroków. - No dobra. Pójdę pod salę i się pouczę – powiedziała. Wchodząc do środka usłyszała głośny wybuch śmiechu za sobą.

*** Siedzieli w herbaciarni popijając herbaty, które On wybrał. On opowiadał o planach na weekend, a ona ze zwieszoną głową siedziała cicho. - W sobotę pojedziemy do Rafała. Już dawno obiecaliśmy mu, że go odwiedzimy i jakoś do tej pory nam nie wyszło. Zaprasza nas już kolejny raz więc nie wypada mu odmówić. W niedzielę chyba nie będziemy się widzieć. Będzie trzeba odpocząć – mówiąc rozglądał się cały czas po lokalu i wzrokiem szukał ładnych dziewczyn. - Może być. Jak byliśmy u niego w listopadzie to było bardzo fajnie – odpowiedziała z niemałym entuzjazmem. - Już nie udawaj, że się cieszysz – spojrzał się na nią z niecierpliwością. – Mnie nie musisz okłamywać i udawać. Ja nie jestem którymś z Twoich kumpli i nie nabieram się już na Twoje kłamstwa. - Przecież naprawdę się cieszę – spojrzała na niego z niedowierzaniem. – Czy musisz ciągle zakładać, że ja próbuję Ciebie oszukać? - A może tak nie jest? Pewnie jesteś taka miła i we wszystkim się zgadzasz abym i ja zgodził się iść na jakąś imprezę? – Wpatrywał się w nią intensywnie. - Nieprawda! Chociaż musisz przyznać, że dawno nigdzie nie byliśmy – powiedziała prawie prosząco. - Wiedziałem, że do tego będziesz zmierzać – powiedział ze złością. – Więc z kim tym razem się umówiłaś? - Ja się z nikim nie umówiłam. Dostaliśmy zaproszenie na urodziny Tomka. Dawno go nie widziałam, a kiedyś widywałam go średnio co tydzień – zaczynała mówić coraz szybciej. – Przecież nic się nie stanie jak pójdziemy gdzieś na godzinkę czy dwie. - Mówisz tak jakbym Ciebie nie znał – powiedział z ironią. – Pewnie będziesz wypatrywać tylko chwili kiedy ja nie patrzę, aby mizdrzyć się do swoich kumpli. - Widać wcale mnie nie znasz skoro mówisz takie rzeczy. To są zwykle urodziny. Pójdziemy, dam prezent, wypijemy piwo i wrócimy do domu. To aż takie złe? – Spytała się go niepewnie. - Jasne. Zróbmy tak jak Ty chcesz! Zawsze i tak Ty o wszystkim decydujesz, więc po co w ogóle pytałaś się mnie o zdanie? – Mówił z coraz większym gniewem. - Pytam się Ciebie o zdanie. Jeśli nie chcesz iść to nie pójdziemy, tylko powiedz czego chcesz – stwierdziła zniecierpliwiona. - Nieważne co powiem, bo Ty już zdecydowałaś. Jak powiem nie, to okaże się, że krzywdzę biedne niewiniątko – skrzywił się mówiąc te słowa. Szybko przechylił kubek. Wstał i zaczął się ubierać nawet się na Nią nie patrząc. - Chyba dziś darujemy sobie dalsze widzenie. Cześć Wyszedł z lokalu zostawiając ją samą przy stoliku. Starała się powstrzymywać łzy, które zaczęły napływać jej do oczu. W głowie kołatały jej się myśli, że znowu wszystko popsuła. Nawet w swoje urodziny nie potrafiła zatrzymać jego przy sobie na dłużej niż godzinę. Wszystkie jej próby zapewnienia rozrywki innej niż film w telewizji kończyły się taką samą kłótnią jak co dzień. Dokończyła herbatę, zapłaciła za obie i ze spuszczoną głową skierowała się na przystanek. Znowu nie wie co ze sobą zrobić przez resztę dnia. Jest słoneczny dzień i chciałaby pójść do parku, albo chociaż spotkać się ze znajomymi na jakimś piwie. Jednak nie zrobi tego. Wie, że to mogłoby wywołać kolejną kłótnię. Wraca do domu i siada przed telewizorem. Tylko na taką rozrywkę może sobie pozwolić, jeśli chce zatrzymać go przy sobie jeszcze kilka dni.

*** - Co robiłaś wczoraj cały dzień? Znając Ciebie poleciałaś prosto do jakiegoś buraka, aby wyżalić mu się na ramieniu – ze słuchawki padają co chwilę nowe oskarżenia. - Dla Twojej wiadomości to wczorajszy dzień spędziłam przed telewizorem. - Jasne. Kogo chcesz zwodzić? Dzwoniłem wczoraj do Ciebie i nikt nie odbierał. - Było tak ciepło, że nie miałam ochoty spędzać tylu godzin w czterech ścianach. Zadzwoniłam po Agnieszkę i poszłyśmy do parku na lody – tłumaczyła się zestresowana. Zastanawiała się czy jej uwierzy, czy znowu zaleje niedorzecznymi oskarżeniami. - Niech Ci będzie – powiedział na odczepnego. - Tak było – powiedziała cichym głosem. Brakowało jej sił na obronę własnego zdania. – Dzwonisz w jakimś konkretnym celu? - Chciałem do Ciebie przyjechać, ale Ty pewnie masz już jakieś swoje plany. - Oczywiście, że nie mam żadnych planów. Czekałam na telefon od Ciebie czy coś, bo chciałabym się z Tobą zobaczyć i... – zawiesiła głos w oczekiwaniu na Jego reakcję. - I znowu to „Ja chcę”. Czy Ty nie potrafisz mówić inaczej niż w formie rozkazującej? - Ale to była prośba. Ja Ci nie rozkazuję – zaczęła się rozpaczliwie bronić. - Odechciało mi się jechać do Ciebie. Skoro znowu masz swój pojebany humorek – warknął ze złością i odłożył słuchawkę. Patrzyła się smutno na słuchawkę w ręce. Odłożyła ją powoli i spojrzała się w dal. Zapowiadał się kolejny nudny dzień. Przez chwilę pomyślała czy nie wybrać się z rodzicami na grila na działkę, ale szybko odrzuciła ten pomysł. On mógł w każdej chwili przyjechać, albo zadzwonić. Nie może ryzykować, że jej…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych